• W Komisji ds. Kodyfikacji, której pan przewodniczy, jest siedem projektów nowelizacji kodeksu karnego, tyle samo kodeksu postępowania karnego, cztery projekty kodeksu postępowania cywilnego w trakcie prac i trzy świeżo uchwalone. Czy nie patronuje pan nadprodukcji legislacyjnej?

- Istotnie, radosna twórczość poselska jest obfita. Natomiast inicjatywę poselską i rządową uzasadniają implementacje prawa unijnego. Jeśli chodzi o nowelizacje k.p.c., to wypełniają one luki po orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego.

• Najwięcej uwagi Trybunał poświęca poprawkom kodeksowym. One są głównie skarżone, gdyż zawierają błędy. O czym to świadczy?

- Świadczy to o posłach poprzedniej kadencji. Uważali, że remedium na wszelkie trudności jest podniesienie progów zagrożenia karami. Na przykład przy zabójstwie kwalifikowanym w k.k. określono, jaką karę mają stosować sędziowie, i w ten sposób sędziowie utracili swoją niezawisłość.

• A co pan jako przewodniczący ma zamiar zrobić, żeby sytuacja z nadprodukcją prawa i rygoryzmem kar się nie powtórzyła w tej kadencji?

- W komisji kodyfikacyjnej nie mogę niczego zrobić.

• Może pan te liczne poprawki kodeksowe zebrać w jedną nowelizację i odrzucić zbędne projekty.

- Jeśli są projekty pochodzące z różnych źródeł, to komisja pracuje nad nimi łącznie i wybiera to, co jest najcenniejsze. Mamy świadomość, że grzebanie w kodeksach stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla systemu prawa. Jeśli się zmieni jeden przepis, można zepsuć to, co funkcjonuje sprawnie. Aby zmienić nawet jeden artykuł w kodeksie, potrzebni są eksperci, którzy rozpatrzą poprawkę na tle całej gałęzi prawa. Przykładem niefrasobliwości legislatora jest k.p.c., który przypomina dziurawy worek z poprawkami. Nie jest on już wewnętrznie spójny. Cały zapał posłów poprzedniej kadencji skupiony był na uproszczeniu postępowania. Zapomnieliśmy jednak o jednej rzeczy, że przyspieszenie procesu to jedna strona problemu, a zachowanie gwarancji procesowych to druga. W wielu przypadkach zachwiano prawo do sprawiedliwego sądu i teraz Trybunał wskazuje błędy i uchyla przepisy niezgodne z systemem.

• Na przykład formalizm w postępowaniu gospodarczym przy składaniu pism procesowych?

- Tak. W latach 2005-2006 preferowano prawdę formalną kosztem prawdy materialnej. Stąd dominacja zasady pisemności. Ale Trybunał zadziałał i uchylił kilka takich przepisów.

• A jakie stoją przed panem zadania w zakresie poprawienia błędów w kodeksach, tak aby było to najmniej dotkliwe dla obrotu gospodarczego?

- Gdy zapadają wyroki TK, to rząd i Senat przysyła odpowiednie projekty nowelizacji. Natomiast jest problem, gdyż komisja kodyfikacyjna prawa cywilnego utworzona przy ministrze sprawiedliwości nie pracuje nad nową procedurą cywilną. A powinna. Przecież kodeks postępowania cywilnego jest poszatkowany. Wprowadzono ostatnio dodatkowe postępowania odrębne: europejski nakaz zapłaty, europejskie postępowanie w sprawie drobnych roszczeń oraz elektroniczne postępowanie upominawcze. Trzeba być znawcą procedury, aby dobrze posługiwać się tym kodeksem.

• Co jest w takim razie najważniejsze dla komisji sejmowej? Jaka regulacja jest najpilniejsza?

- Przede wszystkim należy wprowadzić dyrektywy unijne, które były wydane wcześniej i terminy do ich wprowadzenia już minęły. Chodzi głównie o przepisy dotyczące procesów transgranicznych, międzynarodowego postępowania cywilnego.

• To już Sejm uchwalił!

- Dlatego dzisiaj kolejną sprawą do załatwienia jest uporządkowanie projektów nowelizacji kodeksu karnego w kwestii przestępstw seksualnych. Mamy sześć projektów w tym zakresie. Ponadto regulując w odmienny sposób te i inne przestępstwa trzeba pamiętać o etycznych i moralnych standardach, nie nastawiać się tylko na surową penalizację. Dlatego powołaliśmy podkomisję, która zasięgnie opinii rzeczoznawców, kryminologów i seksuologów. Efektem jej prac ma być przygotowanie zbiorczego sprawozdania o celowości nowelizacji.

• Czy warto teraz zajmować się nowelizacjami kodeksu cywilnego, gdy prof. Radwański kończy już prace nad nowym kodeksem?

- Może i tak. Ale są sytuacje, kiedy czekać nie wolno, na przykład w sprawie służebności przesyłu. Sąd Najwyższy wykonywał różnego rodzaju wolty, aby wykazać, że ta instytucja ograniczonego prawa rzeczowego istnieje i że ma realne podstawy do ochrony. W związku z tym trzeba było objąć ochroną właścicieli gruntów i jednocześnie dać uprawnienia tym, którzy z tej służebności chcą skorzystać.

• Co będzie, jeśli nowy kodeks zechce tę instytucję inaczej potraktować? Powstanie zamęt?

- Raczej nie, prawo cywilne charakteryzuje się trwałością rozwiązań. W porównaniu z okresem przedwojennym przybyło tylko kilka dodatkowych umów.

• Dlaczego stale się zmienia kodeks spółek handlowych?

- Wiele nowelizacji było niepotrzebnych, np. obniżenie kapitału zakładowego, odformalizowanie prowadzące do tego, że niektóre umowy nie wymagają aktów notarialnych. Przez takie poprawki bezpieczeństwo obrotu jest zagrożone. Ja rozumiem, że kapitał zakładowy może wynosić mniej niż 50 tys. zł, ponieważ przestał pełnić funkcję gwarancyjną. Zgoda, ale w to miejsce trzeba było wprowadzić nową instytucję gwarancyjną, aby zapewnić możliwość sprawdzenia wypłacalności spółki.

• Czyli nie ma nadziei, aby w kodeksach było mniej błędów?

- Ja nie mogę przesłanych do Sejmu nowelizacji wrzucić do kosza. To jest rola posłów na posiedzeniu plenarnym.

JERZY KOZDROŃ

poseł na Sejm V i VI kadencji, samorządowiec, radca prawny, prowadził własną kancelarię