statystyki

"Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych jest nieczytelna"

autor: Katarzyna Wójcik-Adamska23.08.2010, 03:00; Aktualizacja: 23.08.2010, 18:27

TRZY PYTANIA DO... prof. Krzysztofa Pietrzykowskiego, sędziego Sądu Najwyższego - Czy potrzebna jest zupełnie nowa ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych?

Reklama


Reklama


Zdecydowanie tak. Ta obecna jest po interwencjach ustawodawcy i Trybunału Konstytucyjnego zupełnie nieczytelna. Wątpliwości budzi przede wszystkim kwestia przekształcenia mieszkań i prawa spółdzielni do gruntu. Artykuł 35 ustawy, dotyczący własności gruntów, zawiera sprzeczne regulacje. Druga kwestia to prawa członków spółdzielni do lokalu i problem członkostwa w spółdzielni. Doszło do takiej sytuacji, że można mieć spółdzielcze prawo do lokalu, nie będąc członkiem spółdzielni. Statut spółdzielni, w którym precyzuje się ustawowe regulacje dotyczące praw do lokalu, wiąże zaś tylko jej członków.

Czy powrót do spółdzielczego prawa własnościowego jest dobrym rozwiązaniem? Taki pomysł zawiera złożony w Sejmie obywatelski projekt nowej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

To cofnięcie do głębokiej komuny. Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu wprowadzono do ustawy w 1961 roku. Nie może być tak, że ktoś ponosi pełne koszty budowy lokalu, a otrzymuje jedynie namiastkę prawa. Przez lata pracowano nad wyodrębnianiem własności. Powrót do spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu to próba zawracania rzeki.

Czy opłaty za mieszkanie w spółdzielni powinny być różnicowane w zależności od przysługującego prawa do lokalu? Czy fakt, że właściciele mieszkań płacą więcej od spółdzielców, jest zgodny z prawem?

To jest sprzeczne z konstytucją. Co więcej, takie zróżnicowanie zniechęca członków spółdzielni do wyodrębniania własności lokalu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Koniec spółdzielczej patologii(2010-08-23 08:53) Odpowiedz 00

    Irena Anna prezentuje właśnie tą typowo peerelowska mentalność, do której odniósł się profesor...

  • Maria Bronek(2010-08-23 16:26) Odpowiedz 00

    Koniec tworów spółdzielczych!!!
    Irena Anna to zwolenniczka głębokiej komuny, albo jest związana osobiście z tym tworem komunistycznym tzw. kołchozem. Wypisuje brednie o jakichś przywilejach dostępnych członkom spółdzielni. Niech wymieni o jakie to przywileje chodzi, bo ja posiadam mieszkanie na pełną własność i ani wcześniej ani teraz nie uświadczyłem ani nie słyszałem o przywilejach, że takie w spółdzielni istnieją, a jedynie zmusza się spółdzielców do jakichś wirtualnych opłat w czynszu.

  • mania(2011-06-08 19:09) Odpowiedz 00

    Zburzyc spoldzielnie mieszkaniowe i zrownac z ziemia,dosyc toksyny zarzadu i rady nadzorczej.

