– W pewnych sytuacjach zbyt rygorystyczna i bezwarunkowa wykładnia prekluzji procesowej może doprowadzić do bardzo niepożądanych skutków. Będzie tak np. w przypadku, gdy w postępowaniu gospodarczym lub nakazowym strona nie w celu przeciągnięcia postępowania, ale ze zwykłej nieuwagi, nie dołączy do pozwu kluczowego dokumentu potwierdzającego zasadność dochodzonego roszczenia. Nawet bowiem jeśli dołączy go potem, choćby na pierwszej rozprawie, to sąd nie może uwzględnić takiego dowodu w końcowym orzeczeniu. Chociaż sędzia będzie wiedział, że powództwo jest zasadne, to i tak będzie zmuszony je oddalić ze względu na to, że zasadność ta nie została formalnie wykazana. Ponadto proszę zwrócić uwagę, że np. w postępowaniu gospodarczym strona będąca powodem ma właściwie nieograniczony czas do zbierania dowodów i konstrukcji pozwu, a pozwany ma na to zaledwie dwa tygodnie.

● Dlaczego więc zdecydowano się na wprowadzenie przepisów, które tak bardzo mogą skrzywdzić stronę postępowania?

– Prekluzja jest instrumentem skutecznie dyscyplinującym strony, przyspieszającym postępowanie, często umożliwia rozpoznanie sprawy już na pierwszej rozprawie. Cały materiał dowodowy powinien być bowiem zgromadzony przed rozprawą. Uniemożliwia to żonglowanie dowodami, celowe przedstawianie ich, gdy wydaje się już, że sprawa dojrzała do rozstrzygnięcia.

● Czy słuszne są postulaty całkowitej likwidacji prekluzji procesowej?

– Całkowite zniesienie prekluzji nie byłoby właściwe, gdyż osłabiłoby pozycję sędziego w dyscyplinowaniu stron, a postępowania znacznie by się wydłużyły. Ograniczyłbym jednak zbyt restrykcyjny skutek prekluzji poprzez zwiększenie dyskrecji sędziego w wyznaczaniu terminu prekluzyjnego oraz możliwość nieco swobodniejszego decydowania o tym, czy dany dowód należy uwzględnić, mimo iż został zgłoszony po czasie. Sąd mógłby brać wówczas pod uwagę znaczenie takiego dowodu dla rozstrzygnięcia sprawy i intencje zgłaszającego.