• W ostatnim czasie obserwujemy kryzys w światowej i polskiej gospodarce. Jak pan ocenia tę sytuację?

- Ostatnie wiadomości o kolejnych upadających bankach są niepokojące. Mimo to jestem umiarkowanym optymistą - negatywny wpływ kryzysu na rynku finansowym i schłodzenia światowej koniunktury na polską gospodarkę jest równoważony przez napływ funduszy unijnych. Nieco zwolnił rynek nieruchomości, choć jednocześnie ruszają projekty infrastrukturalne. Mogą one istotnie przyspieszyć po wprowadzeniu oczekiwanych od dawna zmian w partnerstwie publiczno-prywatnym. Giełda znalazła się w dołku, co jednocześnie jest dobrą okazją do fuzji i przejęć. Zagraniczne firmy szukają sposobów na redukcję kosztów. Jednym z nich może być outsourcing usług do Europy Środkowej. Również inwestowanie w naszym regionie może być ciekawą strategią na przetrwanie recesji. Myślę, że polska gospodarka trochę zwolni, ale nadal utrzyma dobrą formę. Inny trend, który warto obserwować, to coraz śmielsze inwestycje polskich firm za granicą, dzięki silnej złotówce.

• Jakie więc są prognozy na nadchodzący rok dla polskiego rynku usług prawnych?

- Największe kancelarie mają dużą bazę klientów zagranicznych i mogą mocniej odczuć skutki kryzysu niż pozostałe sektory gospodarki. Zwłaszcza te, które opierają swoją działalność na rynkach kapitałowych i nieruchomościach. To będzie ciekawy rok i myślę, że może dojść do przetasowań na listach rankingowych kancelarii. Nie jest sztuką rosnąć, kiedy rynek jest rozgrzany do czerwoności. Sztuką jest optymalne działanie również wtedy, gdy pojawiają się turbulencje, z czym obecnie mamy do czynienia. Silne praktyki w takich dziedzinach jak podatki, technologie i outsourcing, prawo farmaceutyczne czy własność intelektualna będą atutem w nadchodzącym roku. Z rynku dochodzą sprzeczne sygnały - duża londyńska kancelaria niedawno zamknęła kilka swoich biur w regionie, podczas gdy inna zapowiedziała wejście do Europy Środkowej. Innym aspektem są inwestycje poczynione w zeszłym roku. Wiele zespołów zmieniło barwy klubowe i mieliśmy do czynienia z prawdziwą wojną cenową na rynku kancelarii prawnych. Pensje i stawki poszybowały w górę. Kancelarie, które przeinwestowały, przejmując duże zespoły w oczekiwaniu na dalszy wzrost ilości pracy, mogą znaleźć się w niekomfortowej sytuacji. Te zaś, które postawiły na wzrost organiczny, są w lepszej sytuacji.

• Kancelaria Baker & McKenzie jest jedną z najlepiej prosperujących kancelarii prawnych na rynku. Co zadecydowało o sukcesie?

- Łączymy zalety kancelarii globalnej z silną polską praktyką. Klienci cenią nas za szukanie praktycznych rozwiązań oraz aktywną rolę w projektach, które prowadzimy, opartą na znajomości branży i biznesu naszych klientów. Nieobce jest nam poczucie humoru. Dzięki temu nasze relacje, zarówno w biurze, jak i z klientami mają często - poza wymiarem profesjonalnym - również charakter przyjacielski. To dla nas ważne. Opracowaliśmy trzyletnią strategię, którą konsekwentnie realizujemy. Dzięki temu wiemy, w jakim kierunku zmierzamy. W zeszłym roku skupiliśmy się na wprowadzeniu procedur wspomagających zarządzanie. Moment konsolidacji był potrzebny po kilku latach gwałtownego wzrostu. Teraz obserwujemy przebieg wydarzeń na rynku i zbudowaliśmy solidne fundamenty dla dalszego rozwoju.

• Przed jakimi nowymi wyzwaniami stanie w najbliższym czasie rynek usług prawniczych w Polsce?

- Kancelarie szybko rosną. Osiągnięcie progu około stu prawników powoduje konieczność wdrożenia procedur związanych z zarządzaniem i komunikacją, które nie są konieczne przy mniejszej skali działalności. Nie jest to łatwy proces. Ciekawym zjawiskiem są pogłębiające się różnice w wielkości kancelarii. Te największe są nierzadko ponaddwukrotnie większe od konkurencji. Zbudowanie masy krytycznej daje większą stabilność i możliwość węższej specjalizacji. Myślę, że kancelarie, które przyjęły strategię pozycji niszowej i zatrzymają się na poziomie 50 prawników, będą miały z czasem coraz większe kłopoty z konkurowaniem z kancelariami istotnie większymi.

• Jakie wymagania stawiają prawnikom coraz bardziej wymagający klienci?

- Znajomość prawa od dawna już nie jestem kryterium różnicującym kancelarie. Zwracając się do reputowanej kancelarii klienci zakładają, że będą obsługiwani przez wyspecjalizowanych prawników znających doskonale przepisy. Podobnie jak w sporcie i tu poprzeczka jest jednak stawiana coraz wyżej. Klienci oczekują dostępności i znajomości ich biznesu oraz poszukiwania kreatywnych rozwiązań i oszacowania ryzyka. Często praca polega na koordynacji pracy dużych zespołów w jednym lub wielu krajach. Czasy prawników, których rola sprowadza się do stwierdzenia, czy coś jest zgodne z prawem czy też nie, już dawno minęły.