W marcu 2007 r. Pilar Rahola napisała w tej hiszpańskiej gazecie, w artykule pt. "Polska wciąż budzi grozę", że "Polska odegrała kluczową rolę w niegodziwości, która doprowadziła do zagłady dwóch trzecich europejskich Żydów". Zarzuciła - powołując się na "ekspertów" - że Polacy są "największymi antysemitami w Europie". Dodała, że choć odpowiedzialność za obozy zagłady spoczywa na Niemcach, to "w Polsce zbiegły się dwa nurty antysemityzmu: nazistowski i wywodzący się z wiary chrześcijańskiej".

W czerwcu 2007 r. Prokuratura Rejonowa Wrocław Stare Miasto wszczęła śledztwo z zawiadomienia Rafała Orszaka, wtedy szefa wrocławskiej LPR. Mówił on, że "autorka artykułu obarcza nas winą za holokaust".

Podstawą prawną śledztwa był zapis Kodeksu karnego, przewidujący karę do 3 lat więzienia za "publiczne pomawianie narodu polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie". Wprowadzono go do polskiego prawa w październiku 2006 r., nowelizacją ustaw lustracyjnej i o IPN. Wszedł on w życie wraz z całą nowelizacją w marcu 2007 r.

Zapis ten już wcześniej krytykowali prawnicy, bo może on uniemożliwić np. rzetelne opisywanie zjawiska szmalcownictwa

Śledztwo prowadzone "w sprawie", a nie przeciw komukolwiek, zostało jednak zawieszone. Jak poinformowała PAP w środę Małgorzata Klaus, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prokurator czeka na orzeczenie TK co do zgodności tego artykułu kk z konstytucją.

Jeszcze w 2006 r. rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski apelował bezskutecznie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego o usunięcie tego zapisu z nowej ustawy. RPO ma wątpliwości co do jego konstytucyjności w świetle zasad wolności wypowiedzi i poglądów oraz wolności badań naukowych. W styczniu 2007 r. rzecznik zaskarżył ten zapis do TK. "Świadomość grożącej sankcji karnej będzie wywoływać efekt w postaci powstrzymania się od publicznych wypowiedzi oraz badań naukowych dotyczących zbrodni komunistycznych i zbrodni nazistowskich" - napisał we wniosku do Trybunału. TK zajmie się sprawą 7 lipca.

Zapis ten już wcześniej krytykowali prawnicy, bo może on uniemożliwić np. rzetelne opisywanie zjawiska szmalcownictwa, czyli szantażowania ukrywających się Żydów groźbą wydania ich w ręce hitlerowców (szmalcownictwo to według polskiego prawa forma udziału w zbrodniach hitlerowskich).

Publikację badała krakowska prokuratura, która w końcu stwierdziła, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa

W styczniu tego roku RPO zwracał się do prezesa TK Jerzego Stępnia o pilne wyznaczenie rozprawy - wobec toczącej się dyskusji publicznej przed wydaniem książki prof. Jana Tomasza Grossa "Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści". Autor stawia w niej m.in. tezę, że antysemityzm w Polsce po II wojnie światowej miał przyzwolenie społeczne. Według Grossa, miało tak być m.in. wskutek udziału licznych Polaków w zagrabieniu mienia ofiar Holokaustu, czego po wojnie komuniści nie rozliczali.

Publikację badała krakowska prokuratura, która w końcu stwierdziła, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa uznając, że nie ma w tej książce wypowiedzi będących pomówieniem, znieważeniem narodu polskiego lub nawoływaniem do nienawiści.