ROZMOWA

ALEKSANDRA TARKA

Panie profesorze, dlaczego tak często zmienia się granice gmin? Może po prostu w Polsce są one płynne?

MICHAŁ KULESZA*

Ustawodawca przewidywał, że zmiany granic będą stosunkowo rzadkie i będą dotyczyć tylko sytuacji, w których dojdzie do radykalnego rozluźnienia więzi terytorialnych, co pojawia się zazwyczaj jedynie w przypadku istotnych przekształceń struktury przestrzennej i społecznej. Tymczasem w ciągu niemal 20 lat doszło do prawie tysiąca zmian granic! Od pewnego już czasu trudno mówić o terytorialnym „docieraniu się” wspólnot. Czasem też do zmian dochodzi w porozumieniu i za zgodą zainteresowanych gmin.

Problem, o którym rozmawiamy, pojawia się wtedy, gdy zmiana granic wykorzystywana jest jako narzędzie aneksji terytorialnej. Aneksji, jak wiadomo, silniejszy dokonuje jednostronnie. Przypomina to średniowieczne najazdy. I choć dzisiaj dokonuje się to w majestacie prawa, cel jest ten sam: zabrać jednej gminie coś, co jest atrakcyjne dla tej drugiej.

Atrakcyjne?!

Zazwyczaj są to tereny podmiejskie, przydatne pod inwestycje. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Często agresor tłumaczy, że sąsiedzi nie wykorzystują swoich terenów pod inwestycje, a przecież tam jest akurat świetne miejsce pod mieszkaniówkę czy przedsięwzięcia przemysłowe lub handlowe. Może też chodzić o przejęcie terenu, który już dzisiaj stanowi intratne źródło podatkowe, np. są tam siedziby firm przynoszących właściwej gminie wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych. Ale żadna gmina nie powinna być zobowiązana do oddania swoich terenów z uwagi na potrzeby innych. Przecież każdy swoje potrzeby widzi inaczej. Trzeba się dogadywać, współpracować, nie zaś anektować cudze!

Doskonale wiadomo, że tuż pod miastem nie opłaca się uprawiać kartofli, a warto budować centra handlowe. Kłopot w tym, że nasz najeźdźca chce, aby te inwestycje i tereny stanowiły źródło jego dochodu podatkowego, a nie sąsiada. Ale ów sąsiad też nie jest głupi i wie, że te grunty mają potencjał i w przyszłości będą przynosić istotne dochody budżetowe. Najczęstszym powodem zmian granic jest więc chęć przejęcia władztwa planistycznego i fiskalnego.

Kolejny powód to chęć łatwego i taniego przejęcia cudzego mienia: gruntów, budynków, instalacji itp., które stanowią własność gminy atakowanej. Bardzo często do porozumienia nie dochodzi i wtedy spór rozstrzyga prezes Rady Ministrów. Trudno się dziwić, że gmina, której majątek jest przejmowany, nie chce się dogadać z rabusiem.