Autorzy raportu przyjrzeli się wszystkim ustawom, które zostały przyjęte w Sejmie poprzedniej kadencji. W ostatniej, trzecie edycji raportu, były to ustawy z lat 2018-2019.
- Chcieliśmy skupić się na tych ustawach, które w mniejszym lub większym stopniu dotyczą prowadzenia działalności gospodarczej. Takich ustaw w tym okresie było prawie 120 – mówi Piotr Wołejko.

Za główny grzech autorzy uznali brak należytych konsultacji z przedstawicielami sektora pozarządowego, takimi jak organizacje pracodawców i związki zawodowe.
- Chodzi o to, żebyśmy mogli wziąć udział w procesie tworzenia prawa, przedstawić nasze pomysły, które wynikają z praktyki, naszego doświadczenia, tego co mówią osoby, które działalność gospodarczą prowadzą. Urzędnicy, nawet jeżeli tak myślą, wszystkiego nie wiedzą najlepiej. Jeśli taka rozmowa ma miejsce, jest szansa, że przepisy będą lepszej jakości i dłużej przetrwają, nie będzie trzeba ich szybko zmieniać - tłumaczy ekspert.

Wołejko: 60 proc. ustaw dotyczących przedsiębiorców nie było właściwie skonsultowanych

Według raportu, w analizowanym okresie 60 proc. ustaw dotyczących przedsiębiorców nie było w sposób właściwy skonsultowanych.

- Tu oczywiście w grę wchodzą różnego rodzaju sytuacje, od tak skrajnych jak brak konsultacji w ogóle po skracania terminów - mówi Wołejko. - Czasem się też zdarza, że konsultacje formalnie się odbywają, ale jest to taki listek figowy mający służyć temu, by w odpowiednich dokumentach zaznaczyć, że konsultacje się odbyły. Na konsultacje jest przewidzianych 30 dni, w szczególnie uzasadnionych przypadkach ten termin można skrócić do 21 dni. Termin 14 dni w ogóle nie występuje, ale Ministerstwo Finansów często daje trzy, pięć bądź siedem dni. Zwróciliśmy uwagę także na takie projekty, które były konsultowane przez 48 godzin. Był też jeden projekt, który miał być skonsultowany w tym samym dniu do godz. 15 czy 16. To wskazuje na fikcyjność procesu konsultacji.

Brak konsultacji wiąże się z kolejnym grzechem, czyli tajnością procesu stanowienia prawa. Pogłębiają go jeszcze „wrzutki poselskie” - zdarza się, że projekt opracowany w ministerstwie formalnie wnosi grupa posłów, co skraca ścieżkę legislacyjną.

- Już na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że to ministerstwo, a nie grupa posłów jest autorem projektu - zauważa ekspert. - Jeżeli mamy kilkanaście czy kilkadziesiąt stron gęsto zapisanych poprawek w kilkunastu ustawach, a do tego kilkadziesiąt stron uzasadnienia, to wiadomo, że nawet najbardziej kompetentna grupa posłów nie jest w stanie tego przygotować.

Kolejne grzechy to m.in. pośpiech, nadregulacja i niestabilność prawa.

- Spójrzmy na ustawę „zamrażającą ceny prądu”. To jest motyw przewodni naszego raportu. Ustawa została przyjęta de facto w tydzień, a następnie była dwukrotnie nowelizowana, zanim w ogóle wydano rozporządzenia, które podawało mechanizm do rozliczeń dotyczących cen energii elektrycznej - mówi Wołejko. - Problemy był ogromny, a zapowiedzi polityków, że „nikt nie zapłaci więcej za prąd”, niestety nie pokryły się z rzeczywistością. Zapłacili i przedsiębiorcy, i samorządy.

Z pełnym raportem można się zapoznać na stronie Pracodawców RP.