W 2019 roku m.in. Białołęka, Kalisz, Czeremcha, Boćki, Radom, Lublin, Marki, Magdalenka, Krasne, Kruszwica. W 2020 kolejne przypadki, gdy na zakończonych ostrymi grotami parkanach zginęły łosie.

Takich informacji w ostatnich latach przybywa. I przybywać pewno będzie, bo mimo apeli do Ministerstwa Rozwoju, które władne jest przeprowadzić pożądane zmiany w prawie, nic się w tej kwestii nie zmienia.

Łosie w miastach

Co spowodowało, że łosie coraz częściej pojawiają się w obszarach zabudowanych? Przyczyny wyjaśnia prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN: - W wyniku drastycznego spadku liczebności łosi, związanego głównie z pozyskaniem łowieckim, zwierzęta te w 2001 r. zostały objęte przez Ministra Środowiska całorocznym moratorium na ich odstrzał. To powoduje stopniowy wzrost ich liczebności, ale też powrót na wcześniej zasiedlane tereny. W poszukiwaniu przestrzeni do życia i pokarmu, łosie coraz częściej wkraczają na obrzeża ludzkich osad. Co gorsza, na sąsiadujące z lasami tereny, dotychczas dostępne tylko dla dzikich zwierząt, coraz częściej wkracza zabudowa mieszkaniowa wraz z towarzyszącymi jej ogrodzeniami. Migrujące zwierzęta trafiają na obszary zabudowane, a tam czekają na nie śmiertelne pułapki w postaci ostro zakończonych ogrodzeń. Łosie potrafią pokonać nawet 2-metrowe ogrodzenia. Jeśli jednak natrafią na ostre groty, najmniejsze zaczepienie o nie kończy się tragedią. Ważące nawet do 400 kg zwierzęta ciężarem swojego ciała nadziewają się na ogrodzenia i nie potrafią się z nich uwolnić, doznając rozległych obrażeń i stopniowo się wykrwawiając. Zazwyczaj nie ma szans na uratowanie zwierzęcia, które zawiśnie na ostro zakończonym ogrodzeniu. Są one odnajdywane martwe, a jeśli przeżyły są zazwyczaj uśmiercane ze względu na rozległe obrażenia. Znamy już obszary, gdzie takie przypadki się powtarzają, np. w podwarszawskiej gminie Żabia Wola, gdzie we wrześniu tego roku na ogrodzeniu zginął łoś, a wcześniej w ten sposób życie straciły jeszcze dwa inne zwierzęta.

Co na to prawo?

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie wskazuje, że:
1) ogrodzenie nie może stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt
2) umieszczanie na ogrodzeniach, na wysokości mniejszej niż 1,8 m, ostro zakończonych elementów, drutu kolczastego, tłuczonego szkła oraz innych podobnych wyrobów i materiałów jest zabronione.

Ostro zakończone ogrodzenia są jednak w powszechnej sprzedaży, klienci najczęściej nie znają przepisów określających warunki dla ogrodzeń, a firmy je sprzedające, najczęściej o tym nie informują. - Ogrodzenia te maja zazwyczaj wysokość mniejszą niż 1,8 m, a ich ustawienie bez zastosowania podmurówki o odpowiedniej wysokości powoduje, że są niezgodne z prawem i staja się śmiertelną pułapką dla zwierząt – wyjaśnia prof. Kowalczyk.

Warto dodać, że budowa ogrodzeń jest zwolniona z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Tylko w jednym przypadku podlega reżimowi zgłoszenia. W myśl art. 30 ust. 1 pkt 3 Prawo budowlane inwestor ma obowiązek zgłosić organowi administracji architektoniczno-budowlanej zamiar budowy ogrodzeń międzysąsiedzkich, jeżeli ogrodzenie będzie miało wysokość powyżej 2,20 m. Przy czym w zgłoszeniu nie jest konieczne podanie informacji, czy ogrodzenie będzie miało ostre i niebezpieczne detale.

