"Konstytucja nie zawiera żadnych uregulowań odnośnie szczególnych właściwości, którymi musiałby legitymować się kandydat na Ministra Sprawiedliwości. Wymaga tylko od niego (podobnie jak od każdego innego z ministrów), aby nie prowadził działalności sprzecznej z jego obowiązkami publicznymi" - pisze Kurzępa.

Podkreśla on, że ustawa zasadnicza milczy na temat kwalifikacji, jakie powinien posiadać minister, w tym również kierownik resortu sprawiedliwości. "Oznacza to, że nie musi on wcale być prawnikiem, mieć ukończoną którąkolwiek z aplikacji prawniczych, co więcej - może być (przynajmniej teoretycznie) osobą karaną sądownie, a także nie musi posiadać nieskazitelnego charakteru. Natomiast na pewno kandydat na ministra musi posiadać zaufanie premiera. Jest to zatem stanowisko polityczne, niezależne od faktycznych kwalifikacji szefa resortu" - ocenia.

"Skoro zatem w naszym kraju Minister Sprawiedliwości nie musi być prawnikiem, to automatycznie kwalifikacji takich nie wymaga się od Prokuratora Generalnego. Tym samym obie wymienione funkcje może pełnić również inna osoba niż prawnik" - pisał Kurzępa.

Analizując ustawową strukturę prokuratury zauważył on, że ustawa też nie określa wymagań wobec wchodzących w jej skład podmiotów, a przepis wymieniający jacy faktycznie prokuratorzy tworzą tę strukturę nie wymienia wśród nich Prokuratora Generalnego.

Nad projektem dotyczącym rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego pracuje obecnie sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. W piątek komisja miała przyjąć sprawozdanie dotyczące projektu, jednak na prośbę ministerstwa, wstrzymała się z dalszymi pracami do czasu nominacji nowego ministra.

"Poczekamy, aż nowy minister odbierze nominację oraz zapozna się z projektem. Prace będziemy kontynuować po sejmowych feriach" - powiedział PAP Jerzy Kozdroń (PO). W środę mówił on PAP, że Platforma nie wycofuje się z tego projektu.