  • Emerytowany prawnik.(2011-05-03 16:21) Odpowiedz 00

    Ze spółdzielniami mieszkaniowymi jest tak jak było z tzw. komuną. W teorii -założenia jak najbardziej słuszne i wzniosłe, ale w praktyce bywało różnie. Zresztą
    i dzisiaj w dobie demokracji przez duże D mamy również i korupcję i układy w różnych instytucjach i organizacjach. Pytam kiedy dożyję sprawiedliwych czasów.
    Chyba nigdy, gdyż określenie "człowiek" nie zawsze brzmi dumnie. A teraz do rzeczy- jestem za i nigdy przeciw spółdzielczości mieszkaniowej. To jest na dziś i jutro jedyna i najtańsza forma zarządzania substancją mieszkaniową dla najbiedniejszej części społeczeństwa. Powiem więcej - już samo uwłaszczenie
    odbije się niebawem na tych nowych właścicieli odrębnej własności, gdyż nie będą w stanie ze swoich niskich dochodów /np. emerytur/ pokryć kosztów utrzymania nieruchomości wspólnoty tj. przykładowo: ocieplić ściany, wymienić windy, instalacje gazowe, kanalizacyjne, remonty dachów - a taką substancję mieszkaniową mamy w połowie naszego kraju, która za lat 20-30 będzie nadawać się tylko do wyburzenia. Do tego dochodzą stale rosnące zadłużenia w opłatach czynszowych. Przykładowo: w spółdzielni liczącej ok. 6000 członków mamy prawie milionowe zadłużenie. Duża spółdzielnia jakoś sobie radzi z tymi problemami, ale mała wspólnota? Przecież już dziś na Walnych Zgromadzeniach upadają wszystkie odwołania byłych członków - zaległowiczów, bo nikt za nich nie chce płacić. Zresztą inny jest rozkład kosztów zarządu w dużej spółdzielni a inny w małej. Jeśli kogoś nie przekonałem - trudno. Ale gdzie dzisiaj może przebić się słowo prawdy o tej
    instytucji, skoro decydują o tym politycy zmierzający do idei rozwalenia spółdzielczości mieszkaniowej jako idei fix w drodze do kapitalizmu.
    Odrębną kwestią jest praktyka zarzadzania spółdzielczością mieszkaniową. Są na pewno dobre i złe zarządy. Tylko kto dokonuje ich wyborów - no przecież członkowie w trybie określonym przez prawo spółdzielcze i statuty. Dam przykład z górnej półki - mamy mądrych posłów / np.profesorów/. W mediach mówia bardzo mądrze i na temat. A jak głosuja w Sejmie - zgodnie z linia polityczną partii, klubu, itp. I tak było za tzw. komuny i tak jest i teraz. Zgo
    dnie z doktryną krążenia elit /wł. Pareto/ układy krążą od dołów do szczytu
    ale to tylko masy oddolnie mogą wpływać na wybory i zmieniać dzisiejszość na jutrzejszość. Jeden ze znanych doktrynerów UAM Poznań mawiał kiedyś, że
    z ponad 100 doktryn w historii ludzkości żadna się nie ostała, choć w założenich swych w chwili powstawania zawsze były fascynujące. Bo społeczność chce ciągłych zmian, rewolucji i tzw. sprawiedliwości, która jest tylko utopią. Reasumując - nie likwidujcie tej instytucji, która jest dla najuboższej części społeczeństwa polskiego, bo bogatym politykom, a to żadna spółdzielnia mieszkaniowa jest niepotrzebna, gdyż mają już swoje własne domki a obawiają się jedynie wpływu dużych spółdzielni na politykę w walce o władzę.

  • Poprawna(2010-11-28 00:40) Odpowiedz 00

    Również da się zauważyć, że członkowie zarządów nie ponoszą żadnej kary nawet jeśli dokonają przestępstwa gdyż prokuratura nie chce przyjmować zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa od pojedyńczych członków sp-ni, traktując ich jako nie uprawnionych i nie zainteresowanych ani też pokrzywdzonych. Inaczej jest w wypadku jeśli zarząd skieruje takie podejrzenie przeciwko członków sp-ni, wówczas procesy toczą się do skutku. W mojej sp-ni taka sytuacja miała miejsce. Członek sp-ni oskarżony przez zarząd nękany był przez sąd i prokuraturę prawie dwa lata. Postępowanie wprawdzie umorzono z powodu braku przesłanek przestępstwa ale nikt nie wynagrodził strat moralnych członkowi sp-ni. Zawiadomienie o ewidentnym przestępstwie popełnionym przez zarząd zostało oddalone gdyż pochodzi od byle jakich członków sp-ni, którzy wobec prawa nic nie znaczą. Taki stosunek polskiego prawa do nas członków oraz odwrotnie do zarządów sp-ni wskazuje na nadrzędną rolę tychże zarządów choć praktycznie zarządy to nasi pracownicy to my jesteśmy właścicielami sp-ni. Nasz zarząd umocnił się znacznie w swoich pokrętnych działaniach skutkiem praktyk wymiaru sprawiedliwości. Nic dziwnego, że właściciele majątku sp-ni czyli my członkowie czujemy się jak mieszkańcy lokali czynszowych w kamienicach należących do prezesa. Nie jest to jednak wina sp-ni tylko naszego polskiego prawa.

