Każdy system świadczący usługi w sieci narażony jest na zagrożenia. Mamy tego pełną świadomość. Nie powinno to jednak nas zniechęcać do wdrażania nowych rozwiązań. Szykując się do zmian, współpracujemy nie tylko z konsultantami z zakresu informatyki, ale także ze służbami państwowymi odpowiadającymi za bezpieczeństwo teleinformatyczne państwa. Przygotowujemy takie rozwiązania informatyczne – o szczegółach nie będę informował – które zapewnią ciągłość funkcjonowania serwisów nawet w przypadku poważnych zagrożeń informatycznych.

W jaki sposób zmienią się zasady kierowania nowych przepisów do ogłoszenia?

Chcemy, aby akty prawne były kierowane do publikacji wyłącznie w formie elektronicznej. Chcemy skończyć obecny – w pewnym sensie przejściowy – etap, kiedy organy kierujące akty do publikacji muszą we właściwej formie podpisać i skierować zarówno wersję papierową, jak i elektroniczną. Ten etap przejściowy był potrzebny, aby wszyscy „nauczyli się” odpowiednio sprawnie posługiwać narzędziami elektronicznymi.

Czy nie należy w ogóle zinformatyzować całego procesu legislacyjnego?

Oczywiście, że należy. Skoro akt ma być kierowany do publikacji wyłącznie w wersji elektronicznej, to i opracowanie jego projektu powinno opierać się na wersjach elektronicznych. Informatyzacja procesu legislacyjnego odpowiadałaby na formułowane dziś postulaty zwiększenia transparentności procesu tworzenia prawa. Łatwiej byłoby ustalić, kto i co w projekcie zmieniał. Ten proces w pewnym zakresie już trwa i planujemy jego poszerzanie. Dla przykładu – Rządowe Centrum Legislacji i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wspólnie z Kancelarią Sejmu pracuje nad ujednoliceniem „wyglądu” projektu ustawy – chodzi o to, aby plik przekazywany przez KPRM do Sejmu z projektem ustawy nie był przez służby Kancelarii Sejmu „przeformatowywany” bez potrzeby. Planujemy uruchomić wspólne szkolenia dla legislatorów rządowych i parlamentarnych, aby ujednolić sposób formatowania aktów prawnych.