76-letni mężczyzna staje przed sądem. Były katorżnik odwołuje się od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odmawiającej mu prawa do renty. 10 lutego 1940 r., został zesłany na północ Związku Radzieckiego. Tam ciężko chorował, dolegliwości odczuwał całe życie. Ale ZUS stwierdził, że nie ma związku przyczynowego między stanem jego zdrowia a katorgą.
Były zesłaniec ufał sądom wolnej Rzeczypospolitej. Stary człowiek nie docenił jednak siły argumentów tzw. lekarzy orzeczników. To o nich mówił prof. Józef Gierowski, że opinie o braku związku między ciężkimi prześladowaniami a stanem zdrowia są sprzeczne z zasadami deontologii lekarskiej i tej najzwyklejszej - etyki przyzwoitego człowieka.
Sąd rozpatrujący odwołanie byłego zesłańca uznał jednak te opinie za jasne, rzetelne i fachowe, choć jedna z nich, odręczna, była niemal nieczytelna.
Przed Sądem Apelacyjnym powód nie był już sam. Pełnomocnik po wyczerpaniu argumentacji prawnej powiedział, że zbieżność nazwisk, jego i powoda, nie jest przypadkowa. I to upoważnia go do stwierdzenia, że nie wolno życzyć nikomu doświadczeń byłego zesłańca, dzieciństwa w nieludzkich warunkach i całego tamtego koszmaru. Ale tym, którzy z niefrasobliwością podchodzą do tych przeżyć, można życzyć więcej wyobraźni.
Prawnik (jego tytułu zawodowego nie wymienię, by nie być posądzonym o złośliwość lub jakieś niechęci) reprezentujący ZUS wniósł o oddalenie apelacji jako niezasadnej. I zaraz po wyjściu z sali gorąco przepraszał powoda i pełnomocnika. Szczerze życzy powodzenia, lecz z własnej, bogatej praktyki wie, że sądy nie uwzględniają apelacji w podobnych sprawach. To przecież - mówił - jawna, wołająca o pomstę do nieba niesprawiedliwość. Ale on prosi o zrozumienie, musi mówić to, co mówi przed sądem, bo tak mu pracodawca każe.
Czy można i czy wolno zrozumieć? Pozostawmy te rozważania na inną okazję. Ta niedawna sprawa (dla byłego katorżnika zakończyła się pomyślnie) ukazuje na zasadzie przeciwieństwa, na czym polega wolność prawniczej profesji. Co to jest niezależność adwokata. Jemu w żadnej, nie tylko tak drastycznej sprawie, nikt, nigdy i nic nakazać nie może.
STANISŁAW MIKKE
adwokat, redaktor naczelny miesięcznika Palestra, przewodniczący Komisji Etyki NRA, członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Autor książki pt. Śpij Mężny w Katyniu, Charkowie i Miednoje będącej relacją z prac ekshumacyjnych polskich oficerów.
ikona lupy />
Stanisław Mikke, adwokat, redaktor naczelny miesięcznika Palestra, przewodniczący Komisji Etyki NRA, członek Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie / DGP