Przed kilkoma dniami zostało ogłoszone rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 28 listopada 2019 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych.

Ze zmianą rozporządzenia z 7 listopada 2018 r., które było podstawą ogłoszonego 31 lipca br. nowego wykazu czasopism naukowych, środowisko prawnicze wiązało nadzieję na uwzględnienie zgłaszanych od dawna postulatów. Liczono, że umożliwi ona przywrócenie na listę wielu uznanych, renomowanych polskich prawniczych czasopism. Tak się jednak nie stało, gdyż ogłoszone rozporządzenie nie różni się od projektu z 24 września 2019 r., który był przedmiotem konsultacji społecznych, a do którego zgłoszone zostały propozycje zmian m.in. przez Komitet Nauk Prawnych PAN i Komisję Prawniczą PAU. Skutkiem obecnej polityki resortu nauki może być więc stopniowa likwidacja wielu polskich czasopism naukowych.

Istota problemu

Niezorientowanemu czytelnikowi należy się wyjaśnienie, dlaczego ważny jest wykaz czasopism naukowych ogłaszany przez ministra nauki. Jest tak z kilku powodów. Po pierwsze, publikacja artykułu w periodyku z wykazu jest warunkiem wszczęcia postępowania o nadanie stopnia doktora (art. 186 ust. 1 pkt 3 lit. a ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, dalej nazywanej ustawą). Po drugie, cykl artykułów opublikowanych w czasopismach znajdujących się w wykazie może być podstawą nadania stopnia doktora habilitowanego (art. 219 ust. 1 pkt 2 lit. b ustawy).
Reklama
Po trzecie, publikacje w czasopismach z wykazu są także istotnym kryterium oceny aktywności naukowej kandydata do stopnia doktora habilitowanego, jeśli podstawowym osiągnięciem naukowym jest monografia. Po czwarte, punktacja za publikacje pracowników uczelni, reprezentujących daną dyscyplinę naukową, w pismach znajdujących się w wykazie istotnie wpływa na ocenę dyscypliny naukowej w ramach przeprowadzanej tzw. oceny parametrycznej (art. 265 ust. 6 i 9 ustawy). Jej wynik przekłada się na wysokość subwencji dla uczelni, a także – co jest nie mniej istotne – na uprawnienia do kształcenia doktorantów, nadawania stopni naukowych, prowadzenia studiów czy wpływa nawet na status uczelni jako uczelni akademickiej. Niska ocena dyscypliny, spowodowana np. publikacjami w periodykach spoza wykazu, może doprowadzić do przekształcenia uczelni akademickiej w uczelnię zawodową, jeżeli utraci ona kategorię A+, A lub B+ w danej dyscyplinie (art. 15 ust. 7 w zw. art. 14 ust. 1 ustawy).
Zgodnie z ustawą wykaz czasopism naukowych tworzony jest na podstawie informacji pochodzących z „renomowanych międzynarodowych baz czasopism naukowych o największym zasięgu” oraz czasopism zakwalifikowanych do finansowania w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych” (art. 265 ust. 9 ustawy). Problem polega jednak na tym, że w rozporządzeniu z 7 listopada 2018 r. wskazane zostały jedynie dwie takie bazy – Scopus i Web of Science. W żadnej z nich nie ma polskich czasopism prawniczych, ale także wielu renomowanych publikacji tego typu wydawanych w państwach europejskich (zwłaszcza w Niemczech czy we Francji; z tych krajów polski system prawny czerpał inspiracje i jest do nich podobny). We wspomnianych dwóch bazach znajduje się wprawdzie wiele czasopism prawniczych, ale albo wydawanych w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej, albo dotyczących systemów prawnych common law. Paradoksalnie, niewiele jest w tych bazach periodyków dotyczących prawa europejskiego. Oczekiwanie, że polscy prawnicy będą publikowali głównie w czasopismach zagranicznych, jest nierealne, bo prawo ma w dużej mierze charakter lokalny, gdyż tworzone jest przez narodowe parlamenty czy organy władzy wykonawczej. O tym problemie środowisko prawnicze wielokrotnie informowało MNiSW. Niestety nie znajdowało to żadnego odbicia w przygotowywanych projektach aktów prawnych dotyczących nauki, które nie uwzględniały specyfiki nauk prawnych.

