Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje ani projektowania przepisów zmierzających do ponownego zamrożenia rozpoznawania spraw w sądach, ani wydawania wytycznych prezesom sądów, które do tego by prowadziły.
– Nie mamy planu zamykania sądów, przynajmniej obecnie. Sądy są kluczowe dla ludzi, gdyż zapadają w nich najważniejsze decyzje dotyczące życia. Jeden stracił kontakt z dzieckiem, drugi utracił majątek. Dlatego wszelkie decyzje należy podejmować niezwykle ostrożnie – mówi nam Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.
W ostatnich dniach na niektórych internetowych forach adwokackich zrzeszających prawników wskazywano, że jest „rządowy plan zamykania sądów”. Warchoł mówi wprost, że to nieprawda.
Jednocześnie tak jak nie ma jednej ogólnej decyzji, tak poszczególni prezesi sądów mogą samodzielnie podejmować decyzje o ograniczeniu liczby rozpatrywanych spraw, a nawet odroczeniu wszystkich. Z przeprowadzonej przez DGP kwerendy wynika jednak, że wprowadzenie strefy czerwonej z powodu zagrożenia epidemicznego na terenie większości miast wojewódzkich nie spowoduje na razie dalszego ograniczania pracy sądów, w których od początku pandemii koronawirusa i tak wprowadzano ścisłe restrykcje obowiązujące interesantów. Jak przyznają jednak rzecznicy prasowi sądów okręgowych, sytuacja jest dynamiczna i niewykluczone, że w tygodniu prezesi sądów wydadzą nowe zarządzenia, które zmienią obecny stan.
Reklama
W mediach w ostatnich dniach jako przykład pierwszego sądu, który postanowił się zamknąć z powodu koronawirusa, podawano Sąd Okręgowy w Szczecinie. Rzeczywiście 15 października zawieszono działalność dwóch wydziałów w tym sądzie – I Wydziału Cywilnego oraz II Wydziału Cywilnego Odwoławczego. Zawieszenie jednak ograniczono do trzech dni i nie ma związku z wprowadzeniem strefy czerwonej na terenie miasta.
– Zawieszenie działalności wydziałów było spowodowane wykryciem koronawirusa u jednego z pracowników. Oba wydziały cywilne mieszczą się w tym samym budynku, dlatego konieczne było podjęcie takiej decyzji, aby przez trzy dni umożliwić dokładną dezynfekcję. Takie działania są niezbędne, by w dobie pandemii zapewnić jak największe bezpieczeństwo interesantom, chociaż oczywiście szkoda spraw, które spadły przez to z wokandy – wyjaśnia sędzia Tomasz Szaj, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Niezagrożone na razie również są wokandy w Sądzie Najwyższym. Jego rzecznik prof. Aleksander Stępkowski podkreśla, że I prezes SN podejmuje obecnie intensywne działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom oraz uczestnikom postępowań przed SN, jednak na chwilę obecną nie zamierza wydać zarządzenia o odwołaniu rozpraw i posiedzeń.
– Staramy się wypełniać konstytucyjne i ustawowe zadania pomimo obiektywnych trudności. Odwołanie rozpraw lub posiedzeń byłoby ostatecznością. Ewentualne decyzje w tej mierze będą zależały od rozwoju sytuacji epidemicznej – informuje Stępkowski.
To, co jest bardziej prawdopodobne niż zamknięcie sądów, to powrót do restrykcyjnych ograniczeń we wpuszczaniu na rozprawy publiczności. W maju i czerwcu do większości sądowych gmachów ludzie nie mogli wejść, jeżeli ich obecność na sądowej sali nie była niezbędna. Później jednak podejście stało się bardziej liberalne – w większości przypadków ograniczona jest po prostu liczba miejsc dla publiczności, zaś w niektórych sądach trzeba wystąpić o przepustkę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w kilku sądach – jeżeli liczba zakażeń koronawirusem nie będzie się w najbliższych dniach zmniejszać – rozważany jest zakaz wpuszczania osób postronnych.