  • Poprawna(2010-11-28 00:22) Odpowiedz 00

    Ja Ci radzę Staśku - poczekaj !! Prawdopodobnie koszty przekształceń będą dużo niższe lub ich wcale nie będzie gdyż może z samej ustawy spółdzielcze-własnościowe prawo do lokalu stanie się lokalem na prawach odrębnej własności. A teraz do rzeczy. Spółdzielczość, jak to mylnie oceniają niektórzy, nie jest wcale wytworem komuny. Powstała niemal w tym samym czasie kiedy kształtował się kapitalizm. Najstarsze sp-nie powstały w Anglii jako spółdzielnie rybackie, z czasem ta forma przeniosła się również na domy mieszkalne. Spółdzielczość to forma własności społecznej, to również sposób na obronę przed krwiożerczym kapitalizmem. Oczywiście po 50 latach komuny dążymy do likwidacji wszelkiej formy własności wspólnej gdyż z doświadczenia wiemy, że jeśli coś jest wspólne to znaczy, że niczyje. Coś jednak trzeba zrobić z molochami spółdzielczymi i tu zgadzam się z Krzy. Cichowskim, że w molochu nigdy nie będziemy mieć pełnej własności, zawsze najważniejsze konstrukcje i instalacje będą wspólne. Domy spółdzielcze zamieszkiwane są przez różnych lokatorów w komunie częściej i łatwiej dostawali mieszkania spółdzielcze robotnicy, którzy wówczas byli pod każdym względem uprzywilejowani zwłaszcza finansowo. Kiedy upadła komuna, robotnicy jako pierwsi utracili pracę a ponadto przyzwyczaili się do państwa socjalnego i cóż nie mają pieniędzy a więc nie płacą za mieszkania, mentalność ich jest taka, że to państwo powinno im dać na czynsz i przeżycie. Te czasy jednak się skończyły, nie mamy już państwa opiekuńczego a dłużników czynszowych owszem mamy. Proszę teraz zastanowić się co zrobi wspólnota, która nie posiada innego majątku poza swoim blokiem mieszkalnym i nie ma z czego czerpać zysków na opłacanie np. ciepła, wody, gazu itp za dłużników ? Nie tak łatwo pozbawia się mieszkań ludzi i trzeba będzie za nich płacić z własnej kieszeni. Spółdzielnie mają zyski z wynajmu lokali, dzirżaw terenów a nawet innej działalności, która jest dopuszczalna w ramach sp-ni i z tego mogą pokrywać długi. Spółdzielcom nie grozi wyłączenie centralnego ogrzewania w styczniu bo ktoś nie płacił za grzanie i dług urósł do wartości miesięcznych opłat z tego tytułu całego budynku. Jeśli utworzymy wspólnotę nie będziemy płacić prezesowi lecz będziemy płacić zarządcy. Przynajmniej teoretycznie mamy wpływ na pensję prezesa sp-ni natomiast nie będziemy tego wpływu mieć na stawkę wymaganą od zarządcy, ci szybko się dogadają co do minimum jakie będą chcieli uzyskać za zarządzanie naszymi mieszkaniami. A kim są zarządcy ? Najczęściej licencje zarządców mają prezesi sp-ni, uzyskali te licencje zresztą za nasze pieniądze (kursy, szkolenia, egzaminy). Tak więc licencjonowani zarządcy tylko czekają na rozpad sp-ni, wtedy żadna rada nadzorcza nie będzie im dyktować jak mają pracować a czy nie dokonają malwersacji z naszymi wpłatami ? Tego nie możemy być pewni, będą działać bez najmniejszej kontroli. Dlatego uważam, że sp-nie to najlepsza forma zarządzania ogromnymi zasobami mieszkaniowymiw wielkich wielolokalowych budynkach. Aby jednak było dobrze w tych spółdzielniach trzeba obudzić świadomość członków, że to oni są właścicielami majątku sp-ni i że muszą raz w roku uczestniczyć w walnym zgromadzeniu i wybrać wiarygodnych, uczciwych ludzi do rady nadzorczej. Oczywiście Prawo Spółdzielcze i ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych wymagają wielu zmian.
    1. Należy ograniczyć prawa zarządów a wzmocnić prawa członków. W tym celu należy wprowadzić kadencyjność nie tylko rad nadzorczych ale również zarządów sp-ni z tą może różnicą, że członkowie zarządów będą mogli ubiegać się o następną kadencję jeśli uzyskają absolutorium. Obecnie nie uzyskanie absolutorium nie rodzi żadnych skutków prawnych. Znam sp-nie gdzie zarządy nie zmieniają składu osobowego mimo nie uzyskania absolutorium wielokrotnie. Nie dopuszczalne jest aby Prawo Spółdzielcze dopuszczało możliwość odwołania członków zarządu kwalifikowaną większością głosów, obligatoryjniw powinno być zapisane, że odwołanie członków zarządu następuje zwykłą większością głosów zarówno przez WZCz jak i radę nadzorczą. Obecny zapis w Prawie Spółdzielczym mówi ogólnie, że WZCz podejmuje uchwały zwykłą większością głosów chyba, że statut stanowi inaczej. W mojej sp-ni właśnie stanowi inaczej i zarządu nie można odwołać zawsze brakuje kilku głosów do kwalifikowanej większości. Każdy zarząd kupuje sobie zwolenników a ci są zawsze obecni na zebraniach WZCz odwrotnie niż grupa niezadowolonych.
    2. Zapis ustawy powinien jednoznacznie wskazywać, że obsługa prawna sp-ni działa na rzecz i w interesie członków sp-ni bezpośrednio a nie zgodnie z wolą zarządów reprezentujących teoretycznie sp-nię. Dochodzi do takich paradoksów, że powiązani z zarządem członkowie zaskarżają uchwały WZCz a w obronie tych uchwał stają radcy prawni, którzy w całości popierają pozwy. W naszej sp-ni taka praktyka jest notoryczna. Sąd powinien rozstrzygać spór lecz jeśli tego sporu nie ma po prostu przyjmuje ugodę obydwu stron, tylko czy my członkowie chcemy takiej ugody ? W ten sposób nasze uchwały zgodne z prawem zostają uchylone a zarząd rządzi według własnej woli wykorzystując naszą przegraną przeciwko nam członkom. Tak więc nasze prawo do zgłaszania projektów uchwał na WZCz staje się fikcją bo jeśli zapadnie uchwała nie po myśli zarządu to zostanie zaskarżona przez zarząd lub jego sprzymierzeńców i uchylona sądownie skutkiem braku jej obrońców. Ponadto procesy w sądach ciągną się latami. W mojej sp-ni zarząd przekazał do KRS sfałszowane wyniki głosowań aby uzyskać przychylny sobie skład rady nadzorczej. Wygraliśmy tę sprawę lecz dopiero po dwóch i pół roku a więc zarząd miał radę jaką chciał przez prawie całą kadencję.
    Przy zapisach prawnych przyzwalających na opisane praktykii, zarządy stają się nieodwołalne, trzeba coś z tym zrobić koniecznie KADENCYJNOŚĆ ZARZĄDÓW.

