Minister, która współpracę z organizacjami pozarządowymi traktuje jako jeden z najważniejszych elementów swojego działania, chce, aby zmiany ustawowe zagwarantowały podmiotom tzw. trzeciego sektora wsparcie także wtedy, gdy nie realizują konkretnych projektów, np. w przerwach między konkursami.

"Ważne jest, aby skorygować prawo o wolontariacie i organizacjach pożytku publicznego w tym kierunku, by te podmioty nie działały od projektu do projektu, w międzyczasie "znikając", nie mając swojego lokalu, numeru telefonu itp." - mówiła minister, która w Sosnowcu spotkała się z działaczkami miejscowego stowarzyszenia Aktywne Kobiety.

"Ten, kto w takim okresie szuka pomocy u organizacji pozarządowej, często nie może jej znaleźć, bo po prostu trudno czasem wytropić taką organizację. Na pewno ten rząd to zmieni" - zapewniła Radziszewska, przypominając, że prace nad zmianą ustawy, która da większe możliwości organizacjom społecznym, już trwają. Monitoruje je parlamentarny zespół ds. organizacji pożytku publicznego.

Według pełnomocniczki, polskie prawo musi być znacznie bardziej elastyczne w zakresie możliwości działania organizacji społecznych, które - jak oceniła - wydają otrzymane środki znacznie efektywniej od instytucji publicznych. Radziszewska jest przekonana, że organizacje pozarządowe poprą założenia nowelizacji, ponieważ wychodzi ona naprzeciw ich postulatom.

Urząd zajmujący się polityką antydyskryminacyjną został powołany w 2001 r.

W rozmowie z dziennikarzami minister podkreślała, że piastowany przez nią od marca tego roku urząd zajmuje się równym traktowaniem, a nie - jak w przeszłości - równym statusem bądź statusem kobiet i mężczyzn.

"Obecnie jest to w szerokim rozumieniu urząd antydyskryminacyjny. Zajmuję się wszystkimi sprawami, które dotyczą osób słabszych, pokrzywdzonych, dyskryminowanych z bardzo różnych powodów, m.in. płci, poglądów, koloru skóry. Powodów do dyskryminacji jest wiele. Ja jestem "tropicielem" złych przepisów, luk prawnych, zachowań. To, co mam zamiar robić, wiąże się z walką z dyskryminacją" - wyjaśniła minister.

Jej zdaniem, choć byłoby to pomocne, nie ma obecnie szans na to, aby urząd miał swoje regionalne przedstawicielstwa w województwach czy przy samorządach. Radziszewska zamierza jednak współpracować ze wszystkimi środowiskami i instytucjami w regionach. Liczy na sygnały głównie ze strony organizacji pozarządowych.

"Te organizacje, działając na dole, wiedzą, gdzie co złego w trawie piszczy, gdzie zareagować. Czasem jest tak, że od drobnej interwencji, monitorując to co się dzieje, dochodzimy do tego, gdzie zmienić prawo" - mówiła Radziszewska.

Jako przykład podała niedawny przypadek z Gdańska, gdzie z przedszkola wyrzucono dziecko chorujące na cukrzycę. Z prośbą o interwencję zgłosiła się jego mama. "Okazało się, że trzeba zmienić prawo oświatowe, aby dziecko przewlekłe chore było obecne w naszym prawie, było chronione i niedyskryminowane" - mówiła pełnomocniczka.

Podkreśliła, że jej urząd ma być swoistym integratorem działań różnych środowisk i instytucji w zakresie niezbędnych zmian prawnych oraz działań zmierzających do równego traktowania.

Urząd zajmujący się polityką antydyskryminacyjną został powołany w 2001 r. przez ówczesnego premiera Leszka Millera. Pierwszym Pełnomocnikiem ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn była Izabela Jaruga-Nowacka z Unii Pracy. W sierpniu 2004 zastąpiła ją etyk Magdalena Środa. W 2005 premier Kazimierz Marcinkiewicz zniósł urząd pełnomocnika, a jego zadania przejął resort pracy. Teraz urząd ma przeciwdziałać wszystkim formom dyskryminacji.