Tryb uchwalania nowelizacji kodeksu karnego był niedopuszczalny – orzekł Trybunał Konstytucyjny.
Wczorajszy wyrok dotyczył uchwalonej w ub. roku tzw. dużej nowelizacji kodeksu karnego. Choć ustawa będąca ogromną rewolucją polityki karnej, podwyższająca sankcje i wprowadzające nowe czyny zabronione przeszła w ekspresowym tempie przez parlament, to ostatecznie nie została podpisana przez prezydenta. Ten odesłał ją do TK ze względu na niewłaściwy tryb procedowania. W jego ocenie skutkowało to naruszeniem m.in. zasady legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. W przypadku Sejmu oznacza to przestrzeganie w pracy nad ustawami wiążącego go regulaminu izby.
A ten wyraźnie określa wymagany tryb i minimalne terminy, jakich należy dochować, pracując nad ustawą kodeksową. I tak np. pierwsze czytanie zmian kodeksu, zgodnie z art. 89 ust. 2 regulaminu Sejmu, powinno się odbyć nie wcześniej niż 14 dnia od doręczenia posłom druku. Tymczasem projekt zmian w kodeksie karnym wpłynął do Sejmu 14 maja i tego samego dnia został przez marszałka Sejmu skierowany do pierwszego czytania, które odbyło się już następnego dnia. Tego samego dnia projekt skierowano do komisji ustawodawczej (a nie komisji ds. zmian w kodyfikacjach), która jeszcze 15 maja przestawiła sprawozdanie. Drugi i trzecie czytanie przeprowadzono 16 maja.
Wszystko to wynikało z tego, że marszałek Marek Kuchciński uznał, że duża nowelizacja kodeksu karnego nie była ustawą kodeksową. Jak przyznał TK, to on podejmuje ostateczną decyzję co trybu postępowania z projektem ustawy, jednak „nie oznacza, to, że jego decyzja może mieć charakter dowolny i nie podlega ocenie”.
– Nawet przy jak najwęższym rozumieniu treści art. 89 i następnych regulaminu Sejmu nie można przyjąć, że pojęcie „zmiany kodeksu” nie obejmuje projektu przewidującego znowelizowanie 1/3 kodeksu karnego oraz kilku przepisów innych ustaw składających się na szeroko pojmowany system prawa karnego – mówił w uzasadnieniu sędzia Justyn Piskorski. I podkreślał zarazem, że nie każde naruszenie regulaminu Sejmu prowadzi automatycznie do uznania, że uchwalona tak ustawa jest niezgodna z konstytucją.
– Skala zmian w k.k. nie tylko nakazywała procedowanie projektu w trybie właściwym dla ustaw kodeksowych, ale również z najwyższą starannością wymaganą przez obszerność zmian oraz ich represyjny charakter – mówił sędzia sprawozdawca. Dodając, że skutkiem nieprawidłowego trybu były dalsze naruszenia.
– Tempo prac znajduje bezpośrednie przełożenie na możliwość wprowadzenia do systemu prawa karnego norm prawnych, które nie zostały dostatecznie przemyślane i mogących wywołać efekt, których nawet sam projektodawca nie był świadom na etapie dokonywania przedłożenia. Nie wchodząc w merytoryczną ocenę ustawy zmieniającej należy pamiętać, że jeden z zarzutów dotyczył dopuszczalnego zakresu poprawek przyjętych w Senacie. Samo pojawienie się tego rodzaju głosów oznacza, że pośpiech w toku prac legislacyjnych może prowadzić do wprowadzenia do obrotu niedopracowanych norm prawnych, o niskiej jakości, nienadających się do stosowania bez szerokiego wsparcia ze strony orzecznictwa – wyjaśniał Piskorski.
– Rzadko mi się zdarza pochwalić TK, ale to jest dobre orzeczenie, które stawia tamę pospiesznemu przyjmowaniu ustaw przez Sejm. Zwłaszcza regulacje dotyczące materii kodeksowej wymagają rozwagi i szerokich konsultacji – mówi mec. Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Z kolei Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, podkreśla, że TK nie zakwestionował merytorycznej treści projektu tylko tryb pracy Sejmu, na który twórcy projektu nie mieli wpływu. – Również prezydent aprobował założenia reformy, więc po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem na pewno podejmiemy decyzję o ponownym skierowaniu do Sejmu nowelizacji kodeksu – zapowiada wiceminister. ©℗
opinia

Otwarta droga do kwestionowania zmian kodeksu przyjętych za pomocą tarczy 4.0

DGP
Cieszy, że wśród tylu osobliwości, z którymi mamy do czynienia w ostatnim czasie w systemie prawa, zapadło orzeczenie odwołujące się do rudymentów, słusznie uznając, że w ten sposób prawa stanowić nie można. Jednak naruszenie trybu związane z uchwaleniem poprzedniej nowelizacji kodeksu karnego miało miejsce ponownie przy okazji ustawy o tarczy 4.0. Nie dość, że zawierała ona wiele przepisów zaczerpniętych z zakwestionowanej właśnie ustawy (z kosmetycznymi modyfikacjami), to jeszcze przy jej uchwalaniu ewidentnie powielono błędy popełnione przez parlament rok temu, które teraz były powodem stwierdzenia niekonstytucyjności. Nie są mi znane powody, dla których prezydent, dostrzegając wadliwość poprzednich naruszeń proceduralnych, nie uwzględnił dokładnie tych samych wątpliwości przed podpisaniem tarczy 4.0. Wyrok TK oznacza jednak, że teraz otwarte są wszelkie drogi do kwestionowania przepisów kodeksu karnego przyjętych za pomocą tarczy 4.0. Każdy podmiot, który jest uprawniony do stawiania pytań do TK w zakresie zgodności z konstytucją poszczególnych rozwiązań, nie tylko może to zrobić, ale też jest do tego obowiązany.

orzecznictwo

Wyrok TK z 14 lipca, sygn. akt Kp 1/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia