Sąd ma pełne prawo odmówić obronie dostępu do utajnionych akt sprawy – uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Belgijska prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie grupy podejrzanej o handel narkotykami i pranie pieniędzy na skalę międzynarodową. Śledztwo miało charakter proaktywny – to znaczy funkcjonariusze stosowali specjalne techniki operacyjne (takie jak infiltracja) w trakcie popełnienia przestępstwa. Raporty dotyczące dowodów zebranych za pomocą tych środków opatrzono klauzulą „tajne” i wyłączono z akt sprawy.
Reklama

Reklama
Po trzech latach postępowanie przygotowawcze zakończono i aresztowano kilka osób. Sąd badający sprawę zgodził się później dołączyć do akt postanowienia prokuratora potwierdzające zgodę na wykorzystanie infiltracji i raport na temat zasad działalności organizacji przestępczej. Nie stwierdzono też naruszeń w sposobie prowadzenia postępowania.
Jeden z podejrzanych (skazany później na 10 lat więzienia i 135 tys. kary grzywny za handel narkotykami i inne przestępstwa) wniósł odwołanie od orzeczenia sądu, który kontrolował prawidłowość działań służb i śledczych. Przekonywał, że w aktach sprawy nie wskazano podstawy prawnej, na jakiej prokuratura podjęła decyzję o prowadzeniu proaktywnego śledztwa. Sąd kasacyjny oddalił jednak skargę.
Mężczyzna złożył więc skargę do trybunału w Strasburgu, w której argumentował, że odmowa udostępnienia mu poufnych akt równała się naruszeniu jego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy (art. 6 ust. 1 konwencji). Zarzucał też belgijskim władzom, że bezpodstawnie nie pozwolono jego adwokatowi na przesłuchanie funkcjonariuszy działających pod przykryciem.
ETPC zauważył w pierwszej kolejności, że utajnienie części akt było konieczne dla zapewnienia anonimowości oraz bezpieczeństwa funkcjonariuszy, którzy infiltrowali przestępczą organizację, a także zagwarantowania, że ich metody działania pozostaną poufne. Po drugie, belgijska prokuratura ograniczyła zakres tajnych materiałów do dokumentów, których ewentualne ujawnienie mogłoby narazić na poważne ryzyko osoby zaangażowane w śledztwo. Zdaniem ETPC nie ma nic niewłaściwego w tym, że to prokuratura, a nie sąd, posortowała akta na te dostępne dla stron oraz te utajnione, gdyż selekcja ta została później poddana niezależnej kontroli sądowej. Tym samym trybunał stwierdził, że ograniczenie prawa do obrony było należycie uzasadnione, a zatem nie doszło w tym przypadku do naruszenia konwencji.
Jeśli zaś chodzi o brak zgody belgijskich sądów na przesłuchanie przez obrońców skarżącego funkcjonariuszy prowadzących tajne śledztwo, to ETPC podkreślił, że zeznania anonimowych świadków powinny być wykorzystywane w wyjątkowych okolicznościach. W badanej sprawie obrona miała jednak możliwość skonfrontowania ich ustaleń ze świadectwami innych świadków. Stąd odmowa przesłuchania funkcjonariuszy nie naruszała konwencji.
ORZECZNICTWO
Wyrok ETPC z 23 maja 2017 r., skarga nr 67496/10.