  • stasiek(2010-10-18 19:33) Odpowiedz 00

    czytam wypowiedzi i się zastanawiam bo nie wiem co mam zrobic posiadam mieszkanie własnośćiowe spóldzielcze.z księgą wieczysta .prawde mówiąc miałem zamiar przeznaczyc 1000zł aby się przekształcic w odrębną własnośc dokładnie dzisiaj miałem złorzyc podanie do spółdzielni odnosnie przekształcenia. przypadkowo przeczytałem ten artykół o tym ze ma byc nowa ustawa i teraz sam nieiem co mam robic czekac jeszcze czy się przekształcic jesli ktoś mog bymi doradzic co powinienem zrobic to z góry bardzo dziękuje

  • Wiktor(2010-08-27 07:33) Odpowiedz 00

    Niech teraz TK odpowie na pytanie:
    *Kto i kiedy zwróci s.m. poniesione straty w wysokości ponad 20 mld zł - spowodowane niekonstytucyjną "ustawą" z r. 2005? Fakt, że Główny Sprawca poniósł karę najwyższą, nie rozwiązuje problemu.
    *Czy skarb państwa zwrócił już poniesione straty którejś sm.?
    *Jak jest droga do Trybunału w Strasburgu - w celu odzyskania strat?

  • Jurek(2010-08-25 09:58) Odpowiedz 00

    Do członka rady nadzorczej ,nie zgadzam się to zwykła ściema.Tu chodzi o poprawienie prawa spółdzielczego tak żeby spółdzielca utrzymując swoją własność 50m nie był zmuszany do finansowania np. Art.4 ust.5 ,,Członkowie spółdzielni są również obowiązani uczestniczyć w wydatkach związanych z działalnością społeczną ,oświatową i kulturalną prowadzoną przez spółdzielnię.Właściciele lokali ... " Powyższy przepis jest kontynuacją praktyk PRL-owskich, nakładanie na obywateli obowiązków utrzymywania tych form działalności, których prowadzenie w ramach indywidualnie prowadzonej działalności przez obywateli z powodu systemu gospodarczo-politycznego, nie było możliwe. W obecnym systemie gospodarczym osoby zainteresowane tego typu działalnością mogą ją same organizować na terenie spółdzielni, na zasadach ogólnie przyjętych, w ramach świadczonych usług na rzecz zainteresowanych osób , przez swoje prywatne firmy czy stowarzyszenia.W spółdzielniach mieszkaniowych obowiązuje zasada ekwiwalentności świadczeń.Członek zobowiązuje się do ponoszenia kosztów ,których wysokość musi być ekwiwalentna do świadczeń dostarczonych przez spółdzielnię.Ja nie zauważyłem też żeby rady reprezentowały członków i radcy prawni w spółdzielniach też ich nie reprezentują .Na moich rozprawach ani razu nie było żadnego członka zarządu bo ich reprezentował radca spółdzielni którego ja opłacam.Oj DUŻO jest do naprawy żeby żyło się lepiej i taniej.

