Czy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są dostatecznie realizowane przez parlament?

Pewna część orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nie jest wykonywana. Od kilku lat widać jednak pewien postęp co do prac legislacyjnych. Szczególne zmiany można zauważyć od czasu, gdy do procesu realizacji orzeczeń trybunału włączyła się komisja ustawodawcza Senatu. Nie tylko monitoruje ona wykonywanie orzeczeń TK, ale również podejmuje inicjatywy legislacyjne. Należy zatem podkreślić, że działalność Senatu poprawiła sytuację w zakresie wykonywania orzeczeń TK. Rządowe Centrum Legislacji także od pewnego czasu włączyło się w tę procedurę. Zauważalny jest więc postęp, ale niestety nie wszystko udaje się zrealizować.

Jakie są przykłady orzeczeń, które nie zostały jeszcze zrealizowane?

Sztandarowym przykładem jest orzeczenie sprzed 13 lat. Dotyczyło ono losu zlikwidowanego majątku po Funduszu Wczasów Pracowniczych. Wyrok ten do dnia dzisiejszego nie został zrealizowany. Z uzasadnienia wynikał natomiast postulat trybunału, że ustawodawca powinien podjąć działania co do losu zlikwidowanego majątku. Jest to najstarsze orzeczenie, ale są również młodsze. Trybunał wydał w listopadzie zeszłego roku orzeczenie dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa, która zakwestionowała tryb swojego postępowania, twierdząc, że powinien być on uregulowany ustawą, a nie rozporządzeniem prezydenta.

Jak zatem brak realizacji orzeczeń TK wpływa na funkcjonowanie naszego państwa oraz sytuację poszczególnych obywateli?

Nieprawidłowy proces realizacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego może mieć wpływ na prawa obywateli. Przykładem może być głośna sprawa sprzed kilku lat, dotycząca niezrealizowanych obligacji przedwojennych (sygn. akt SK 49/05). Trybunał w swoim orzeczeniu dał parlamentowi dwanaście miesięcy na realizację wyroku. Do tej pory jednak przepisy te nie zostały zmienione. Brak realizacji orzeczenia może zatem pozbawić obywateli możliwości dochodzenia swoich roszczeń z przedwojennych obligacji z uwagi na niekonstytucyjność przepisów.

Na jakiej podstawie mają zatem orzekać sądy powszechne?

Jest to rzeczywiście duży problem. Orzeczenie przez TK niekonstytucyjności danego przepisu z zastrzeżeniem odroczenia utraty przez niego mocy obowiązującej zdejmuje z niego wprawdzie znamię konstytucyjności, ale jednocześnie nie zakazuje jego stosowania. Sądy często w tych sprawach nie wiedzą więc, jak postępować. Przykładem była chociażby sprawa dotycząca wielkości powierzchni więziennej przypadającej na jednego osadzonego. Trybunał zakwestionował przepisy pozwalające dyrektorom zakładów karnych na obniżanie tej powierzchni na czas praktycznie nieoznaczony, jednocześnie odraczając utratę mocy ich obowiązywania. Tymczasem zdarzały się wypadki oddalania przez sądy powództw wytaczanych przez osadzonych skarżących się na przetłoczenie w celach. Sądy twierdziły bowiem, że przepisy nadal obowiązują.

Jak zatem wpłynąć na ustawodawcę, aby zwiększyć liczbę wykonanych orzeczeń TK?

Kolejni prezesi TK starają się w ramach spotkań z marszałkiem Sejmu i Senatu sygnalizować istniejące problemy. Trybunał jest bowiem negatywnym ustawodawcą. Może więc tylko uznać, że jakiś przepis jest niekonstytucyjny. Nie może niczego sugerować czy zalecać ustawodawcy bądź też dawać mu instrukcji. W ramach sygnalizacji może jednak wprost zawrzeć swoje ewentualne zalecenia. Tak zrobił TK w kwestii orzeczeń reformatoryjnych.