Gutowski i Kardas: Nadprodukcja niedouczonych prawników [OPINIA]

autor: Maciej Gutowski, Piotr Kardas30.08.2017, 07:28; Aktualizacja: 31.08.2017, 07:16
egzamin

Pamięciowe testy otwierają dostęp do aplikacji prawniczych – wyjąwszy szkolenie sędziów i prokuratorów. Pół biedy, gdy „pamięciowy zwycięzca” umie myśleć i trafi do dobrej kancelariiźródło: ShutterStock

Kryzys w obszarze stanowienia i stosowania prawa stwarza potrzebę głębszej refleksji nad jego przyczynami. Obok tych oczywistych – politycznych – dostrzegalne są słabości w sferze jego nauczania, a także niedomagania w zakresie kształcenia młodych adeptów.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (40)

  • Absolwent(2018-07-24 08:53) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Prof.Kardas z Pana uczelni UJ w Krakowie jak widać wychodzą najbardziej niedouczeni.Przykładem nasz Pan Prezydent ktory nie tylko łamie Konstytucję ale ostatnio ogłosił Referendum ,ktore nie ma umocowania w prawie.Dalej takimi absolwentami są Prokurator Piotrowicz,adw. ]Arkadiusz Mularczyk,czy wreszcie sam Zbigniew Ziobro i szereg innych zasiadających za grube pieniądze podatników w urzędach tych Panów .Czyż to nie wstyd przyznać się nawet do tego ,że jest się absolwentem Wydziału Prawa UJ w Krakowie?

    Odpowiedz
  • Antonim2(2017-09-01 18:30) Zgłoś naruszenie 20

    Fundacja Batorego rozdawała do tej pory fundusze preferując jedynie projekty lewicowe, liberalne, feministyczne i LGBTQ. Ale przecież nie na grantach powinno opierać się szkolnictwo uniwersyteckie. Aż kusi aby zadać pytanie co autorzy tekstu zrobili w sprawie zmiany systemu kształcenia prawników? Ustalenie status quo to żaden postęp. Sam wiem jak miernie i płytko są wykształceni prawnicy po studiach, czy nawet po aplikacji, bo mam z nimi do czynienia podczas rekrutacji do mojej kancelarii. O poziomie moralnym i etycznym nie wspomnę. Z jednym się zgodzę, brak bezpośredniej interakcji pomiędzy studentami a wykładowcą prowadzącej do dyskusji (na temat wczesniej zadany do wstepnego rozpoznania w domu) podczas wykładu czy brak case study podczas ćwiczeń to dramat dla przyszłych praktyków.

    Odpowiedz
  • AD.Jonasz(2017-09-01 16:54) Zgłoś naruszenie 40

    Jak do tej pory standardy opisane w tekście realizuje jedynie KSSiP, w którym kształcenie jest wyłącznie praktyczne. I chyba z tego względu jest nieustannie krytykowana bez jakiegokolwiek oparcia w faktach. Nawet tak znamienita prawniczka jak prof. Letowska potrafiła powiedzieć, ze Szkoła opiera się na testach, podczas gdy w trakcie 3,5 - letniego szkolenia nie ma ani jednego testu. Praktyka to podstawa i należy dążyć by model kształcenia w KSSiP przełożyć na uniwersytety. Do tego jednak potrzebne są małe grupy, praca na aktach, analiza orzecznictwa etc. Miejmy nadzieje, ze uwagi Panów Profesorów zostaną zauważone przez decydentow.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Student WPiA UJ(2017-08-31 20:30) Zgłoś naruszenie 24

    Ten tekst jest żenujący. Panowi widać zapomnieli, że pracują na Uniwersytecie, a nie w Technikum Prawniczym. Uniwersytet ma dawać formację intelektualną, a kwestie praktyczne i zawodowe nie powinny go zajmować WCALE.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • mariobros(2017-08-31 09:24) Zgłoś naruszenie 125

    Uśmiałem się do łez czytając ten artykuł. Teza o niedouczonych młodych prawnikach opuszczających obecnie uczelnie jest tak prawdziwy jak to, że gruszki rosną na wierzbie. Mojej pytanie więc brzmi: KTO NA TYCH UCZELNIACH NAUCZA OWYCH STUDENTÓW ????? Nie sądzę bowiem, żeby sami sobie studenci wypełniali ocenami indeksy, nie sądzę również żeby sami siebie egzaminowali i pisali kolokwia. Rozumiem, że kadra nauczająca była jest i będzie - THE BEST OF.