Reklama
Nie zmienia krytycznej oceny aktualnego wykazu czasopism naukowych to, że na tzw. liście wsparcia czasopism naukowych znalazło się ok. 50 czasopism prawniczych. Ze względu na kryteria tego programu nie było możliwe zgłoszenie wielu czasopism wydawanych głównie przez prywatnych wydawców (w tym największych jak C.H. Beck i Wolters Kluwer). Jednym z wymagań było bowiem zapewnienie otwartego dostępu, którego prywatni wydawcy nie są w stanie spełnić. Jeśli czasopisma prawnicze wydawane przez prywatnych wydawców miałyby być w otwartym dostępie, za publikacje w nich musieliby zapłacić autorzy. O ile musiałyby wzrosnąć zatem nakłady finansowe na rzecz uczelni publicznych, aby umożliwić pokrycie kosztów publikacji wszystkim pracownikom naukowym i doktorantom? Minister nauki nie zagwarantuje na ten cel dodatkowych środków dla uczelni publicznych i instytutów PAN. Zwracano na ten problem uwagę podsekretarzowi stanu np. na zjeździe dziekanów wydziałów prawa w Lublinie we wrześniu 2018 r. Również bez skutku.
Efektem tej polityki jest brak w wykazie czasopism naukowych z 31 lipca 2019 r. takich uznanych periodyków jak: „Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych”, „Europejski Przegląd Sądowy”, „Glosa”, „Finanse Komunalne”, „Kwartalnik Prawa Prywatnego”, „Monitor Prawniczy”, „Orzecznictwo Sądów Polskich”, „Palestra”, „Polski Proces Cywilny”, „Problemy Kryminalistyki”, „Prokuratura i Prawo”, „Przegląd Prawa Handlowego”, „Przegląd Sądowy”, „Rejent”, „Samorząd Terytorialny”, „Studia Prawa Prywatnego”, „ZNUJ. Prace z Prawa Własności Intelektualnej”. W przypadku wielu działów prawa brak jest w obecnym wykazie specjalistycznych czasopism naukowych. Dotyczy to np. prawa i postępowania karnego, prawa handlowego, postępowania cywilnego. W przypadku innych działów prawa w wykazie znajduje się zaledwie po kilka tytułów.
Niestety żadne racjonalne argumenty prezentowane przez środowisko prawnicze – Komitet Nauk Prawnych PAN, Komisję Prawniczą PAU, dziekanów wydziałów prawa uczelni publicznych – nie są w stanie zmienić podejścia ministerstwa. Jest to dowód na to, że nie słucha ono głosów zainteresowanych środowisk naukowych, pozorując jedynie dialog. Potwierdza to także fakt, że na zgłoszone przez Komitet Nauk Prawnych PAN i Komisję Prawniczą PAU propozycje zmiany projektu rozporządzenia z 28 listopada 2019 r. resort nie udzielił odpowiedzi. Nie przedstawiono żadnych argumentów, dlaczego propozycje zmian projektowanego rozporządzenia nie zostały uwzględnione.

Geneza problemu

Byłoby jednak uproszczeniem twierdzenie, że problem traktowania nauk prawnych przez MNiSW jest nowy. Również poprzedni ministrowie nie wyrażali zrozumienia dla specyfiki nauk prawnych. Przykładem tego był brak na liście B czasopism naukowych wielu uznanych zagranicznych periodyków, mimo że co najmniej dwukrotnie dziekani wydziałów prawa zwracali się o ich uwzględnienie. Mimo deklarowanego poparcia dla zwiększenia internacjonalizacji polskiej nauki Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego od lat niewiele robiło, aby ułatwić współpracę prawników z zagranicznymi ośrodkami naukowymi. Badacze publikujący w zagranicznych czasopismach prawniczych wypadali niejednokrotnie gorzej niż osoby, które publikowały wyłącznie w Polsce w czasopismach z listy B.
Geneza tego problemu wynika – jak się zdaje – z tego, że kolejni ministrowie nauki, włącznie z obecnym ministrem, uważają, że możliwa jest ocena osiągnięć naukowych we wszystkich dyscyplinach naukowych, nawet w obrębie tylko jednej dziedziny, w jednakowy sposób i według tych samych kryteriów. Nie rozumieją, że naukę można uprawiać na różne sposoby i że istnieje specyfika poszczególnych dyscyplin. Nie można porównywać działalności naukowej prowadzonej np. przez socjologów z prawnikami, mimo że obydwie dyscypliny naukowe – prawo i socjologia – należą do tej samej dziedziny nauk społecznych. Analiza zjawisk społecznych przeprowadzana przez socjologów, nawet jeżeli dotyczy lokalnych środowisk czy grup ludności, ma znaczenie dla zrozumienia zjawisk społecznych w innych miejscach świata. Dlatego socjologowie powinni publikować w czasopismach o międzynarodowym zasięgu.
Tego samego nie można powiedzieć o prawnikach, zajmujących się problemami polskiego prawa cywilnego, karnego czy administracyjnego. Analiza uregulowań prawnych, np. w zakresie funkcjonowania samorządu terytorialnego czy szkolnictwa wyższego w Polsce, nie będzie miała wielkiego wpływu na rozwój nauk prawnych w świecie, ale może i powinna mieć wpływ na stosowanie przepisów przez polskie organy administracji i sądy oraz na zmiany stanowionych w Polsce regulacji. To polscy prawnicy są głównymi czytelnikami opracowań poświęconych prawu polskiemu. W uchwale Komitetu Nauk Prawnych PAN z 2 października 2019 r. trafnie podkreślono szczególną rolę nauki prawa w kształtowaniu polskiego porządku prawnego i rozwoju instytucji prawnych. Bez tego nie będzie dobrze funkcjonujących i sprawnych sądów, urzędów państwowych, a gospodarka wciąż będzie napotykała bariery prawne. Dla rozwoju polskiej nauki prawa potrzebne są polskie czasopisma prawnicze, reprezentujące wysoki poziom naukowy. O ich jakości nie może jednak decydować wyłącznie to, czy znajdują się w jakiejś bazie danych.
Również internacjonalizacja polskiej nauki prawa wymaga, aby wykaz czasopism naukowych uwzględniał zagraniczne czasopisma prawnicze z bliskiego nam europejskiego kręgu kultury prawnej. Zespół ekspertów, powołany przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego, przedstawił listę prawie 150 zagranicznych czasopism prawniczych, które powinny się znaleźć w wykazie czasopism. Propozycja ta nie zyskała jednak poparcia. Idea, aby stworzyć wykaz wszystkich ważnych czasopism naukowych z wszystkich dyscyplin naukowych, wydawanych na całym świecie, wydaje się zresztą szalona. Uzasadnia to pytanie o sensowność tworzenia takiego wykazu, a co najmniej jego przydatność dla oceny jakości publikacji naukowych w niektórych dyscyplinach naukowych, jak np. w naukach prawnych.

