■  Czy powinno dojść do połączenia zawodów radcy prawnego i adwokata w jednej korporacji?

- Jestem zdecydowanym zwolennikiem połączenia zawodów racy prawnego i adwokata. Z czysto racjonalnego punktu widzenia utrzymywanie dwóch odrębnych zawodów o zbliżonych kompetencjach nie ma żadnego sensu. Istniejący stan rzeczy wynika wyłącznie z przyczyn historycznych. Jak to jednak zwykle bywa z rozwiązaniami, za którymi stoi określona tradycja, argumenty czysto racjonalne nie zawsze wszystkich przekonują.

Jestem przeciwnikiem drogi na skróty, czyli unifikacji zawodów poprzez interwencję ustawodawcy, bez brania pod uwagę stanowiska obydwu korporacji. Prędzej czy później obie korporacje dojrzeją do połączenia. Póki co, istniejący stan rzeczy, choć nieracjonalny, wielkich szkód nikomu nie wyrządza.

■  Co jakiś czas powraca temat dopuszczalności tworzenia kancelarii w formie spółek kapitałowych. Czy pańskim zdaniem prawnicy powinni mieć możliwość działania w takiej formie prawnej?

- Nie mam w tej kwestii żadnych pogłębionych przemyśleń. Przywykłem do dotychczasowej formy prawnej funkcjonowania kancelarii. Trudno jednak znaleźć racjonalne argumenty, dla których na przykład usługi architektów, audytorów czy doradców podatkowych mogą być świadczone w formie spółek kapitałowych, a usługi prawników już nie. Pozostaje oczywiście problem odpowiedzialności wobec klienta, ale jest on wspólny dla wszystkich kategorii usługodawców. Interes klientów może być zabezpieczany poprzez inne instrumenty.

Inny problem to odmienne opodatkowanie działalności prowadzonej w formie spółki osobowej i kapitałowej. W tym przypadku jest to jednak argument za dopuszczeniem świadczenia usług prawniczych w formie spółek kapitałowych. Prawnicy mieliby wybór - większe bezpieczeństwo osobiste w zamian za wyższe opodatkowanie albo odwrotnie.

■  Już po raz czwarty jesteście państwo laureatami rankingu kancelarii Gazety Prawnej. Stworzyliście silną i rozpoznawalną markę. Jaka jest recepta na sukces kancelarii prawnej?

- Oczywiście nie ma takiej recepty. Rozprawianie o wszystkich czynnikach, które mogą mieć wpływ na sukces kancelarii, zamieniłoby się w gadulstwo, a przecież nawet spełnienie wszystkich tych wymagań nie gwarantuje sukcesu. Trzeba mieć jeszcze szczęście. Ograniczę się zatem do trzech kwestii. Po pierwsze, wspólnicy kancelarii muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, jaką kancelarię chcą tworzyć - uniwersalną czy niszową, wielką czy małą, bardziej ekspercką czy liniową. Bez jasnego stanowiska w tych kwestiach kancelaria może być skazana na dryfowanie. Po drugie, prawnicy pracujący w kancelarii muszą lubić to, co robią. Bez tego nie da się spędzać w pracy kilkunastu godzin dziennie, pozostając w stanie jako takiego zdrowia psychicznego. Po trzecie wreszcie, wspólnicy kancelarii powinni chociaż trochę się lubić. Stan ten nie gwarantuje co prawda powszechnej sympatii na każdym szczeblu w firmie, ale w kancelarii, w której wspólnicy walczą ze sobą zamiast współpracować, upowszechni z całą pewnością model wzajemnej, niszczącej rywalizacji.

■  Jak wygląda droga awansu w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka?

- Młody człowiek, tuż po studiach prawniczych, jest zatrudniany na stanowisku asystenta. Kolejne szczeble kariery, na określenie których posługujemy się zwrotami anglojęzycznymi, z braku dobrych polskich odpowiedników, to junior associate, associate, senior associate i partner. Odrębną kategorię stanowią wewnętrzni eksperci - of counsels. Awans na każdy kolejny szczebel zależy od spełnienia wielu kryteriów, otrzymania pozytywnych ocen itd. W pewnym momencie jako kryterium dalszego awansu pojawia się także wymóg uzyskania uprawnień zawodowych radcy prawnego lub adwokata.

■  Proszę wyjaśnić, na czym polega pełnienie funkcji of counsel w kancelarii prawnej?

- Używając języka wojskowego, of counsels to oficerowie sztabowi, a nie liniowi. Wewnętrzni doradcy, mędrcy, osoby, które niekoniecznie odpowiadają za relacje z klientami natomiast służą pozostałym pracownikom kancelarii swoją ekspercką wiedzą.

W praktyce podział na prawników liniowych i sztabowych nie zawsze jest konsekwentnie przestrzegany. Niektórzy of counsels działający w naszej kancelarii mają bardzo bliskie relacje z klientami, nie tracąc przy tym statusu wewnętrznych ekspertów.

■  Jak pan ocenia przygotowanie zawodowe polskich młodych prawników?

- Generalnie, lepiej niż jeszcze kilka lat temu, jest ze znajomością języków obcych i gotowością do ciężkiej pracy.

Niepokoi natomiast dość powszechna nieporadność pisarska. Młodzi absolwenci Wydziału Prawa bardzo często nie potrafią posługiwać się językiem prawniczym w piśmie. Z literackim językiem polskim też nie jest najlepiej. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest upowszechnienie się egzaminów testowych.

Jedno przez lata się nie zmieniło - absolwent Wydziału Prawa nie posiada praktycznie żadnych technicznych umiejętności związanych ze swoim przyszłym zawodem - nie potrafi napisać najprostszego pisma procesowego czy innego formalnego wniosku. Tego musi się uczyć od początku w kancelarii. Czy studia powinny uczyć tych umiejętności, to już odrębne zagadnienie. Może to lepiej, że umiejętności praktycznych uczą absolwentów właśnie praktycy.

■  Czy Kancelaria Domański Zakrzewski Palinka współpracuje z zagranicznymi firmami prawniczymi? Jakimi?

- Choć jesteśmy kancelarią lokalną, na bieżąco współpracujemy z kancelariami zagranicznymi, żeby zapewnić naszym klientom możliwość obsługi praktycznie w każdym miejscu na świecie. W przeciwnym razie przegralibyśmy z kretesem z kancelariami sieciowymi. Na nasze relacje z kancelariami zagranicznymi składa się m.in. współpraca z kilkoma organizacjami skupiającymi niezależne, wiodące w poszczególnych krajach, firmy prawnicze.

Poza tym, czy to jako firma czy też poprzez indywidualne zaangażowanie poszczególnych partnerów, działamy w licznych międzynarodowych organizacjach profesjonalnych, takich jak European Association of Lawyers, International Bar Association, American Bar Association, International Law Association i International Trademark Association.

Rozmawiała KATARZYNA RYCHTER