  • czlonek rady nadzorczej(2010-08-23 23:24) Odpowiedz 00

    Czy wspolnota czy spoldzielnia ktos musi zarzadzac nieruchomosciami. i trzeba im za to placic. Rady nadzorcze spoldzieli sa reprezentacja slopdzielcow czego nie ma w wspolnotach. to rady decyduja co sie dzieje w spoldzielni i kontroluja zarzady. raz do roku o waznych sprawach decyduja wszyscy spoldzielcy na walnych zgromadzeniach. oczywiscie ci ktorzy chca poswiecic jedno popoludnie i zjawia sie na walnym. w wspolnocie czlonkowie nie decyduja o niczym nie maja swojej reprezentacji.

  • Xyz(2010-08-23 21:02) Odpowiedz 00

    Pan Prof. niech się nie kompromituje. Od stwierdzeń co jest niekonstytucyjne jest Trybunał Konstytucyjny, a nie sędzia SN. Zalecam koniecznie przeczytanie ustawy o sm, w tym jej art. 4, który jednoznacznie rozstrzyga kto i za co płaci.
    Właścicielem mieszkania (w domyśle osoba posiadająca odrębną własność lokalu) może być także spółdzielca (członek spółdzielni). Zarówno autor pytania jak i interlokutor nie wiedzą o czym rozmawiają - podobnie jak część forumowiczów.
    Właściciele wyodrębnionych lokali w spółdzielni wnoszą opłatę eksploatacyjną, a we wspólnotach mieszkaniowych zaliczkę na koszty zarządu nieruchomością wspólną (kalkulowane wg podobnych zasad). Ustalanie opłat za media odbywa się wg przepisów prawa energetycznego (centralne ogrzewanie, ciepła woda, gaz, energia elektryczna), oraz ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzeniu ścieków (zimna woda i kanalizacja).
    Zachęcam do zwrócenia się do swoich zarządców (m.in. spółdzielni, tbs), o regulaminy rozliczeń i wszytko będzie jasne. Zniknie analfabetyzm i ciemnota, to nie będzie potrzeby i powodu wypisywania bzdur o korupcji i partiach prezesów.
    A jak Pan Profesor skomentuje uchwalenie przez Sejm ponownie (w zmienionej jedynie redakcji), uznanych przez TK za niekonstytucyjne przepisów przekształcania spółdzielczych praw do lokali w odrębną własność? Czy ta drwina z prawa nie jest przyczynkiem do anarchizacji życia społecznego, jaka w ostatnim czasie ma miejsce? Dlaczego upadają po kolei wszelkie autorytety? Czy prawo jest tylko dla mas?

  • wojtek(2010-08-23 15:26) Odpowiedz 00

    Ciekawe czy po przeczytaniu mojego listu otwartego do rady nadzorczej www.wsm-korupcja.dl.pl znajdzie się ktoś kto będzie nadal uważał, że spółdzielnie mieszkaniowe to dobre rozwiązanie.