- Do takiego zgłoszenia wystarczy załączyć własnoręcznie wykonany szkic lub rysunek ale nie jest wymagane określenie, czy budowane ogrodzenie będzie zakończone ostrymi elementami. Niebezpieczne elementy, takie jak tłuczone szkło, mogą zostać umieszczone na ogrodzeniu niezależnie od zadeklarowanej formy obiektu. W rezultacie urzędnicy przyjmują zgłoszenia bez pełnej wiedzy na temat tego, czy parametry planowanego ogrodzenia będą zgodne z prawem. A z przepisów tych jasno wynika, że umieszczanie jakichkolwiek ostrych elementów na ogrodzeniu jest możliwe dopiero na wysokości 1,8 m lub wyżej, ale tylko pod warunkiem niestwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Na przykład drut kolczasty umieszczony na wysokości 2 m może być sprzeczny z prawem, jeśli np. ze względu na swoje usytuowanie (np. w pobliżu parku narodowego z dużą populacją łosi) lub formę (bardzo ostre zakończenia) może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Takie ogrodzenie będzie niezgodne z § 41 ust. 1 Rozporządzenia – tłumaczy Agata Szafraniuk z fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Nawet jeśli ogrodzenie będzie faktycznie naruszać przepisy, organ nie wniesie sprzeciwu na podstawie art. 30 ust. 6 pkt 2 prawa budowlanego, ponieważ nie będzie mieć wiedzy w tym zakresie.

Apel do ministra

O zmianę przepisów dotyczących ostro zakończonych ogrodzeń zaapelował w sierpniu 2019 roku do Ministerstwa Rozwoju Instytut Biologii Ssaków PAN i fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Pismo przekazano też do wiadomości kilku innych ministerstw, Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego oraz Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

- Wskazaliśmy brak realnej kontroli nad egzekwowaniem przepisów oraz niewystarczającą minimalną wysokość ogrodzenia zakończonego ostrymi elementami, oczekując podwyższenia jej do 2 m (uniemożliwiłoby to lub znacznie utrudniło ich pokonywanie, nawet przez tak duże zwierzęta jak łosie). Dodatkowo zaproponowaliśmy zmianę wzoru zgłoszenia, tak aby obejmował on obowiązek precyzyjnego określenia rodzaju ogrodzenia, co umożliwiłoby organowi architektoniczno-budowlanemu uzyskanie rzeczywistej kontroli nad zagrożeniami, jakie niosą za sobą ogrodzenia niespełniające przepisów prawa budowlanego. Zwróciliśmy się także z prośbą do starostw i inspektoratów nadzoru budowlanego w powiatach sąsiadujących z ostojami łosia żeby tamtejsi urzędnicy zwrócili uwagę na ten problem w swojej pracy. Minister obiecał wziąć nasze uwagi pod uwagę, ale niestety na obietnicach się skończyło. Prawie miesiąc temu doszło do zmiany rozporządzenia, jednakże zmiany te nie objęły poruszonych przez nas kwestii – wyjaśnia Agata Szafraniuk.

Co na to Ministerstwo Rozwoju?

W odpowiedzi na pismo, w styczniu 2020 roku podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Robert Krzysztof Nowicki poinformował, że „ Ministerstwo Rozwoju nie planuje zmian w ustawie Prawo budowlane, które prowadziłyby do zmiany wzoru zgłoszenia, natomiast w ministerstwie rozpoczęły się prace nad opracowaniem projektu nowych przepisów techniczno -budowlanych dla budynków. I tym samym poruszone w piśmie kwestie zostaną poddane analizie podczas tych prac”. Podsekretarz Nowicki poinformował też, że po opracowaniu projektu, zostanie on poddany szerokim konsultacjom publicznym i zachęcił autorów pisma do zapoznania się z jego treścią , gdy zostanie ona udostępniona oraz wzięcia udziału w konsultacjach publicznych.

We wrześniu 2020 roku miała miejsce nowelizacja, ale w żaden sposób nie zmieniła wskazywanych przepisów. Obecnie zaś resort ma nowego szefa, a dodatkowo w październiku odszedł z MR podsekretarz stanu Robert Krzysztof Nowicki. W odpowiedzi na pytanie o dalsze losy deklarowanych zmian, Departament Komunikacji Ministerstwa Rozwoju poinformował, że „w dalszym ciągu trwają prace dot. nowych przepisów techniczno-budowlanych dla budynków, a kwestie, których dotyczy pytanie, są analizowane”.

Ministerstwo uprzejmie też poinformowało, że „Zgodnie z art. 66 ustawy z dnia 19 lipca 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami, nowe rozporządzenie określające warunki techniczno-budowlane dla budynków powinno wejść w życie w ciągu 36 miesięcy od wejścia w życie ww. ustawy, tj. od 20 września 2019 r.”.
Czyli ministerstwo ma jeszcze sporo czasu, a to oznacza zamrożenie zmian i śmierć zwierząt także w najbliższych miesiącach.

W odpowiedzi przekazanej nam, MR przypomina, że „nawet zwolnienie ogrodzeń o wysokości 2,20 m i niższych z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę oraz zgłoszenia, nie oznacza, że tego typu konstrukcje są poza jakąkolwiek kontrolą organów nadzoru budowlanego. Organ nadzoru budowlanego może skontrolować zgodność każdego ogrodzenia z przepisami techniczno-budowlanymi (na przykład z wspomnianym powyżej rozporządzeniem w sprawie warunków technicznych)”. I tu pełna zgoda. Może.

