Wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok w sprawie terminu do nałożenia na właściciela tzw. opłaty adiacenckiej. Poszerzony siedmioosobowy skład NSA uznał, że gmina ma trzy lata na wydanie i doręczenie ostatecznej decyzji o nałożeniu opłaty. Oznacza to, że dla skutecznego domagania się opłaty adiacenckiej gmina musi nie tylko doręczyć właścicielowi decyzję I instancji, ale w terminie 3 miesięcy powinna się też zmieścić z ewentualnym postępowaniem odwoławczym. Jednocześnie NSA zastrzegł, że termin ustawowy zaczyna biec od momentu, gdy ostateczna stała się decyzja o podziale nieruchomości, tj. ta, z którą bezpośrednio wiąże się wzrost jej wartości.

Jak podkreślił przewodniczący składu orzekającego, prezes NSA Janusz Trzciński, zmiana przepisów 22 września 2004 r. nie wpłynęła na charakter terminu do obciążenia właściciela nieruchomości opłatą adiacencką. Przed tą datą i po tej dacie należy uznać, że jest to termin materialnoprawny. W związku z tym po jego upływie organ gminy nie może już skutecznie realizować swojego prawa do nałożenia opłaty.

Sąd przypomniał, że decyzja staje się ostateczna, gdy nie wniesiono od niej odwołania lub z chwilą doręczenia decyzji odwoławczej. Jednocześnie NSA podkreślił, że adresat decyzji nie może skutecznie zrzec się prawa do wniesienia odwołania. Gdyby nawet tak się stało, decyzja stanie się ostateczna dopiero z upływem terminu do wniesienia odwołania, tj. 14 dni od doręczenia decyzji I instancji.

Decyzję o podziale i o opłacie wydaje ten sam organ. Postępowanie nie jest skomplikowane. W ocenie NSA ustawodawca dał gminie dość czasu na to, aby załatwić sprawę opłaty adiacenckiej.

Przypomnijmy, że opłatę adiacencką nalicza się tylko od podziałów dokonanych na wniosek właściciela lub użytkownika wieczystego. Wysokość opłaty ustala w uchwale rada gminy, a jej wysokości nie może być wyższa niż 30 proc. różnicy wartości nieruchomości. Opłatę w drodze decyzji ustala wójt, burmistrz albo prezydent miasta.

Wyrok jest prawomocny.

Sygn. akt I OPS 3/09