  • Krzy. Cichowski(2010-08-23 11:17) Odpowiedz 00

    „Czas skończyć z własnością powietrza między ścianami” – rzekł swym oponentom nie tak dawno jeden z przeciwników spółdzielczości mieszkaniowej podczas posiedzenia gremium pracującego pilnie nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ponoć udało się to nienajgorzej - podkreślają z satysfakcją zwolennicy owych przeciwników, wskazując z zadowoleniem na ustawowy zakaz tworzenia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu poza drobnym wyjątkiem, czasowo dopuszczonym.
    Bowiem ostatecznie, jakby z obrzydzeniem godnym konieczności zjedzenia paskudnej strawy tylko dla zrobienia przyjemności podejmującej nas pani domu - ustawodawca dopuścił takową możliwość. Zaznaczył jednak kategorycznie, zarówno krótki termin takowego przyzwolenia na tworzenie owego spółdzielczego prawa własnościowego, jak i zastrzegł warunek: tylko gdy nieuregulowany jest stan prawny gruntu, na którym stoi budynek.
    Tak więc ostatecznie udało się: na pohybel własnościowemu prawu do lokalu i niech będzie albo jego (lokalu) odrębna własność albo najem. I nic więcej. Żadnych własności czegoś niematerialnego.
    Co więcej - orędownicy odrębnej własności lokalu częstokroć potrafią z dumą podkreślić wielowiekowość tej instytucji prawnej. Z satysfakcją podkreślają już kilkusetletni fakt istnienia wspólnot mieszkaniowych w Europie, a co najmniej w Anglii i w Holandii.
    Trudno powstrzymać się jednak od pewnej refleksji. Wywyższanie istniejących od dawna wspólnot mieszkaniowych wobec powstałych dużo później spółdzielni - to chyba jednak wydaje się być w sprzeczności z niejako oczywistą cechą postępu. Jeśli w miarę upływu czasu różnego rodzaju wdrożenia są zmieniane – to chyba jednak są doskonalone. Nie będzie chyba rewelacyjnym odkryciem fakt, że za przyczynę doskonalenia wszelkich wdrożeń uznaje się także (przede wszystkim ?) doświadczenia wynikające z praktyki. A więc stosowanie danego pomysłu powinno chyba owocować jego doskonaleniem, nieprawdaż ?
    Czy w przypadku gospodarowania wielolokalowym budynkiem można tak uznać – sugeruje się zatem ocenę najbardziej zwykłą, poprzez porównanie. Ale uwaga : poruszając się nawet w obrębie tego samego rodzaju czegokolwiek – nie należy fałszować pomiaru. Zatem nie wypada przyrównywać jamnika z dogiem, a więc także wielobudynkowej spółdzielni mieszkaniowej z organizmem jednobudynkowym, jakim zazwyczaj są wspólnoty mieszkaniowe. Jeśli już ze spółdzielnią mieszkaniową, to owszem ale choć trochę zbliżoną rozmiarem, np. ilością mieszkań, by nie wspomnieć o technologii wykonania budynku, kubaturze itd. Bowiem wszystko na to wskazuje, ż krytycy spółdzielczości mieszkaniowej o tej właśnie okoliczności zupełnie zapominają.
    Tak jak zapominają o jej pochodzeniu. Ogół mieszkańców naszego Kraju uważa, iż spółdzielczość mieszkaniową stworzono tylko u nas, w Polsce, i to dopiero w tamtych kontrowersyjnie ocenianych latach 50. i 60.
    Szkoda miejsca na wyliczanie wszystkich krajów już tylko europejskich, gdzie ponad wiek temu spółdzielnie mieszkaniowe zaistniały, nadal funkcjonują i nikt ich nie zamierza likwidować. A co godne podkreślenia: dowodem tego są … polskie spółdzielnie mieszkaniowe. Bowiem nadal mało kto wie o zaistnieniu spółdzielni mieszkaniowych na terenach dzisiejszej Polski w czasach, gdy jeszcze nic nie wskazywało na jej ponowne zaistnienie na mapie Europy. Otóż dawno już poza sobą mają stuletnią rocznicę zaistnienia niektóre spółdzielnie mieszkaniowe, a to w Poznaniu, w Gnieźnie, Tczewie, Bydgoszczy w innych miastach.
    Uzupełniając wątki historyczne warto poinformować krytyków spółdzielczości mieszkaniowej, że i owszem w Warszawie i innych guberniach carskiego imperium oczywiście takowych podmiotów nie tworzono. Jednakże nie jest znany przypadek, by którakolwiek z blisko stu spółdzielni mieszkaniowych zaistniałych w naszej stolicy przed 1939 rokiem, zechciałaby poddać się samolikwidacji, a więc przekształcić się z mocy prawa we wspólnotę mieszkaniową.
    Zaś chyba nie powinno budzić wątpliwości znaczenie ruchu spółdzielczego dla tworzących tamto nowe państwo w powersalskiej Europie. Przecież jeszcze było daleko do ostatecznego ustalenia granic, ale Sejm Rzeczpospolitej już pracował pilnie i rzetelnie. Tworzył i uchwalał kolejne ustawy, w tym - w dniu 29 października 1920 roku - ustawę o spółdzielniach. Czyli rzec można zwyczajnie – po prostu Prawo spółdzielcze.
    Swoistą pociechą krytyków spółdzielczości mieszkaniowej jest argument, że nawet jeśli powstało tak dużo tych spółdzielni mieszkaniowych w Warszawie w tamtym dwudziestoleciu, to przecież nie był to wtedy żaden znaczący inwestor w budownictwie wielorodzinnym.
    Sugeruje się jednak ostrożność, czy aby takie spojrzenie nie jest bardzo mylące, a może nawet i bałamutne. Bo jeśli nawet przed ’39 rokiem, wśród inwestorów budownictwa wielorodzinnego, spółdzielnie mieszkaniowe stanowiły rzeczywiście drobny ułamek, także w Warszawie, to jednak w większości tamci inwestorzy (zazwyczaj osoby fizyczne) budowali nie dla własnego użytku, dla własnych potrzeb. Budowali przede wszystkim na wynajem. Natomiast gdyby wyodrębnić z tamtych inwestorów, jako osobną kategorię – grupę osób fizycznych budujących wyłącznie dla siebie samych, to okaże się, że wśród takich będą to niemal wyłącznie właśnie spółdzielnie mieszkaniowe.
    Tyle może, acz bardzo skrótowo, o historii. Czas powrócić do wspomnianego na wstępie „powietrza między ścianami”.
    Nie widzę możliwości, ale będę wdzięczny za wskazanie takiego przypadku, by utworzyć odrębną własność lokalu w taki sposób, aby tworzące ten lokal przegrody budynku (ściany, stropy), jako swoiste tego lokalu granice, były wyłączną własnością właściciela tego lokalu.
    Praktycznie w każdym przypadku wszystkie stropy nad i pod lokalem oraz ściany zewnętrzne ten lokal okalające – nie mogą należeć wyłącznie do właściciela lokalu, bowiem muszą należeć do nieruchomości wspólnej, o której mowa m.in. w art. 3 ust. 2 ustawy o własności lokali. Co więcej, nawet częstokroć niektóre ściany wewnątrz lokalu też muszą wejść w skład nieruchomości wspólnej.
    Więc jednak właściciel lokalu jako odrębnej własności w budynku wielolokalowym – na wyłączną własność dla siebie ma nadal tylko ... powietrze między ścianami. I to też z pewnym ograniczeniem, bo najczęściej jest ono usuwane wentylacją, która wchodzi zazwyczaj w skład nieruchomości wspólnej.
    Zaś co aktywności mieszkańców danej nieruchomości - cóż, czy to na walne zgromadzenie członków spółdzielni, czy na zebranie właściceli lokali - przyjdą (lub nie przyjdą) .. ci sami, by m.in. dokonać wyboru osób, które w ich imieniu będą zawiadywać tą nieruchomością, ich wspólną nieruchomością, na której utrzymanie trzeba zapłacić. Czy to jako spółdzielca, czy jako posiadacz tzw. odrebnej własności lokalu.

