• Złagodzenie rygorów obrony koniecznej budzi wątpliwości prawników
  • Zaatakowany może użyć wszelkich środków do odparcia zamachu
  • Obrona konieczna musi być współmierna do niebezpieczeństwa
■ Jak pan ocenia proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany uregulowania instytucji obrony koniecznej w kodeksie karnym?
- Moim zdaniem nie są do końca konsekwentne. Mogą podobać się społeczeństwu, bo łagodzą rygory związane ze stosowaniem obrony koniecznej. Wprowadzają jednak amerykanizację prawa i każdemu może wydawać się, że będzie mógł zabić napastnika, który wtargnie do jego domu, lokalu, pomieszczenia lub pojazdu.
W projekcie nowelizacji są też błędy legislacyjne. Na przykład pozostawia się art. 25 par. 2 kodeksu karnego w dotychczasowym brzmieniu. Przepis ten mówi o przekroczeniu granic obrony koniecznej. Wówczas to tylko sąd może złagodzić karę albo odstąpić od jej wymierzenia. Wyjątkiem od tej zasady jest proponowany art. 25 par. 2a, który przewiduje, że gdy ktoś przekracza granice obrony koniecznej na skutek wkroczenia napastnika do domu, lokalu, pojazdu, pomieszczenia lub ogrodzonego terenu, to nie podlega karze. Decyzje w tej sprawie podejmuje jednak wyłącznie sam prokurator.
SEJM NIE ZDĄŻYŁ
Komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw związanych z koalicyjnym programem rządowym Solidarne Państwo przyjęła z poprawkami rządowy projekt kodeksu karnego i wniosła o jego uchwalenie. Nie ma jednak szans na jej uchwalenie przez parlament tej kadencji. Projekt zakłada, że zwiększą się uprawnienia obywateli do obrony koniecznej w sytuacji bezprawnego zamachu na ich dobra oraz wzmocnieniu ulegnie ochrona miru domowego.
■ Ostatecznie kto ma decydować o dopuszczalności przekroczenia granic obrony koniecznej?
- Może zdarzyć się, że w przypadku łagodniejszego przekroczenia granic obrony koniecznej potrzebna będzie decyzja sądu, a prokurator nie będzie mógł podjąć żadnej samodzielnej decyzji. Natomiast w przypadku bardziej drastycznego przekroczenia granic obrony koniecznej nie będzie potrzebny sąd i już na szczeblu prokuratury wolno będzie sprawę umorzyć.
W dodatku proponowany art. 25 par. 2a jest przepisem ocennym. Zezwala wprawdzie na odparcie zamachu, nawet w razie potrzeby przekroczenia granic obrony koniecznej, ale jednocześnie dodaje: chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące. Należy więc wyjaśnić, co to znaczy rażące. Czy oznacza zabicie kogoś, czy tylko na przykład połamanie napastnikowi rąk i nóg.
Autorzy projektu nowelizacji wprowadzają więc przepis, który niczego nie wyjaśnia, lecz pozostawia decyzję prokuratorowi albo sądowi. Natomiast osoba, która decyduje się na drastyczną obronę konieczną, nie wie, czy będzie odpowiadała karnie.
■ Czy pana zdaniem dopuszczalne byłoby odstąpienie przez sąd od wymierzenia kary w razie przekroczenia granicy obrony koniecznej?
- Tak. Pozytywnie oceniam nowelizację treści par. 3 art. 25, która przewiduje odstąpienie od wymierzenia kary, wówczas gdy przyczyną przekroczenia granic obrony koniecznej był strach lub wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami. O takim odstąpieniu od wymierzenia kary mógł zdecydować tylko sąd. Natomiast proponuje się, by można było w takiej sytuacji umorzyć postępowanie na etapie prokuratury.
Powstają jednak wątpliwości, jak się mają do siebie te wszystkie trzy przypadki przekroczenia granic obrony koniecznej. Gdyby doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej w związku z zamachem na dom, mieszkanie lub lokal, może się ono również wiązać ze strachem lub wzburzeniem usprawiedliwionym okolicznościami zamachu. Nie wiadomo wówczas, czy o odstąpieniu od wymierzenia kary powinien orzekać sąd czy też prokurator. W ten sposób tworzy się chaos prawny.
■ Jakie środki wolno podjąć w związku z odparciem zamachu na ogrodzony teren i przekroczeniem w związku z tym granic obrony koniecznej?
- Może dojść do pewnej różnicy w związku z przekraczaniem granic obrony koniecznej przy odpieraniu zamachu związanego z wdarciem się na ogrodzony teren. Na przykład może być on ogrodzony niskim półmetrowym płotkiem, który sprawca łatwo przeskoczy. Odpierający zamach będzie mógł użyć siły wobec napastnika. Natomiast inna sytuacja będzie wówczas, gdy ktoś wejdzie przez otwartą bramę na ogrodzony teren. Nie będzie wówczas mowy o wtargnięciu na ten teren i dlatego, odpierając zamach, będzie wolno stosować tylko normalne środki.
Uważam więc, że propozycje nowelizacji jasno nie precyzują, jakie środki w ramach obrony koniecznej wolno podjąć w konkretnej sytuacji. Natomiast dotychczasowe rozwiązania dają, moim zdaniem, podstawę do tego, aby sąd oceniał poszczególne przypadki. Nie ma też żadnych przeszkód, aby sąd odstępował do wymierzenia kary albo stosował nadzwyczajne jej złagodzenie, uniewinniał lub umarzał postępowanie.
Trzeba pamiętać, że w przypadku obrony koniecznej dobro napastnika nie jest wyjęte spod jakiejkolwiek ochrony prawnej. Mamy do czynienia z kolizją interesów, ze społeczną opłacalnością poświęcenia dobra napastnika po to, aby ratować dobro własne lub innej osoby. Należy być ostrożnym w ocenach, ponieważ życie i zdrowie napastnika też jest chronione.
STANISŁAW WALTOŚ
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katedra Postępowania Karnego
Rozwiązanie, zgodnie z którym w przypadku usprawiedliwionego przekroczenia granic obrony sprawca nie będzie podlegał karze, oceniam pozytywnie. Jednak wyodrębnienie zamachu w związku z wdarciem się do domu to skrajna kazuistyka. Może prowadzić do niekaralności sprawcy, który zabije człowieka za przekroczenie płotu.
ZBIGNIEW ĆWIĄKALSKI
prof. dr hab. prawa karnego, Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Rzeszowski,
ekspert komisji sejmowych, członek Komitetu Nauk Prawnych PAN, adwokat
Rozmawiała MAŁGORZATA PIASECKA-SOBKIEWICZ
ikona lupy />
Zbigniew Ćwiąkalski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego / DGP