    Odpowiedz
  • Tylko Prawników???? Masówka była powszechna(2017-08-31 07:50) Zgłoś naruszenie 120

    Przecież był Zloty Okres Uczelni.... Klepały masowo Magistrów/inżynierów specjalności wszelakich. Kużden jeden co tylko umiał długopis trzymać, a przede wszystkim Płacił CZESNE - dostał Mgr lub Inz. Więc nie atakujmy tych bidnych prawników - bo łajają ich wszyscy jak jakie bure suki.

    Odpowiedz
  • PLN(2017-08-30 18:30) Zgłoś naruszenie 101

    Zgadzam sie mądry tekst zasługuje na wzięcie pod rozwagę przez M.N i Sz. W. Ale jak to bywa nikt nic z tym nie zrobi. Jako absolwent wpis mogę ze smutkiem stwierdzić iż zaczynajac studia miałem nadzieje ze nauczę sie pisać pozwy, apelacje itp. Szybko sie rozczarowałem bo w programie studiów to było zagwarantowane tylko wkuwanie. Wygrywają tylko Ci co maja większe mega bajty mózgu.:). Wiedza praktyczna zarezerwowana dla dr i prof. To co miało być na studiach było dopiero w pracy zawodowej i na aplikacji. Szkoda ze autorzy tekstu dostrzegają dopiero te bolączki. Nota bene sami są wykładowcami ciekawe jak recytowali swoje książki?

    Odpowiedz
  • Obyw(2017-08-30 16:51) Zgłoś naruszenie 181

    Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Jak rozumiem panowie profesorowie za "jakość" kadry prawniczej do winy się nie poczuwają.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Feniks(2017-08-30 16:40) Zgłoś naruszenie 79

    W zasadzie to ja jestem za tym, żeby do tego zawodu dopuszczać tylko dzieci z rodzin prawniczych wtedy problem konkurencji by się rozwiązał...Nikt nie musiałby się już starać o klienta...Pamiętam swoją wizytę u notariusza, który nie zażądał od pośrednika przy umowie przedwstępnej wypisu z rejestru gruntów a na pytania czy kupuję działkę budowlaną nie potrafił odpowiedzieć bądź nie chciał odpowiedzieć patrzył na mnie jak na idiotę, śmiał się, że mam wątpliwości a na samo powitanie lustrował mnie lubieżnie od krocza wzwyż dlatego przez takie autorytety moralne ładne kobiety nie powinny pakować się w ten zawód, szkoda nerwów. Niektórzy to studiują by ziścić marzenia o samochodzie za 500 tys i aby mieć dostęp do pięknych kobiet a nie, żeby pisać pisma procesowe.

    Odpowiedz
  • Lisek(2017-08-30 15:21) Zgłoś naruszenie 81

    Niemcy są lepiej wykształceni od nas bo uczą ich tego co jest rzeczywiście potrzebne a nie jakichś niepotrzebnych bzdur. Taką reformę trzeba by zacząć od zerówki i nauczycieli, powinni oni przejść jakieś kursy psychologiczne, na których uczy się się ludzi systematyczności i wyrabiania w sobie nawyku uczenia się, samodoskonalenia itd. Są różne publikacje na temat siły nawyku, asertywności,zapewne jest też o tym dlaczego jedni się uczą a drudzy nie wtedy może miałoby to sens, młodzież byłaby mądrzejsza. Tylko, któremu nauczycielowi zależy, żeby jego uczniowie byli mniej sfrustrowani niż on, mieli więcej pieniędzy i lepsze życie. Komu tak naprawdę chce się kogoś czegoś nauczyć? Widocznie jesteśmy społeczeństwem, które nie lubi jak ktoś odnosi sukces dla którego wyznacznikiem inteligencji jest pisanie bez błędów ortograficznych, społeczeństwem, które cieszy się jak ktoś nie ma pieniędzy i coś mu się nie udaje.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Tulipan(2017-08-30 15:11) Zgłoś naruszenie 69