  • Jurek(2010-08-23 15:50) Odpowiedz 00

    Jeżeli koszty zarządu nieruchomością i koszty utrzymania nieruchomości będą pd dane wolnemu rynkowi a spółdzielnia będzie tańsza może też solidniejsza to zawsze będę za ich istnieniem.Jak jest obecnie, można zapytać spółdzielców drodzy fachowcy od prawa.Obecne prawo o spółdzielniach pozwala łatwo wyrugować z uczestnictwa szarych członków i zniechęcając do wspólnych działań.Wystarczy wprowadzić w ustawie o s.m. że walne i jego uchwały będą ważne z udziałem co najmniej połowy jej członków.Jestem ciekawy co o tym sądzą prezesi, fachowcy od prawa ,znawcy tematu "spółdzielczość".Podejrzewam ,ze będą głosy to niedemokratyczne, zmuszanie członków do czegokolwiek w wolnym kraju.Wiele jest takich luk ,które przy lekkiej zmianie doprowadziłyby do liczenia się z pojedynczym głosem.Inaczej to niema demokracji, podstawowej zasady spółdzielczości są za to spółdzielnie prezesów a oni chcą zarabiać.

  • Krzy. Cich.(2010-08-23 13:17) Odpowiedz 00

    Szanowny Wilusie, rozmawiajmy na temat publikacji, czyli na temat: w jakiej formule prawnej mają istnieć i funkcjonować spółdzielnie mieszkaniowe?
    Zaś tylko dopowiem, że zasady rozliczania kosztów ogrzewania budynku wielolokalowego - regulują przepisy art. 45a ustawy Prawo energetyczne. Przepisy te w JEDNAKOWY sposób wiążą użytkowników lokali w takich budynkach i ich właścicieli oraz zarządców - niezależnie od formy prawnej władania tymi budynkami A więc nie ma znaczenia (dla tych rozliczeń) czy jest to budynek wspólnoty mieszkaniwej, czy spółdzielni, czy komunalny, czy zakładowy itd. itd.