Bez żadnego trybu

Na negatywną ocenę zasługuje też brak transparentności procesu przygotowania wykazu czasopism, wyrażający się np. w zmianach punktacji proponowanej przez zespół ekspertów dla czasopism prawniczych przez Komitet Ewaluacji Nauki, w którym nie zasiada żaden prawnik, i bez przedstawienia uzasadnienia tych decyzji. Na podstawie zmienionego rozporządzenia tenże komitet ma obecnie zaktualizować wykaz czasopism naukowych. Nie ma obowiązku, chociaż tak proponowano, zasięgania opinii komitetu naukowego PAN właściwego dla danej dyscypliny naukowej. Jako prawnik nie jestem w stanie ocenić znaczenia dla nauki czasopism z biologii, chemii czy medycyny. Zapewne członkowie komitetu, reprezentujący wymienione dyscypliny naukowe, nie są też w stanie ocenić znaczenia poszczególnych czasopism prawniczych dla nauki prawa. To pokazuje ułomność procedury aktualizacji wykazu czasopism przyjętej w zmienionym rozporządzeniu. Najlepszym jednak przykładem braku transparentności jest zamieszczenie w wykazie z 31 lipca 2019 r. „Państwa i Prawa”, zasłużonego dla nauki prawa i uznanego czasopisma prawniczego, znanego każdemu prawnikowi w Polsce. Ze względu na sformułowane w rozporządzeniu z listopada 2018 r. kryteria tworzenia listy czasopism, nie znalazło się ono ani w projekcie wykazu przygotowanym przez zespół ekspertów powołanym przez ministra nauki, ani w zmodyfikowanym wykazie przygotowanym przez Komitet Ewaluacji Nauki. Tym niemniej „Państwo i Prawo” znalazło się ostatecznie w ogłoszonym wykazie, otrzymując 70 punktów (tylko dwa inne czasopisma prawnicze wydawane w Polsce mają taką samą liczbę punktów). Mimo że zwróciłem się w trybie dostępu do informacji publicznej do ministerstwa o udzielenie informacji, kto podjął decyzję o włączeniu do wykazu tego czasopisma i na jakiej podstawie, nie uzyskałem wyjaśnienia.
Oczywiście, dobrze się stało, że „Państwo i Prawo” zostało uwzględnione w wykazie. Jednak minister powinien wyjaśnić środowisku naukowemu, dlaczego zostało w nim zamieszczone czasopismo niespełniające wymagań określonych w wydanym przez ministra rozporządzeniu. Jeśli bowiem było możliwe „bez żadnego trybu” zamieszczenie „Państwa i Prawa”, to dlaczego pominięto inne uznane czasopisma prawnicze, które również nie znajdowały się w bazach Scopus i Web of Science ani na liście wsparcia czasopism naukowych? Dlaczego nie jest możliwe – uwzględniając chociażby specyfikę nauk prawnych – skorzystanie przy tworzeniu wykazu czasopism naukowych z innych baz danych, jeżeli w ogóle wykaz musi być tworzony wyłącznie na podstawie informacji pochodzących z baz danych, a nie na podstawie ocen eksperckich?
Oczekiwanie, że polscy prawnicy będą publikowali głównie w czasopismach zagranicznych, jest nierealne, bo prawo ma w dużej mierze charakter lokalny, gdyż tworzone jest przez narodowe parlamenty czy organy władzy wykonawczej