Zbyt duży zakres nowelizowanych przepisów, niejasność projektowanych zmian, używanie niewłaściwej terminologii – to błędy, które są najczęściej popełniane przez ministrów i posłów przy projektowaniu nowych regulacji.

Dochodzą jeszcze błędy techniczne polegające choćby na niewłaściwym konstruowaniu projektu aktu prawnego.

To jak powinno być pisane prawo jest określone w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z dnia 20 czerwca 2002 r. w sprawie "Zasad techniki prawodawczej" (Dz. U. nr 100, poz. 908). Określa ono, że jeżeli jest dużo zmian jednego aktu prawnego, to powinien być on pisany od początku a nie nowelizowany. Ponadto ustawa powinna wyczerpująco regulować daną dziedzinę spraw, nie pozostawiając poza zakresem swego unormowania istotnych fragmentów tej dziedziny.

Przepisy mają być zrozumiałe i jasno wyrażać intencje prawodawcy. Rozporządzenie określa także, że ustawa nie może powtarzać przepisów zamieszczonych w innych aktach prawa. Te zasady są w praktyce nagminnie łamane.

Zbyt częste nowelizacje

Okazuje się, że Kodeksy cywilny był zmieniany już 64 razy. Nie dużo lepiej wygląda sytuacja w przypadku Kodeksu karnego, który był zmieniany 35. Niewiele ustępuje również Prawo o ruchu drogowym, które od 2005 roku zmieniono już ponad 30 razy. Prawo zamówień publicznych tylko w ciągu ostatnich pięciu lat znowelizowano 13 razy.

Prof. Bogusław Banaszak, konstytucjonalista i przewodniczący Rady Legislacyjnej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przyznaje, że najczęściej zakres nowelizacji ustawy jest zbyt szeroki.

- W takim przypadku wskazane jest przygotowanie nowej ustawy. To jest najpoważniejszy błąd – stwierdza prof. Bogusław Banaszak. Dodaje, że nie zawsze są także załączone akty wykonawcze do projektowanych przepisów lub przynajmniej ich założenia.

Zdarza się, że Rada Legislacyjna spotyka się z tak skomplikowanym i niejasnym projektem, że w opinii zaleca nawet zaprzestanie dalszych prac legislacyjnych nad konkretnymi propozycjami.

Okazje się, że legislatorzy często mają do czynienia z przepisami, które są niezrozumiałe.

- Wartością konstytucyjną przy tworzeniu ustaw jest jednoznaczność i czytelność przepisu – zaznacza Maciej Berek, prezes Rządowego Centrum Legislacji.

- To jest szczególnie ważne w obszarze prawa karnego czy podatkowego – dodaje. Zaznacza, że przykładem niejasnych przepisów jest ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych.

- Prawo podatkowe osiągnęło taki stopień skomplikowania, że wielu podatników ma problem ze zrozumieniem tych przepisów. Przez to muszą oni bazować na różnych poradnikach, a nie na samej ustawie – podkreśla prezes RCL.

Delegacje dla rozporządzeń

Zdarza się, że pewna materia prawa jest uregulowana w rozporządzeniu, a nie w ustawie. Tak było w przypadku rozporządzenia, które określało uprawnienia straży gminnych do kontroli ruchu drogowego. Sprawą musiał zająć się Trybunał Konstytucyjny, który wskazał, że tylko ustawa może określać obowiązki strażników. Tym samym unieważnił przepisy rozporządzenia.

- Ministrowie projektując przepisy często chcą odesłać pewną materię do rozporządzeń zapominając, że nie wszystko może być regulowane rozporządzeniem.

Rozporządzenie ma charakter wykonawczy. Z ustawy musi wynikać pewna istota regulacji, a rozporządzenie może tylko na podstawie ustawy i w zakresie w niej wskazanym dookreślać pewne rzeczy – tłumaczy Maciej Berek.

Konstytucja RP w artykule 92 wskazuje, że upoważnienie zawarte w ustawie do wydania rozporządzenia powinno określać zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu.

Maciej Berek przyznaje, że zawarte w projektach ustaw przepisy upoważniające do wydania rozporządzeń często nie wypełniają normy art. 92 Konstytucji, czyli nie określają szczegółowo i precyzyjnie co ma być w rozporządzeniu.