● Pana kolejny klient uzyskał zabezpieczenie w sprawie o unieważnienie transakcji opcyjnych. Dlaczego ten etap sporu jest taki ważny?

– Niestety, takich sukcesów przedsiębiorcy odnieśli dopiero sześć w skali kraju, choć zainteresowanych są setki. Zabezpieczenie, o którym rozmawiamy, warunkuje możliwość prowadzenia dalszego sporu. Jeżeli bowiem spółka zadłużona w banku, ponieważ umówiła się na jeden z instrumentów finansowych, o który po angielsku nazywa się I kill you later, czyli zabiję cię później, nie uzyska go, to wierzyciel wystąpi z bankowym tytułem egzekucyjnym. A wtedy bankructwo jest przesądzone.

● Jak w takim razie rozpocząć walkę dającą szanse na wygraną?

– Należy zebrać dowody i złożyć w sądzie pozew o stwierdzenie nieważności transakcji. Uzasadnienie w wypadku moich klientów jest dwutorowe. Po pierwsze chodzi o naruszenie przez bank bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa bankowego, ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, kodeksu cywilnego oraz rozporządzenia MIFID. Po drugie podnosimy, że przedsiębiorca został podstępnie wprowadzony w błąd. Skutkiem tego zakładamy możliwość uchylenia się przez przedsiębiorcę od ponoszenia skutków zawartej umowy. Jednym słowem staramy się udowodnić nieważność czynności prawnej.