Minister finansów miał prawo wpisać do specjalnego rejestru adresy wykorzystywane przez przedsiębiorców, którzy nie prowadzą w Polsce legalnej działalności hazardowej. Uznał tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w kilku wyrokach.
Reklama
Sprawy dotyczyły budzącego kontrowersje art. 15f ustawy o grach hazardowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 165 ze zm.). Zgodnie z nim od 1 lipca 2017 r. minister finansów wskazuje domeny, za pośrednictwem których nielegalni bukmacherzy (czyli ci, którzy nie posiadają stosownego zezwolenia i nie odprowadzają w Polsce podatków) oferują swe usługi Polakom. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni są zobowiązani do zablokowania dostępu do wymienionych adresów.
Możliwość blokowania dostępu do stron internetowych przez organy państwa od początku budziła kontrowersje. Rzecznik praw obywatelskich wskazywał, że „tak ukształtowany mechanizm stwarza poważne ryzyko dla wolności słowa i dostępu do informacji”.
Pierwotny pomysł rządu szedł jednak jeszcze dalej. Planowano, że decyzji ministra finansów przedsiębiorcy nie będą mogli zaskarżyć do sądu. Po publikacjach DGP i stanowiskach Fundacji Panoptykon projekt zmieniono. Ustawodawca nawet chwalił się tym, że dla zachowania praworządności przewidziana jest ścieżka sądowa.
Po uruchomieniu rejestru niektórzy szybko postanowili z niej skorzystać. Przepisy ustawy co prawda są jednoznaczne, ale skarżący zwracali uwagę na wątpliwości konstytucyjne. Niektórzy powoływali się na stanowisko rzecznika praw obywatelskich i przekonywali, że w praktyce minister finansów realizuje cenzurę prewencyjną.
Ta argumentacja jednak WSA w Warszawie nie przekonała. Sąd zaznaczył, że ustawodawca miał prawo uregulować kwestię nielegalnego hazardu w internecie i wprowadzić art. 15f. Podkreślono również, że nietrafione są zarzuty dotyczące niezgodności prawa polskiego z unijnym. Przecież rząd przekazał projekt do notyfikacji Komisji Europejskiej i procedura zakończyła się pomyślnie.
Sąd nie miał też wątpliwości, że podmiot nielegitymujący się właściwą koncesją, zezwoleniem lub który nie dokonał zgłoszenia, nie jest uprawniony do urządzania gier hazardowych w internecie. Jeśli tego typu gry oferuje – narusza prawo. To zaś może skutkować zdecydowaną reakcją organu, któremu ustawodawca powierzył kompetencje w zakresie pilnowania przestrzegania regulacji na rynku hazardowym.
W rejestrze domen znajduje się już 2379 wpisów. Legalnie działający na rynku bukmacherzy uważają jednak, że nie działa on tak dobrze, jak powinien. Na nowe wzmianki trzeba bowiem czasem czekać kilka tygodni. A wielu prowadzących nielegalnie biznes tuż po zablokowaniu jednej domeny wykupuje następną. W efekcie przypomina to walkę z wiatrakami.
Generalnie jednak nowe przepisy przełożyły się na wzrost zainteresowania legalną grą oraz, co za tym idzie, większe wpływy do budżetu z tytułu podatku od gier. Szacuje się, że dzięki nowelizacji ustawy do państwowej sakiewki w 2017 r. trafiło ok. 200 mln zł, których by nie było bez nowych przepisów.

orzecznictwo

Wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 13 czerwca 2018 r., sygn. akt V SA/Wa 1888/17, 19 czerwca 2018 r., sygn. akt V SA/Wa 1321/17, V SA/Wa 1731/17, V SA/Wa 1772/17 i V SA/Wa 54/18, 21 czerwca 2018 r., sygn. akt V SA/Wa 1266/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia