Komendant wojewódzki policji cofnął myśliwemu pozwolenie na broń palną. Wszystko dlatego, że łowczy dopuścił się kłusownictwa i zabił objętego ścisłą ochroną gatunkową byka łosia. Za ten czyn sąd łowiecki zawiesił go w prawach członka na 3 lata. Sąd karny umorzył wobec niego postępowanie karne na okres 2 lat próby. Z rozstrzygnięciem komendanta nie zgodził się myśliwy i wniósł odwołanie do komendanta głównego policji. Jednak druga instancja także podtrzymała decyzję o cofnięciu pozwolenia na broń. Łowczy wniósł więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Sąd oddalił skargę. Wskazał, że policja postąpiła słusznie, cofając myśliwemu pozwolenie na broń. Ustały bowiem okoliczności, które stanowiły podstawę do jego wydania. Broń myśliwską może posiadać każda osoba, która udokumentuje swoje członkostwo w Polskim Związku Łowieckim i nie zachodzą wobec niej inne przesłanki, które dyskwalifikują ją do posiadania broni.

Myśliwy od maja 2008 r. do maja 2011 r. był zawieszony w prawach członka Polskiego Związku Łowieckiego w związku z popełnieniem kłusownictwa. W tym okresie nie wolno mu było polować. Wygasła więc zdaniem sądu, podstawa uzasadniająca celowość posiadania broni przez skarżącego. Oczywiście samo zawieszenie w prawach członka PZŁ nie oznacza utraty przynależności do PZŁ, ale uniemożliwia wykonywanie praw członkowskich – w tym prawa do polowania. Nie ma więc przyczyny uzasadniającej prawo do posiadania broni.

Sąd podkreślił, że obok zawieszenia w prawach członka związku łowieckiego powodem cofnięcia pozwolenia powinno być także orzeczenie sądu karnego umarzające wobec myśliwego postępowanie karne w sprawie kłusownictwa na okres próby 2 lat.

W tym orzeczeniu sąd karny przesądził o winie skarżącego za popełnienie kłusownictwa. Zdaniem WSA trudno pogodzić fakt uznania przez sąd karny winy za popełnienie kłusownictwa z posiadaniem przez sprawcę takiego czynu pozwolenia na broń palną myśliwską. Także okoliczność ustania okresu zawieszenia w chwili wyrokowania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie ma znaczenia, gdyż sąd kontroluje legalność wydanej decyzji w chwili wydania jej przez organa, czyli policję.

SYGN. AKT II SA/Wa 598/11