Patrycja W. doznała poważnych obrażeń ciała w wyniku wypadku drogowego. Winny tego zdarzenia Leszek O. został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności, 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów i 10 tys. zł nawiązki, którą musiał wypłacić pokrzywdzonej. Od wyroku odwołał się zarówno obrońca oskarżonego, jak i pełnomocnik Patrycji W., który wystąpił o uchylenie orzeczenia o nawiązce. Zarzucił wydanemu wyrokowi m.in., że pokrzywdzona nie składała wniosku o naprawienie szkody. Zamierza starać się o to na drodze cywilnej.

Obowiązujący art. 425 par. 3 kodeksu postępowania karnego wprowadza zasadę dotyczącą uprawnień stron do zaskarżania orzeczeń sądowych. Odwołujący się może zaskarżyć te rozstrzygnięcia lub ustalenia, które naruszają jego prawa lub szkodzą jego interesom. Jest to tzw. gravamen. Ograniczenie to nie dotyczy m.in. prokuratora.

W kontekście tego przepisu zasadność zarzutów pełnomocnika Patrycji W. nie była do końca oczywista. Nawiązka była świadczeniem orzeczonym na korzyść pokrzywdzonej, a jej uchylenie prowadziłoby do polepszenia sytuacji sprawcy wypadku. Rozpoznający apelację sąd okręgowy starał się jednak doszukać uprawnienia do kwestionowania nawiązki w regułach postępowania cywilnego. Twierdził, że dają one pokrzywdzonej możliwość lepszego zaspokojenia roszczeń. Przykładem jest choćby możliwość dziedziczenia obowiązku naprawienia szkody.

Sąd Najwyższy uznał argumentację sądu odwoławczego za nietrafną. W wydanym 19 maja 2011 r. postanowieniu podkreślił, że gravamen może być oceniany nie tylko pod kątem całości środka odwoławczego, lecz także poszczególnych podnoszonych w nim zarzutów.

Orzeczona nawiązka to zadośćuczynienie za doznaną krzywdę i to zarówno w postępowaniu karnym, jak i cywilnym. W obu procedurach identycznie określa się jego wysokość. Jeżeli pokrzywdzony uzna, że świadczenie przyznane przez sąd karny jest niewystarczające, ma możliwość dochodzenia dodatkowych roszczeń w postępowaniu cywilnym.

SYGN. AKT I KZP 2/11