    Śmieszne jest to, że ludzie dalej wierzą w to, że na studiach da się czegoś nauczyć. Potrzeba wielu lat praktyki, żeby coś umieć zaczynając od nauki czytania, jazdy samochodem po pisanie pism procesowych. Ćwiczenie czyni mistrza. Każdy ma dostęp do kodeksów, do komentarzy, są różni specjaliści od PR, którzy z wiejskiego chłopa zrobią mistrza retoru. Na pewno każdy student po medycynie jest takim samym dobrym lekarzem jak jego 50 letni kolega po fachu. Najlepiej by było, żeby obok składki zdrowotnej pobierać od obywateli składkę na rzecz obsługi prawnej niezależnie od tego czy ktoś takiej potrzebuje czy nie, wtedy każdy prawnik miałby określoną ilość podopiecznych i dostawałby normalną państwową pensję .

    Odpowiedz
  • rev(2017-08-30 14:48) Zgłoś naruszenie 112

    Świetny felieton. Trafnie, w moim odczuciu, diagnozuje problemy z kształceniem nie tylko w zakresie prawa, ale szerzej - z kształceniem akademickim w Polsce w ogóle. Niestety, nie ma ludzi chętnych i kompetentnych do jego zreformowania. Z drugiej strony nie ma się co dziwić akademikom, którzy egzaminują poprzez testy. Jeśli mają w czasie sesji do przeegzaminowania ~1000 studentów (bo mają po kilka etatów na różnych uczelniach, żeby jakoś utrzymać rodzinę) i za sesje nie dostają ani grosza (poza wynagrodzeniem zasadniczym) to nie można ich obwiniać za to, że nie chce im się przeprowadzać egzaminów ustnych.

    Odpowiedz
  • obserwatorka(2017-08-30 14:28) Zgłoś naruszenie 133

    Skończyłam studia i obecnie odbywam jedną z aplikacji. Obniżanie standardów nauczania jest straszne. Gdy kończyłam studia, jeszcze "jakoś" to wyglądało... Teraz z wiadomości uzyskiwanych przeze mnie od znajomych wynika, że większość egzaminów to testy. O poziomie studiów zaocznych nie wspomnę. O ile testy to łatwa, szybka i przyjemna dla obydwu stron forma "sprawdzenia" wiedzy, to - poza wątpliwym tej wiedzy sprawdzeniem - nie bada ona również czegoś takiego, jak predyspozycje do funkcjonowania w danym zawodzie. Wśród młodych adeptów prawa coraz częściej niestety dostrzega się problemy nie tylko z logicznym myśleniem, ale z takimi kwestiami jak np. pisanie poprawną polszczyzną, co w mojej ocenie jest niezbędne do funkcjonowania w jakimkolwiek zawodzie prawniczym (!). Ale jak ma się to sprawdzać, weryfikować, doskonalić również na późniejszych etapach, skoro np. egzamin wstępny na aplikację adwokacką, radcowską czy notarialną to test i, z tego co mi wiadomo, w zdecydowanej większości Izb (przynajmniej tej, do której przynależę ja) egzaminy w toku aplikacji są ustne. Fakt - założenie jest takie, że osoby, które dostają się na którąkolwiek z aplikacji powinny reprezentować pewien poziom nie tylko wiedzy, lecz także umiejętności. Niestety w systemie jest luka, która sprawia, że mam bardzo często do czynienia z pismami pisanymi przez aplikantów (jak się potem okazuje), które są nielogiczne, nierzeczowe, zawierają błędy ortograficzne, nie mają interpunkcji itd. Problem sprawia czasami tak prozaiczna kwestia, jak poprawne zacytowanie literatury czy orzecznictwa, co po napisaniu pracy magisterskiej raczej wyzwania stanowić nie powinno. I to jest straszne, że takie osoby kończą (tak, Drodzy Państwo!) aplikacje, rozpoczynają pracę w zawodzie. Rynek zweryfikuje? Być może, ale pomyślmy jakie będą koszty funkcjonowania takiej osoby na rynku dla wizerunku całego zawodu. Nie wspominając już o tym, że daje się tej osobie uprawnienia do reprezentowania innych osób w najważniejszych kwestiach życiowych; konsekwencje jej błędów i niedouczenia mogą być bardzo dotkliwe dla innych... Pisze i mówi się o tym, że na rynku jest nas coraz więcej. Niestety więcej nie oznacza lepiej. I to jest przerażające.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • akuku(2017-08-30 14:15) Zgłoś naruszenie 471

