statystyki

Tak wygląda handel dzikimi zwierzętami. Czarny rynek jest w doskonałej kondycji

autor: Magdalena Cedro19.04.2020, 09:00
Pangolin

Pangolinźródło: ShutterStock

Handel dziką przyrodą nigdy nie był tak dobrym interesem jak dzisiaj. Przodują w nim Chiny, ale lista winowajców jest długa.

O f icjalnie w Państwie Środka od końca stycznia nie wolno handlować dziczyzną. Ma to zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób. Mało kto jednak wierzy, że wielomiliardowy biznes zwinie się z dnia na dzień. Zwłaszcza że chińskie władze przez dekady wprowadzały kolejne obostrzenia w handlu dziką fauną i florą, by potem przymykać oko na ich obchodzenie. Ale tym razem Pekinowi nie będzie łatwo zignorować problem, bo patrzy mu na ręce cały świat walczący z pandemią koronawirusa.

Lekcja cywety

Dzisiaj podejrzenie pada na łuskowca i nietoperza. Według naukowców to od tych zwierząt sprzedawanych na targu w Wuhanie mógł pochodzić koronawirus, który przeniósł się na człowieka. Prawie dwie dekady temu na celowniku była cyweta – mały, drapieżny ssak, którego mięso jest cenione w chińskiej kuchni. To od niej najprawdopodobniej zaczęła się pandemia SARS, która w latach 2002–2003 dotarła do 37 krajów na całym świecie, zabijając 774 osoby. Kiedy naukowcy z Hongkongu doszli do wniosku, że wirus pochodził od cywety, w Chinach odstrzelono dużą liczbę tych zwierząt i zakazano ich sprzedawania. Nie trwało to jednak długo – cywety pomimo zakazu znów zaczęły trafiać na chińskie talerze.

Jakie są szanse, że sytuacja zmieni się tym razem, kiedy koronawirus zbiera o wiele większe śmiertelne żniwo na całym świecie? Monitorujący sytuację w Chinach Międzynarodowy Fundusz na rzecz Dobrostanu Zwierząt (IFAW) podkreśla, że kluczowe jest teraz to, w jaki sposób chińskie władze wprowadzą regulacje w życie. – Zakazano kupowania, sprzedaży i transportu chronionej dzikiej przyrody i zobowiązano do walki ze „złym nawykiem” jedzenia mięsa dzikich zwierząt – mówi Rodger Correa z IFAW. Zakaz jest czasowy i ma obowiązywać do momentu, w którym Pekin zmieni swoje prawo o ochronie przyrody.

Nowe zasady już jednak wzbudzają sporo wątpliwości. W postanowieniu Stałego Komitetu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych (to chiński parlament) z 24 lutego zapisano, że dozwolona będzie jedynie sprzedaż zwierząt uwzględnionych w wykazie. Ten jednak wciąż nie został opublikowany. – To wielka niewiadoma, co zostanie uwzględnione, a co nie. Także dla wielu przedsiębiorców i producentów – mówi Michael Standaert, dziennikarz ekonomiczny mieszkający w mieście Shenzhen na południu Chin, piszący m.in. dla Bloomberga i Al-Dżaziry. Biznes nie czeka na decyzję władz z założonymi rękami. Na przykład Stowarzyszenie Przemysłu Szczurów Bambusowych przekonuje, że ów gryzoń nie zagraża człowiekowi – to nie on jest odpowiedzialny przecież za trwający kryzys zdrowotny.


Pozostało jeszcze 77% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane