Wyrok, który zapadł przed Trybunałem Konstytucyjnym, w wyniku skarg konstytucyjnych obywateli kwestionujących możliwości rozstrzygania spraw toczących się przed sądami nie spowoduje, że można żądać wznowienia osądzonych już przez asesorów spraw. Gdyby nie to zastrzeżenie Trybunału, to zdaniem zastępcy prokuratora generalnego, prokuratora Przemysława Piątka polskiemu wymiarowi sprawiedliwości groziłaby niewyobrażalna katastrofa.

Czas na zmiany w sądach

Wyrok Trybunału oznacza również konieczność gruntownej reformy sądownictwa. Chodzi przede wszystkim o sądy rejonowe, gdzie orzekają asesorzy. W niektórych nawet połowa sądzących to asesorzy.

- To najlepszy czas na zmianę modelu dochodzenia do zawodu sędziego, bo mamy już wystarczającą liczbę sędziów. I mamy referendarzy sądowych, których szeregi mogą zasilić świeżo upieczeni asesorzy - mówił na rozprawie prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Zdaniem prof. Hołdy idealnym modelem dojścia do zawodu sędziego byłoby uczynienie z niego korony zawodów prawniczych.

- Nie powinniśmy dopuszczać, aby sądzili nas ludzie bez należytego życiowego doświadczenia - wyjaśnia prof. Hołda.

W swoim orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny sformułował minimalne warunki prawne składające się na niezawisłość i bezstronność sędziego. Zaliczył przede wszystkim do nich powołanie na czas ściśle określony. Zarazem jak podkreślili sędziowie składu orzekającego to wyjątek od reguły powołania dożywotniego.

- Konstytucja nie przewiduje możliwości, aby w różnych instancjach sądowych różne były gwarancje sędziowskiej niezawisłości, zależnie od rangi spraw w nich sądzonych, bo prawo do osądzenia sprawy przez niezawisły sąd przysługuje każdemu i w każdej instancji - podkreśliła sędzia Łętowska.

Konsekwencje wyroku

Wejście w życie wyroku Trybunał odroczył o 18 miesięcy. W tym czasie wielu z powołanych wcześniej asesorów będzie mogło zostać sędziami. Równocześnie będzie to też czas dla nowego rządu, na przygotowanie zmian w modelu dochodzenia do zawodu sędziego.

Zdaniem sędziego Stanisława Dąbrowskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, nie ma większego problemu z przeprowadzeniem właściwych reform.

- Zawód ten powinien być ukoronowaniem prawniczej kariery. A w tej chwili mamy wystarczającą liczbę sędziów. Są zaległości, ale sposobem na nie jest lepsza organizacja pracy sędziów - m.in. dzięki asystentom sędziego - i zdjęcie z nich pewnych spraw, np. stwierdzenia nabycia spadku - wyjaśnia sędzia Dąbrowski. Dodaje, że asesorzy, którzy do czasu wejścia w życie wyroku Trybunału nie zdążą zostać sędziami, mogą pracować jako asystenci sędziego lub referendarze, a po trzech latach asesury starać się o mianowanie na sędziego.

Skutki dla sędziów

- To nawet uzdrowi sytuację, bo dziś konkurs, który ogłasza się na wolne stanowisko sędziego w sądzie rejonowym, jest fikcją - teoretycznie może starać się każdy, a w praktyce i tak dostanie je asesor tego sądu - podsumowuje sędzia Stanisław Dąbrowski.

W opinii sędziego Waldemara Żurka do tego czasu powinna powstać ustawa, która ustali, że asesorzy dotąd orzekający, którzy przeszli pozytywne wizytacje, mogą zostać sędziami grodzkimi. A dla wszystkich nowych trzeba szybko wypracować odpowiednią procedurę. Bo inaczej dojdzie do paraliżu sądów, gdyż te wszystkie sprawy spadną na barki dotychczasowych sędziów. A ci są tak obciążeni, że nie poradzą sobie z taką ilością postępowań - wyjaśnia sędzia Żurek.

Według prof. Zolla po orzeczeniu Trybunału należy zastanowić się nad koncepcją rozwiązań dla tych sędziów, którzy rozpoczynają swoją pracę i co do których jeszcze nie może być zasady nieodwołalności jako bezwzględnie obowiązującej.

- Stanowisko sędziego na próbę jest do przyjęcia. Trzeba rzeczywiście zagwarantować, żeby w trakcie orzekania nie było wpływów i żeby awans w kategorii sędziów na stałe nie był uzależniony politycznie - podsumowuje prof. Zoll.

PREZYDENCKI PROJEKT ZMIAN

W Sejmie w czerwcu ruszyły prace nad prezydenckim projektem zmian, który przewidywał m.in. likwidację asesury, a zamiast tego prezydent miałby prawo do pierwszego powoływania sędziego na czas od dwóch do czterech lat. Po tym okresie próbnym KRS weryfikowałby pracę sędziego, po czym pełniłby on już funkcję bez ograniczeń czasowych. Projektem automatycznie nie może się jednak zająć Sejm nowej kadencji. Prezydent Lech Kaczyński może jednak ponownie złożyć ten projekt w nowym Sejmie.

Łukasz Sobiech

lukasz.sobiech@infor.pl