Skazani za FOZZ z odrobiną zrozumienia w Strasburgu

autor: Emilia Świętochowska16.04.2018, 07:27; Aktualizacja: 16.04.2018, 10:12
Proces oskarżonych rozpoczął się w 1993 r. i ciągnął się w sumie przez 16 lat.

Proces oskarżonych rozpoczął się w 1993 r. i ciągnął się w sumie przez 16 lat.źródło: ShutterStock

Polskie sądy nie zagwarantowały uczciwego procesu dwójce bohaterów największego skandalu gospodarczego początków III RP – uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka. Chodzi o Janinę Chim i Dariusza Przywieczerskiego, w przeszłości partnerów biznesowych i życiowych, skazanych wraz z współpracownikami za wyłudzenie z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego 3,5 mln zł i wyprowadzenie ok. 100 mln dol. na konta zagraniczne.

Pierwsza była zastępcą dyrektora FOZZ Grzegorza Żemka (również skazanego za defraudację). Drugi, formalnie pełniący funkcję jego doradcy, w swoim czasie był notowany na listach najbogatszych polskich przedsiębiorców i to on był uznawany za mózg całej nielegalnej operacji.

Proces oskarżonych rozpoczął się w 1993 r. i ciągnął się w sumie przez 16 lat. W 2005 r. Chim usłyszała wyrok 6,5 roku więzienia, a Przywieczerski – przebywający już w USA – został skazany zaocznie na 3,5 roku pozbawienia wolności. W odwołaniu oboje przekonywali, że przewodniczący składu orzekającego w I instancji, Andrzej Kryże, był stronniczy i uprzedzony do oskarżonych, a na dodatek powołano go z pominięciem procedur. W rozmowie z „Newsweekiem” sędzia powiedział m.in., że jest za surowym karaniem „mafii w białych kołnierzykach”, nawiązując do głównych bohaterów afery FOZZ. Co więcej, Kryże brał udział w pracach legislacyjnych nad nowelizacją wydłużającą terminy przedawnień przestępstw gospodarczych, przeforsowaną właśnie po to, aby zapobiec bezkarności bohaterów afery FOZZ. Sprawa w końcu trafiła do SN, który zgodził się, że Kryże został wybrany do składu orzekającego niezgodnie z zasadami, ale uznał, że jego wkład w przygotowanie poprawki dotyczącej przedawnienia nie miał wypływu na treść wyroku skazującego.

W 2007 r. Chim i Przywieczerski złożyli skargę do trybunału strasburskiego, zarzucając Polsce naruszenie ich prawa do bezstronnego postępowania sądowego (art. 6 ust. 1 konwencji). Zdaniem ETPC publiczne wypowiedzi Kryżego – jak np. otwierająca proces uwaga o „40 milionach ofiar” afery FOZZ – nie świadczą o tym, że był on uprzedzony wobec oskarżonych. Chociaż jako sędzia powinien powstrzymać się od wydawania takich ocen, to mimo wszystko nie przesądzały one o winie sprawców, a raczej wyrażały przekonanie, że winni nie powinni pozostać bezkarni. Problemem nie był też udział Kryżego w pracach nad nowelizacją przepisów o przedawnieniu. Wprawdzie sędzia formalnie brał udział w pracach sejmowej komisji, ale ani razu nie wypowiedział się o ustawie. A skarżący nie przedstawili dowodów na to, że miał faktyczny wpływ na jej kształt. Trybunał uznał natomiast za niedopuszczalne przyjmowanie ustawy zmieniającej terminy przedawnienia odpowiedzialności karnej na potrzeby toczącej się sprawy i dopatrzył się w tym naruszenia konwencji. Żadnemu ze skarżących nie przyznał jednak zadośćuczynienia.


Pozostało 41% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane