W zeszły piątek Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt (druk sejmowy nr 1509). Prace nad tym projektem rozpoczęły się pod koniec 2016 r. z inicjatywy Ministra Sprawiedliwości i przede wszystkim były kojarzone z zaostrzeniem kar za przestępstwa wobec zwierząt. Warto zatem pokusić się o refleksję nad tym, czy podniesienie kar coś rzeczywiście zmieni w zwierzęcym losie.
Dziś za znęcanie się nad zwierzętami albo bezprawne pozbawienie zwierzęcia życia grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2, a jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem – kara pozbawienia wolności do lat 3. Takie zagrożenie karne obowiązuje od 2012 r. Ze strony wielu osób zaangażowanych w ochronę zwierząt w ostatnich latach kierowane były apele o zaostrzenie tych kar jako nieadekwatnych do skali cierpienia zadawanego zwierzętom przez sprawców. Apele te jak widać zostały wysłuchane, powstał projekt rządowy, wprowadzający kary surowsze. Po wejściu w życie nowych przepisów sprawcom przestępstw wobec zwierząt będzie groziła kara pozbawienia wolności do lat 3, zaś w przypadku szczególnego okrucieństwa – kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
To dość istotne zmiany w zakresie kar, ponieważ nowe prawo nie tylko podnosi górną granicę zagrożenia karą pozbawienia wolności w typie podstawowym do lat 3, a w typie kwalifikowanym – do 5, ale jednocześnie eliminuje dotychczas obowiązujące kary grzywny i ograniczenia wolności z przepisu art. 35 ust. 1 ustawy. Oznacza to, że co do zasady wobec sprawcy powinna zostać orzeczona kara pozbawienia wolności, zaś w typie kwalifikowanym nie może być ona niższa niż 3 miesiące.
Reklama
Oczywiste jest jednak, że nawet najsurowsze zagrożenie karne nie odstraszy potencjalnych sprawców, jeśli mają oni świadomość, że przestępstwa te nie są należycie ścigane. I to właśnie, w mojej ocenie, jest aktualnie największym problem prawnej ochrony zwierząt w Polsce –b rak konsekwentnego i poważnego traktowania spraw związanych z przemocą wobec zwierząt. Bo przecież to widmo nieuchronności kary działa bardziej prewencyjnie niż sama jej surowość. Przyszły oprawca zwierzęcia nie będzie się obawiał kary 5 lat pozbawienia wolności, jeśli będzie ona dla niego wyłącznie abstrakcyjna. Musi mieć jednocześnie jasny komunikat ze strony państwa – „będziesz ścigany i zostaną postawione ci zarzuty, staniesz przed sądem”. Tylko wówczas zagrożenie stanie się dla niego realne.
Ważne jest rzecz jasna, by sprawca, który wyrządził krzywdę zwierzęciu, został w sposób adekwatny do swojego postępku ukarany, dlatego rozumiem w tym przypadku ideę zaostrzenia kar. Zdecydowanie ważniejsze jest jednak, by w praktyce w ogóle doszło do skazania. A żeby ten etap sądowy nastąpił, najpierw musi nastąpić prawidłowo przeprowadzone postępowanie przygotowawcze. Tymczasem postępowania karne w sprawach z ustawy o ochronie zwierząt bardzo często (zdecydowanie za często) są umarzane albo nawet nie dochodzi do etapu umorzenia z uwagi na odmowę wszczęcia postępowania. W wielu przypadkach umorzenia te są niezasadne i niemal automatyczne. To z kolei daje sygnał społeczny do dwóch grup odbiorców. Potencjalni sprawcy, a także sprawcy realni, mają poczucie bezkarności, zaś osoby, które wykazały się wzorową postawą obywatelską i zareagowały na przemoc wobec zwierzęcia – poczucie bezsilności.

Reklama
Innym jeszcze aspektem w kontekście kar za przestępstwa wobec zwierząt jest pytanie o to, czy prokuratorzy faktycznie wnioskować będą o surowsze kary pozbawienia wolności oraz czy sądy będą je wymierzać. Dobrą ilustracją tych wątpliwości są obecnie wymierzane kary za działanie ze szczególnym okrucieństwem. Dzisiejsza ustawa stanowi, że za takie przestępstwo wobec zwierzęcia grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Tymczasem z mojej wiedzy wynika, że dotychczas nie została jeszcze nigdy orzeczona tak surowa kara, oczywiście jeśli chodzi o karę bezwzględną. Historia choćby ostatnich kilku lat zna przypadki drastycznego znęcania się nad zwierzętami, a jednak orzekane kary dalekie są od górnego ustawowego zagrożenia.
Zaostrzenie sankcji karnej spowoduje zapewne pewną tendencję do wydawania przez sądy bardziej surowych wyroków. Nie wpłynie to jednak na podniesienie wykrywalności spraw przez organy ścigania. Tymczasem istotą skutecznej ochrony zwierząt jest przede wszystkim wysoka, a przynajmniej przyzwoita wykrywalność przestępstw i ich sprawców. Bez tego skala bezkarności pozostanie niezmieniona. Dlatego mam nadzieję, że minister sprawiedliwości nie poprzestanie na doprowadzeniu do zaostrzeni a kar, lecz sprawi, że postępowania karne dotyczące ochrony zwierząt będą traktowane przez podległych mu prokuratorów z należytą powagą.
Pamiętajmy również, że tam, gdzie chodzi o dobro istoty czującej, żadna kara nie skompensuje doznanych przez nią cierpień. Surowe karanie sprawców adekwatne do skali ich postępku jest oczywiście istotne, niemniej ważniejsze jest jak najwcześniejsze reagowanie na sygnały, świadczące o tym, że może dochodzić do przemocy wobec zwierzęcia. I tu ogromna rola organów ścigania.
Karolina Kuszlewicz, adwokatka z własną kancelarią, znana z prowadzenia spraw znęcania się nad karpiami, zwyciężczyni konkursu Rising Stars Prawnicy – liderzy jutra 2017, autorka bloga www.wimieniuzwierzat.com