Wczoraj Sejm dyskutował nad projektem poprawki do konstytucji, która ma zlikwidować immunitet formalny parlamentarzystów i zakazać zasiadania w parlamencie osobom prawomocnie skazanym za przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.

Projekt przewiduje, że posłem i senatorem nie może być osoba: karana za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego; wobec której wydano prawomocny wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne w sprawie popełnienia przestępstwa umyślnego ściganego z oskarżenia publicznego.

- Sejm i Senat to miejsce tylko dla osób o nieposzlakowanej opinii - stwierdził z trybuny sejmowej pos. Arkadiusz Mularczyk (PiS).

Klub PiS chce, by zakaz kandydowania do parlamentu obejmował także byłych funkcjonariuszy SB - oświadczył z kolei pos. Przemysław Gosiewski.

Zapowiedział, że jego klub nie poprze zmiany konstytucji zakładającej zniesienie immunitetu formalnego.

Immunitet ten nie jest potrzebny, skoro tak wyraźnie narusza podstawową zasadę równości obywateli wobec prawa, która mówi, że każdy powinien odpowiadać za swoje czyny - twierdzą projektodawcy zmiany w ustawie zasadniczej.

Immunitet służy realizacji konstytucyjnej zasady państwa prawa - podkreślała z kolei pos. Jolanta Szymanek-Deresz z SLD. Immunitet jest po to, by poseł lub senator reprezentujący swoich wyborców mógł prowadzić swoją działalność bez obawy, że zostanie zatrzymany, aresztowany czy oskarżony.