  • Wilus(2010-08-23 12:11) Odpowiedz 00

    Ja jestem za czyelna ustawa dla wszystkich spoldzielni mieszk.w Polsce.Chodzi o czytelne rozliczenie ciepla tam gdzie sa podzielniki.wody podgrzewanej nie moze byc tak ,ze kazdy sobie rzepke skrobie. I przede wszystkim wyrownac straty spoldzielcow np: za zawszaczenie 40% bonifikaty przy wykupie mieszkan kiedy wplacalo sie cala kwote dla unikniecia brania kredytu a te 40% bonifikaty zawlaszczyla spoldzielnia choc spoldzielca zapozyczl sie i musial oddac rodzinie lub bliskim. Nawet nie uwzgledniono to w podczet czynszu przyszelego. Nadazyla sie okazja grabiezy. Podzielniki ciepla winny stanowic koszt staly a nie byc rozliczane z oszczednosci ciepla tzw.zwrotow to sa czyste oszczednosci spoldzielcy. Nikt tego tematu nie podnosi.10.00 PLN stalej oplaty za podgrzanie wody.Czy w Polsce wszyscy spoldz. tak placa miesiecznie?.

  • ini(2010-08-23 11:43) Odpowiedz 00

    Ustawa o spoldzielniach mieszkaniowych jest niezla. Ale zawsze mozna przeprowadzic nowelizacje - tylko po co? Jak jest ustawa to oki. Chyba ze sejm zechce sam po wakacjach parlamentarnych przeprowadzic nowelizacje jesli uzna ze jest ona zla.

  • Jurek(2010-08-23 10:35) Odpowiedz 00

    Proszę bardzo Pani Ireno jeżeli spółdzielnia chce dawać przywileje swoim członkom to niech daje im z ich majątku i składek, ja mam odrębną własność lokalu i chcę ponosić tylko koszty jego utrzymania.Spółdzielnia niech nie wrzuca moich opłat np.fundusz remontowy do swojego bilansu rocznego art.27ust.2 proszę przeczytać i przywołany tam art.29 ustawy o własności lokali.Nie chcę też opłacać kosztów na grupy działaczy i ich wspaniałe pomysły.A jeżeli spółdzielnie są takim wspaniałym tworem gospodarczym to ludzie sami się zrzeszą.

  • ALEK(2010-08-23 09:27) Odpowiedz 00

    Jak powszechnie wiadomo spółdzielczość mieszkaniowa to jest jedna z ostatnich ostoi komunizmu. Nigdy nie było to dobrowolne zrzeszenie się członków tylko jedyna możliwość posiadania dachu nad głową.Za własne i to wcale nie małe pieniądze otrzymywało się prawo do mieszkania bez prawa własności. Czas najwyższy z tym skończyć i rozwiązać ten stwór a wprowadzić nowe spółdzielnie lub zrzeszenia oparte na zdrowych zasadach własności, takich aby każdy właściel mógł decydować o swojej własności a właścicielem był każdy kto choć w części spłacił swój lokal.
    Nie może być tak jak obecnie że będąc właścicielem lokalu(mieszkania lub garażu)zmuszony jestem wypełniać wolę zarządu spółdzielni lub jej rady nadzorczej a w dodatku praktycznie nie mam żadnej kontroli nad ponosznymi przezemnie kosztami ponieważ spółdzielnia nie ma obowiązku rozliczania się indywidualnego z pobranych zaliczek na poczet ponoszonych kosztów ani nie ma obowiązku przedstawiania kalkulacji kosztów(często nie wie co to jest kalkulacja).Nie mam też żadnego wpływu na koszty utrzymania spółdzielni które ciągle rosną.I niech nikt nie mówi że w spółdzielniach rządzą wybrane przez spółdzielców rady nadzorcze bo każdy kto choć raz był na walnym zgomadzeniu wie że wielka fikcja a frekwencja na walnym wynosi zaledwie kilka procent.Wiadomo rónież że w zasadzie wszystkie uchwały rad nadzorczych są pod dyktando zarządu.
    W zwiąku zpowyższymnależy jak najszybciej rozciąć ten węzeł i stworzeć nowe demokratyczne zasady w tym zakresie.

  • Son of Sam(2010-08-23 08:55) Odpowiedz 00

    Problem tylko w tym, że spółdzielnie mieszkaniowe dziś to przechowalnie dla panów Mietków z betonowo-komunistycznym rodowodem. Rozpędziłbym tę zgraję darmozjadów na cztery wiatry.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama