Sprawa dotyczyła odpowiedzialności wydawcy serwisu internetowego za publikację zdjęć z miejsca wypadku samochodowego. Żona i córki ofiary domagały się publikacji przeprosin, zakazu rozpowszechniania materiałów oraz 50 tys. zł dla wdowy i po 30 tys. zł dla każdej z dwóch córek tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w postaci kultu po zmarłym.

Pozwany bronił się, że zdjęcie było na tyle niewyraźne, że nie pozwalało nie tylko na identyfikację zmarłego, ale nawet na określenie, czy przedstawia człowieka. Podnosił, że prasa ma prawo i obowiązek informowania o wydarzeniach, w tym również o wypadkach. Podkreślał, że artykuł był przygotowany z zachowaniem zasad rzetelności dziennikarskiej oraz w celu ochrony ważnego interesu społecznego.

Sąd I instancji nie podzielił jego argumentacji. Wskazał, że dobrem osobistym jest również kult pamięci po osobie zmarłej, do którego zalicza się prawo do niezakłóconego przeżywania żałoby. Uznał, że opublikowanie zdjęcia zwłok bezpośrednio po wypadku było dla powódek wstrząsem.

Sąd nie kwestionował, że artykuł był realizacją prawa do informowania o ważnych społecznie wydarzeniach. Jego zastrzeżeń nie budził tekst ani fotografie z miejsca zdarzenia, na których widoczne były uszkodzone auta. Za naganne uznał jednak zdjęcia zwłok. Według sądu było to przekroczenie granicy między realizacją prawa do informacji a bezprawnym wtargnięciem w sferę życia prywatnego powódek.

Wydawca wniósł apelację. Orzeczeniu zarzucił brak wykazania przez powódki krzywdy, jakiej doznały wskutek publikacji wizerunku ofiary wypadku, co jest warunkiem zasądzenia zadośćuczynienia. Podtrzymywał też, że osoba uwieczniona na zdjęciu nie ma cech charakterystycznych, przez co niemożliwa była jej identyfikacja.

Sąd apelacyjny nie podzielił argumentacji pozwanego. W jego ocenie dowodem na rozpoznawalność ofiary na zdjęciu było to, że zidentyfikowały go powódki, nie ma więc znaczenia, że nie ujawniono jego danych osobowych ani numeru rejestracyjnego auta. Sąd nie uznał argumentu, że zdjęcie było niewyraźne, bo skoro zostało opublikowane w internecie, można je powiększyć. Przyznał jednak rację pozwanej redakcji, iż trudno jest oddzielić cierpienie wywołane śmiercią bliskiego od bólu wywołanego publikacją jego wizerunku. Biorąc zatem pod uwagę, że powódki zawarły ugodę z ubezpieczycielem, po której otrzymały 50 tys. zł (żona) i po 20 tys. zł (córki) zadośćuczynienia za śmierć męża i ojca, nie można drożej wyceniać bólu związanego z publikacją zdjęcia. W związku z tym sąd zdecydował o obniżeniu zasądzonych kwot o połowę.

Wyrok jako pierwszy opublikowało czasopismo „Lege Artis”. 

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 4 lipca 2019 r., sygn. akt V ACa 459/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia