Renata R. w czasie ciąży była pod opieką lekarza Szczepana B. W 18 tygodniu ciąży lekarz zaczął podejrzewać, że płód ma wadę genetyczną. Jednak nie poinformował o tym pacjentki, nie dał skierowania na wykonanie badań prenatalnych, tylko skierował do szpitala. Pacjentka leżała w dwóch szpitalach, ale tam lekarze również nie wykonali badań prenatalnych, choć kobieta dowiedziała się, że coś nie jest w porządku. Nie dostała też skierowania na wykonanie aborcji. Kobieta w końcu wykonała badania w innym województwie, które potwierdziły wadę. Wtedy o wszystkim poinformowała Szczepan B. i opowiedziała mu o swojej skomplikowanej sytuacji rodzinnej.

Gdy urodziła córkę z wadą, udzieliła wywiadu jednej z gazet, ale bez podawania szczegółów rodzinnych. Dziennikarz zwrócił się też o informacje do Szczepana B., a ten wyjawił to, co pacjentka powiedziała mu w zaufaniu. Wtedy Renata R. pozwała wszystkich trzech lekarzy o ochronę dóbr osobistych. Naruszenia dopatrywała się w odmowie wydania skierowania na badania, braku informacji na temat stanu zdrowia, przez co została pozbawiona możliwości podjęcia ewentualnej decyzji o dokonaniu aborcji. Domagała się od Szczepana B. 30 tys. zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną udzieleniem informacji do prasy i 20 tys. zł za doznaną krzywdę z tytułu pozostałych roszczeń. A od pozostałych po 30 tys. zł zadośćuczynienia.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w stosunku do Szczepana B. w wysokości 10 tys. zł, w pozostałej części oddalił je. Ponieważ sąd II instancji oddalił jej apelację, wniosła skargę kasacyjną.

Sąd Najwyższy uwzględnił skargę, uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że nie jest to sprawa o prawo do aborcji, ale o prawo do informacji o stanie zdrowia i o sposób przestrzegania procedur medycznych. Prawo do informacji i do planowania rodziny zostało naruszone. Zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza i lekarza dentysty pacjent ma prawo do pełnej informacji na temat stanu swojego zdrowia, a także proponowanych i możliwych metod diagnostyki. Pozwani bronili się tym, że zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia badania prenatalne można wykonywać tylko do 23 tygodnia ciąży. Ale jest to rozporządzenie z 2004 roku, a sprawa dotyczy 2002 roku, gdy żadne ograniczenia nie obowiązywały. Prawo do informacji nie jest pochodnym prawa do aborcji. Czy doszło także do naruszenia prawa do aborcji? Tego sądy nie wyjaśniły. Gdyby jednak doszło, to powódka ma prawo domagania się zadośćuczynienia od każdego z pozwanych lekarzy.