Pytanie, czy z tego uprawnienia korzysta, czy też mamy do czynienia z nie pierwszym przecież przypadkiem, że prawo jest martwe. - Praktycznie w każdej miejscowości można znaleźć ogrodzenia niezgodne z wspomnianymi wyżej przepisami, które są śmiertelną pułapką dla zwierząt – wskazuje prof. Kowalczyk i dodaje, że nie ma żadnej kontroli nad prawidłowością stawianych ogrodzeń.

W aktualnym stanie prawnym, kompetencje większe od organów architektoniczno-budowlanych, mają organy nadzoru budowlanego. Jak wynika z uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego, organy te mogą sprawować nadzór nawet wobec realizowanych obiektów i robót budowlanych niewymagających pozwolenia na budowę albo zgłoszenia, jeżeli stwierdzą wystąpienie zagrożenia bezpieczeństwa ludzi lub mienia bądź zagrożenia środowiska , do czego są uprawnieni na podstawie art. 50 ust. 1 pkt 2 prawa budowlanego. Zgodnie z orzecznictwem NSA, art. 50 ust. 1 pkt 2 prawa budowlanego ma zastosowanie również wtedy, gdy inwestycja została wykonana (art. 51 ust. 7 prawa budowlanego) . W takim postępowaniu organ nadzoru budowlanego może stosować środki określone w art. 51 tej ustawy.

Podobnie brak jest postępowań, gdy do wypadku z udziałem łosia dojdzie. Nie słychać o karze za spowodowanie śmierci zwierzęcia, nie słychać o nakazie zmiany ogrodzenia. Co więcej ogrodzenia zakończone ostrymi grotami są nie tylko śmiertelnie niebezpieczne dla zwierząt, tworzą także zagrożenie dla ludzi. Media donoszą o przypadkach, w których ofiarami ostro zakończonych ogrodzeń byli zarówno dorośli, jak i dzieci. I nie tylko intruzi, którzy chcieli wtargnąć na obcą posesję, ale też ich właściciele.

Co trzeba zrobić

Po pierwsze podwyższyć najmniejszą możliwą wysokość ogrodzeń, na której można umieszczać ostre elementy do 2 m. - Propozycja ta opiera się na uregulowaniu tej kwestii w poprzednich rozporządzeniach w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Należy podkreślić, że przez wiele lat, aż do 1995 r., najniższa wysokość, na których możliwe było umieszczanie ostro zakończonych elementów wynosiła właśnie 2 m – wyjaśnia Agata Szafraniuk.

Po drugie dokonać zmian we wzorze zgłoszenia tak, aby obowiązkowe było precyzyjne określenie rodzaju ogrodzenia.

Jest i „po trzecie”. - Ochrona dzikiej przyrody staje się tematem, który nie może być spychany na bok lub odkładany na bliżej nieokreśloną przyszłość. Kwestia tworzenia infrastruktury niezagrażającej dzikiej faunie powinna być elementem prośrodowiskowej polityki państwa i nie powinna jedynie skupiać się na ostro zakończonych ogrodzeniach, ale także innych elementach małej i dużej infrastruktury, które mogą tworzyć niebezpieczeństwo dla zwierząt, a często też i ludzi. W dyskusji dotyczącej zmiany § 41 ust. 2. rozporządzenia należałoby się zastanowić, czy w ogóle dopuszczać możliwość tworzenia ogrodzeń, które mają na celu zranienie, tego kto próbuje je sforsować – pyta Tomasz Argasiński z Fundacji Czarna Owca Pana Kota. - Uważamy, że tego typu ogrodzenia zawsze będą niosły zagrożenie dla dzikich zwierząt, przy czym nie będą stanowić rzeczywistej przeszkody dla ludzi, którzy i tak znajdą sposób by je przekroczyć. Argasiński dodaje, że najtrudniejszą kwestią, nawet jeśli w końcu doszłoby do zmiany prawa, pozostaje sprawa istniejących już ogrodzeń z ostro zakończonymi elementami, gdyż te dalej będą ranić i zabijać zwierzęta. - W tym zakresie słusznym rozwiązaniem mogłoby być wsparcie przeróbki ogrodzeń w zakresie zniwelowania zagrożenia dla zwierząt, finansowane np. ze środków ochrony przyrody.

I na końcu to zdjęcie. Z pełną premedytacją w tym miejscy, bo jest przerażające. Dla tych, których opis sytuacji nie przekonuje.