Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiedział się w sprawie polityka, któremu immunitet miał ułatwić uniknięcie odpowiedzialności za popełnione czyny.
Reklama
W 2006 r. litewska prokuratura wszczęła postępowanie o finansowe malwersacje wobec tamtejszej Partii Pracy. Viktor Uspaskich, założyciel i przewodniczący tej partii, po wszczęciu śledztwa uciekł do Rosji. Prokuratura zwróciła się do władz rosyjskich z wnioskiem o ekstradycję, bez sukcesu.
Pobyt w Rosji nie przeszkodził politykowi w wyborze do rady miasta Kiejdany. Uspaskich nie podjął jednak funkcji, ponieważ w 2007 r. zgłosił swoją kandydaturę z ramienia Partii Pracy w wyborach parlamentarnych. Wrócił do kraju, lecz został natychmiastowo umieszczony w areszcie domowym. Polityk próbował podważać zastosowany wobec niego środek przed centralną komisją wyborczą i sądami. Wskazywał, że umieszczenie go w areszcie domowym naruszało jego prawo do kandydowania w wyborach, nie mógł bowiem bez przeszkód prowadzić kampanii. Zarówno komisja wyborcza, jak i Sąd Najwyższy Litwy uznały, że brak immunitetu nie miał wpływu na prowadzoną przez polityka kampanię. Uspaskicha zwolniono z aresztu domowego w kwietniu 2008 r., po zakończeniu śledztwa w jego sprawie. W tym czasie został już wybrany do Parlamentu Europejskiego. Dopiero w lutym 2016 r. – po tym jak PE cofnął jego immunitet – został nieprawomocnie skazany za defraudację partyjnych pieniędzy.
Uspaskich zwrócił się do trybunału ze skargą o naruszenie art. 3 protokołu 1 konwencji, wskazując, że nie był w stanie w sposób efektywny i skuteczny brać udziału w wyborach ze względu na areszt domowy (skarga nr 14737/08). W wyroku z 20 grudnia 2016 r. ETPC podkreślił w pierwszej kolejności, że zgłaszając swoją kandydaturę w wyborach do litewskiego sejmu, skarżący wiedział, że toczy się wobec niego postępowanie karne. Nie mógł się więc spodziewać, że będzie mógł brać udział w kampanii wyborczej tak jak osoby bez zarzutów. Po jego powrocie do kraju zamieniono tymczasowy areszt na łagodniejszy środek, jakim jest areszt domowy. Ponadto strasburscy sędziowie zauważyli, iż pomimo przebywania w Rosji i braku bezpośredniego kontaktu z wyborcami udało mu się wygrać wybory samorządowe.
Trybunał nie przychylił się do argumentacji skarżącego co do braku środków odwoławczych. Zauważył, że prawo litewskie przewiduje skargę do centralnej komisji wyborczej oraz do sądów administracyjnych. W sprawie nic nie wskazywało na to, aby organy te wydały arbitralne decyzje. Tym samym państwo wypełniło ciążące na nim z mocy art. 3 protokołu 1 do konwencji obowiązki. W sprawie nie dopatrzono się również politycznej motywacji, jaka miałaby przyświecać wszczęciu postępowania wobec polityka i jego aresztowaniu.
Strasburscy sędziowie przychylili się również do argumentu litewskiego rządu, który wskazywał, że polityk korzystał z immunitetu w celu unikania odpowiedzialności. Podkreślono, iż sama partia wystawiała Uspaskicha jako kandydata w kolejnych wyborach do organów centralnych i samorządowych, aby zapewnić mu ochronę. Mógł on zostać pociągnięty do odpowiedzialności dopiero po tym, jak w 2015 r. Parlament Europejski cofnął mu immunitet.
Tym samym trybunał nie dopatrzył się w sprawie naruszenia prawa do udziału w wyborach. ETPC stanowczo nie zgodził się na praktykę wykorzystywania przez posłów immunitetu w celu unikania odpowiedzialności za przestępstwa finansowe, korupcyjne czy nawet drogowe. Osoby takie powinny akceptować wpływ i konsekwencje swoich czynów na karierę polityczną.