Czy wiecie, czym są let’s playe? Komu jak komu, ale młodemu pokoleniu nie trzeba tego wyjaśniać. Kiedy takie pytanie zadałam nastoletnim dzieciom, najpierw spojrzały na mnie podejrzanie, jakbym zapytała ich, ile jest 2x2: „No przecież każdy to wie!” – trzynastolatek zrobił minę, jakby ujrzał kosmitę.

„Nie pamiętasz, nie tak dawno opowiadałem ci, że są tacy, co wrzucają na YouTube filmiki pokazujące, jak przechodzą różne gry. I że na tym można zarabiać! Niektórzy zarabiają na tym miliony dolarów – ożywił się piętnastolatek, drugi z moich synów.

No właśnie: zarabiać na tym, że ktoś patrzy (czasami godzinami!) na to, jak my przechodzimy krok po kroku nasze ulubione gry, albo jak krytykujemy najnowsze na rynku tytuły, które nam się nie podobają?! Przyjemne z pożytecznym! Praca marzenie! Czy naprawdę można osiągać z tego przyzwoity dochód, a nawet uczynić z tego biznes? Okazuje się, że szaleństwo podglądania, jak inni grają i głośno komentują swoje poczytania – ogarnęło cały świat – widać to ze statystyk serwisów typu YouTube czy Twitch. Miliony filmików z setkami tysięcy czy wręcz milionami odsłon, a nawet dziesiątkami milionów w przypadku wersji anglojęzycznych przekładają się na olbrzymie dochody.