● Dziś wchodzi w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zakazuje asesorom wykonywania czynności sędziowskich, a więc głównie wydawania wyroków. Co stanie się z osobami, które do dziś pełniły funkcję asesorów?

– Nie wszystkie osoby, które dziś pełnią funkcję asesorów, będą mogły zostać powołane na sędziów. Trudno jest określić, jak duża będzie to grupa osób, ale można szacować, że będzie to ok. 100–200 osób. Dla tych wszystkich osób będzie to okres zawieszenia, w którym nie będą one mogły pełnić obowiązków sędziowskich, ale nadal będą zatrudnione w sądzie. Będą one mogły wykonywać czynności referendarzy sądowych.

● Czy wszyscy asesorzy będą mogli wykonywać obowiązki referendarzy?

– W przypadku części osób będzie to niemożliwe, bowiem otrzymali oni powołanie na stanowisko asesora np. tylko do końca kwietnia czy maja. Będą oni musieli czekać na nominację sędziowską nie pozostając w żadnym stosunku pracy z sądem. Do czasu nominacji sędziowskiej osoby te będą miały status osób bezrobotnych.

● Jak wyrok Trybunału Konstytucyjnego wpłynie na sprawy, które do tej pory były prowadzone przez asesorów?

– W tych przypadkach, w których będzie to możliwe, sprawa będzie czekała na otrzymanie przez asesora nominacji sędziowskiej. Oczywiście konsekwencją tego będzie dłuższy czas rozstrzygania takiej sprawy. W sprawach, w których postępowanie dowodowe jest bardzo zaawansowane, jest to jednak dużo korzystniejsze, niż powtarzanie tych spraw od początku. Lepiej poczekać miesiąc lub trzy, niż rozpoczynać tę sprawę od początku. W wielu sądach asesorzy, którym groził brak szybkiej nominacji, nie otrzymywali spraw, co do których można było przypuszczać, że będą trwać dłużej. W wielu przypadkach będzie jednak konieczność prowadzenia spraw od początku. Jeżeli bowiem w danej sprawie jakiś oskarżony jest aresztowany i ten areszt dobiega końca, to nie można czekać, aż dany asesor otrzyma nominację sędziowską.

● Czy nie wpłynie to na obniżeniu wizerunku wymiaru sprawiedliwości?

– W wielu wydziałach sądowych, asesorzy stanowią połową personelu orzekającego. W wydziałach tych, w konsekwencji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, sprawy nie będą rozstrzygane tak sprawnie jak do tej pory. Dłuższy będzie czas oczekiwania na wyznaczenie terminu rozprawy i wydanie wyroku. Powstaną więc zaległości i z całą pewnością nie wpłynie to na poprawę wizerunku sądów i całego wymiaru sprawiedliwości.

● Wiadomo już, że asesura nie będzie mogła być przygotowaniem do wykonywania zawodu sędziego. Zmieniony model kształcenia kadry sędziowskiej przewiduje, że przyszli przedstawiciele trzeciej władzy będą kształcili się w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Jak sędziowie oceniają te zmiany?

– Trudno jest już dziś mówić, że nowy system kształcenia sędziów będzie zły. Oceniać go będzie można tak naprawdę dopiero w momencie, kiedy zakończy się szkolenie pierwszego rocznika. Nie ulega jednak wątpliwości, że będzie on niełatwy dla kandydatów do zawodu sędziowskiego. Wymaga on bowiem od aplikanta poświęcenia na 5–6 lat bez gwarancji, że zostanie on sędzią. Jednocześnie osoby te nie mają żadnej gwarancji, że zostaną zatrudnione na stanowisku sędziego w swoim rodzinnym mieście albo gdzieś blisko niego. Nowy model kształcenia sędziów przewiduje bowiem, że ktoś może zostać skierowany do pracy w sądzie znajdującym się w drugim końcu Polski.

● Zmiana modelu kształcenia przyszłych sędziów oznacza też, że na pierwszy rocznik, który ukończy nową aplikację i będzie mógł ubiegać się o stanowisko sędziego, będziemy musieli poczekać sześć lat. Skąd do tego czasu będzie wywodziła się kadra orzekająca?

– Będzie to duży problem. Dziś nie ma wystarczającej liczby asystentów i referendarzy, którzy mogliby ubiegać się o nominację sędziowską. Są to bowiem zbyt młode instytucje i osoby zatrudnione na tych stanowiskach nie mają często wymaganego odpowiedniego stażu pracy. Z tej grupy zapewne nie uda się więc obsadzić wszystkich wolnych stanowisk sędziowskich. Przy obecnym poziomie zarobków wątpię także, aby do zawodu sędziego przychodzili doświadczeni adwokaci i radcowie prawni. Może się więc okazać, że w perspektywie kilku lat będziemy mieli problem ze znalezieniem chętnych do pracy na stanowiskach sędziów, zwłaszcza w sądach rejonowych. Z całą pewnością bardzo negatywnie wpłynie to na wizerunek wymiaru sprawiedliwości. Będzie to poważne wyzwanie, z którym wszyscy będziemy musieli się zmierzyć.