■  Co, pana zdaniem, powinien w pierwszej kolejności zrobić nowy minister sprawiedliwości?

- Uważam, że należy przede wszystkim odpolitycznić pracę resortu sprawiedliwości, prokuraturę oraz dokonać przeglądu przygotowanych do tej pory projektów ustaw i ocenić, które z nich zasługują na to, aby kontynuować nad nimi prace. Natomiast spośród ustaw, które już zostały uchwalone, trzeba wskazać te, które w pierwszej kolejności muszą zostać zmienione, np. przepisy dotyczące sądownictwa 24-godzinnego.

W tym postępowaniu można by wprowadzić już na etapie postępowania przygotowawczego możliwość dobrowolnego poddania się odpowiedzialności.

Należy też w projekcie nowelizacji kodeksu karnego skierowanym już do poprzedniego Sejmu zmienić przepisy, które ograniczają się prawie wyłącznie do zaostrzenia kar lub wprowadzenia nowych kategorii przestępstw. Jest to tym bardziej ważne, że na odbycie kary czeka ponad 40 tys. skazanych, a zakłady karne są zagęszczone, gdyż przebywa w nich ponad 80 tys. osób, a są przystosowane tylko dla ok. 60 tys. osób.

■  W jakim kierunku powinno pójść sądownictwo 24-godzinne. Czy trzeba je zlikwidować?

- Nie. Sądy 24-godzinne powinny pozostać. Należy tylko zmienić tryb postępowania, ponieważ obligatoryjne tymczasowe aresztowanie oraz ustanawianie obrońcy z urzędu w każdej sprawie nie jest potrzebne. Nie nadawałbym tym sądom takiej rangi, jaką mają dzisiaj, ponieważ wiążą się z nimi nadmierne oczekiwania. Wykorzystano inicjatywę sądów 24-godzinnych w sposób dosyć populistyczny, miała to być ustawa, która zmniejszy przestępczość o charakterze chuligańskim. Natomiast w praktyce pojawiły się podobne błędy jak wówczas, gdy tę instytucję przewidywał kodeks z 1969 roku.

Około 80 proc. rozpoznawanych w tym trybie spraw dotyczy pijanych rowerzystów, woźniców i kierowców, którzy zostaliby skazani nawet wówczas, gdyby nie było sądów 24-godzinnych. Od strony dowodowej postępowanie w stosunku do nich można łatwo i szybko przeprowadzić, bo są dowody badania krwi. W takiej sytuacji większość sprawców poddałaby się zapewne dobrowolnie karze. Takiej możliwości jednak nie mają. Każdy z nich musi najpierw zostać zawieziony przez konwój do izby wytrzeźwień, potem doprowadzony do prokuratury i do sądu, a taka procedura jest kosztowna.

OPINIA

TERESA ROMER

emerytowany sędzia Sądu Najwyższego

Już teraz wiadomo, że sądy 24-godzinne nie sprawdziły się, a wiążą się z nimi duże koszty, które ponosi Skarb Państwa. Gdy były wprowadzane, to wiązano z nimi duże nadzieje, miały mobilizować ludzi do przyzwoitego zachowywania się i być straszakiem dla pijanych kierowców. O ich małej skuteczności najlepiej świadczy tragiczny bilans na drogach w ostatnie święto.

■  Które z przygotowanych projektów ustaw powinny w pierwszej kolejności być procedowane w Sejmie nowej kadencji?

- Zmiany przepisów należy dokonywać kompleksowo.

Prawo karne nie jest dziedziną, w której co kilka miesięcy można mieszać na nowo.

Doszło do paradoksalnej sytuacji: dla nieletniego jest bardziej korzystne, gdy dopuści się gwałtu ze szczególnym okrucieństwem niż gwałtu razem z drugą osobą. W pierwszym przypadku odpowiada na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, a w drugim przypadku na podstawie przepisów kodeksu karnego. Do takiej sytuacji doszło dlatego, że podczas nowelizacji nie dopilnowano, aby oprócz zmian do części szczególnej kodeksu karnego wprowadzić również zmiany do części ogólnej.

Takie zmiany były wprowadzane na zamówienie polityczne. Uważam, że wszystkie cząstkowe projekty nowelizacji należy zebrać, powołać nową komisję kodyfikacyjną, w której byliby także sędziowie, prokuratorzy, przedstawiciele korporacji zawodowych, teoretycy prawa. Komisji trzeba wyznaczyć sensowny termin, np. roczny i dokonać kompleksowych zmian, a nie grzebać w prawie karnym tylko na potrzeby kampanii wyborczych.

Chciałbym mieć też wpływ na podniesienie rangi Rady Legislacyjnej, działającej przy prezesie Rady Ministrów. Do tej pory niektóre projekty ustaw wprowadzano na posiedzenia rządu, świadomie pomijając Radę Legislacyjną.

Potem uchwalano przepisy, które np., tak jak dotyczące właściwości sądów, doprowadziły do zamieszania w sądach gospodarczych, gdyż nie przewidziano przepisów przejściowych. Sprawy, które już były w toku, musiały być rozpoczynane od nowa w sądach okręgowych. Wprawdzie potem te przepisy zostały ponownie znowelizowane, ale do tej pory niektóre sprawy jeszcze krążą między sądami rejonowymi i okręgowymi.

■  W jaki sposób przyspieszyć postępowanie w sądach?

- Zatory w sądach nie wszędzie powstają z tych samych powodów. Gdy w sprawie karnej występuje około 200 świadków, to wówczas postępowania nie można zakończyć szybko. Trzeba dokonać analizy powodów powstawania zatorów. Warto też zapytać samych sędziów, co im przeszkadza w szybszym sądzeniu. Zgadzam się z opinią, że jeżeli w sprawie gospodarczej wyrok zapadnie po kilku latach, to często firma, której to dotyczy, może już nie istnieć. Ale zgadzam się również z poglądem, że w sprawach gospodarczych doszło do zbytniego sformalizowania postępowania i najmniejszy błąd przedsiębiorcy działającego bez profesjonalnego pełnomocnika może spowodować dla niego nieodwracalne skutki.

OPINIA

STANISŁAW RYMAR

adwokat NRA

Moim zdaniem powinna szybko zostać przygotowana nowelizacja przepisów postępowania cywilnego w sprawach toczących się przed sądami gospodarczymi. Należałoby zmienić procedurę, odformalizować postępowanie, a przedsiębiorcom umożliwić poprawienie błędów i uchybień w taki sposób, aby sprawa mogła toczyć się dalej.

Rozmawiała MAŁGORZATA PIASECKA-SOBKIEWICZ

■  ZBIGNIEW ĆWIĄKALSKI

prof. dr hab. prawa karnego, Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Rzeszowski, ekspert sejmowy, członek Komitetu Nauk Prawnych PAN, adwokat