ROZMOWA

KATARZYNA ŻACZKIEWICZ

Panie sędzio, czy członkom z Iustitii chodzi wyłącznie o podniesienie płac?

MACIEJ STRĄCZYŃSKI*

Iustitii nigdy nie chodziło tylko o płace. Ten problem wybił się na pierwszy plan w okresie ostatnich dwóch lat, gdy płace sędziów sięgnęły dna.

Dno, to znaczy 3,5 tys. zł w sądzie rejonowym na rękę?

Dla przeciętnego obywatela to nie jest dno, ale 3,5 tys. zł zarabia podrzędny pomocnik w kancelarii adwokackiej. Płace sędziów w 2008 roku były najniższe w historii III RP. Ale nie to jest głównym przedmiotem działania stowarzyszenia. W tej chwili najważniejsza jest nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Tę rządową nowelizację stowarzyszenie na ostatnim zjeździe skrytykowało?

Tak. Wśród sędziów jest olbrzymia obawa, że zmiany te spowodują możliwość wywierania na sędziów nacisków za pomocą tzw. ocen okresowych. Projekt ten pozbawi ich też wpływu na sposób funkcjonowania sądów. Nie chcemy, aby prezes sądu, który ma zamiar zwolnić sekretarkę, musiał prosić o decyzję dyrektora powołanego przez ministra.

Czyli przewodniczący wydziału w sądzie ma związane ręce.

Za obsadę administracyjną w sądach odpowiada prezes sądu, a nie dyrektor, który nie jest sędzią. My mamy zaufanie do prezesów. Nie chcemy, aby sędziowie byli wciąż kontrolowani w trybie ocen okresowych, wiemy, że wtedy najważniejsza będzie statystyka, a nie sprawy, słuszność rozstrzygnięcia, poziom orzecznictwa.