    Prawa jako tako studiować nie warto, po studiach jest bardzo źle, prawnik bez aplikacji ląduje na bezrobociu lub na kasie w Lidlu, w małych miastach zero perspektyw. Z aplikacją zarabia jak urzędnik z urzędu obok, mniej od funkcjonariuszu służb np. Policji , straży pożarnej itp. Już teraz w urzędach radcy mają propozycję 3000 zł/ mc, bo jak nie ty to 20 innych. Teraz warto jedynie kształcić się na lekarzy, stomatologów, ogólnie medyczne zawody gdzie taki lekarz potrafi z 30.000 zł na miesiąc wyciągać, mają silne lobby i kasują, za 5 min 200 zł np. lekarz pracy, albo studiować coś na politechnice programowanie, automatykę i robotykę, budownictwo na tym też się ładnie zarabia. Całe studia humanistyczne z prawem na czele co teraz lipa, dlatego co lepsi teraz wybierają medyczne lub politechnikę jeśli idzie o studia…

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • adw(2017-08-30 13:18) Zgłoś naruszenie 79

    nie zgadzam się,. kolejny artykuł lansujący tezę że problemem jest ilość nowych adwokatów. To nieprawda. Problemem jest i będzie umożliwienie wykonywania pomocy pranej wszystkim, kazdemu, nie tylko bez wykształcenia prawniczengo, nie tylko z wyższym wykształceniem. Ostatnio okazało się że kancelarie prawne zakładają ludzie z byłych gangów, wielokrtonie karani. I tu nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku. To jest problem.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • aaa(2017-08-30 12:58) Zgłoś naruszenie 162

    Bardzo trafny tekst. Niestety ale aktualnie wprowadzana reforma edukacji już od pierwszej klasy szkoły podstawowej kładzie nacisk na odtwarzanie z pamięci podręczników i klepanie formułek. Nauka myślenia i analizy pozostaje daleko w tyle.

    Odpowiedz
  • wjw(2017-08-30 11:24) Zgłoś naruszenie 199

    Nic dodać, nic ująć. Do tego stałe obniżanie poprzeczki wymagań od kandydatów na aplikacje i państwowe egzaminy końcowe dopełnia ten obraz mizerii... A co do poziomu studiów zaocznych to uważam, że kto się chce nauczyć to się nauczy bez względu na to czy będą to studia dzienne czy zaoczne. Sam ukończyłem prawo zaocznie i obserwuję, że niektórzy świeżo upieczeni adwokaci czy radcowie po studiach dziennych niestety mają spore luki w podstawowej wiedzy.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • hero(2017-08-30 11:12) Zgłoś naruszenie 270

    No to macie państwo profesowie Kardas I Gutowski efekt istnienia uczelni prywatnych, a pewnym zakresie również państwowych, które nazwać można, instytucjami do zarabiania pieniędzy. Chcieliście kasy, to ją macie. Trzeba było wcześniej kolegów dziekanów i rektorów przekonywać, że nie tędy droga. I tak zastanawiam się, dlaczego nie ma w Polsce tylu prywatnych uczelni na których można by studiować medycynę.Bo i jakie środki należałoby najpierw zainwestować i jak długi trzeba było by kształcić aby one się zwróciły?

    Odpowiedz
  • Mecenas(2017-08-30 11:11) Zgłoś naruszenie 2712

    No to czas by Pan Gutowski i Kardas jako "pracownicy naukowi" zrezygnowali - skoro przyznają, że słabo uczą..

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Członek kasty choć nienajwyższej(2017-08-30 10:57) Zgłoś naruszenie 354

    Mądry tekst. Pozostanie niestety bez echa. Nikomu nie zależy na rzetelnym kształceniu, bo to wymaga wysiłku i zwiększa koszty. Prace pisemne, ktoś by musiał czytać, egzaminy ustne zanikają, bo łatwiej zrobić test, który sprawdza komputer. Oblewanie studentów, zwłaszcza zaocznych zmniejsza przychody. jak studia będą za trudne, studenci pójdą gdzieś indziej. Aplikacja bardzo często służy wykorzystywaniu aplikantów jako taniej siły roboczej etc. etc.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane