Maciej M. w 1991 roku uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu i jest trwale przykuty do wózka. PZU, który odpowiada za sprawcę, wypłaca mu rentę w wysokości 4,7 tys. zł miesięcznie. Jednak w 2004 roku wyczerpała się suma gwarancyjna, która wynosiła wtedy 720 tys. zł. W tej sytuacji PZU wystąpił do sądu o uchylenie obowiązku płacenia renty (sprawa zawieszona). W odpowiedzi Maciej M. wystąpił przeciwko PZU o ustalenie, że górną granicą odpowiedzialności ubezpieczyciela w związku z zasadzoną rentą jest każdorazowo suma gwarancyjna, określona w aktualnie obowiązujących przepisach o OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Nie ma przy tym możliwości egzekwowania renty od sprawcy. Suma gwarancyjna wynosiła wówczas 1,5 mln euro, obecnie wynosi 5 mln euro.

Sąd I instancji oddalił powództwo. Stwierdził, że art. 3571 kodeksu cywilnego, na który powołuje się powód, nie ma zastosowania do umowy ubezpieczenia. Przepis ten mówi m.in., że jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia groziłoby jednej ze stron nadmierną stratą, sąd może, po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania. W trakcie rozpatrywania apelacji Macieja M. sąd II instancji zwrócił się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym. Chodziło o to, czy jest możliwość podniesienia renty. Inaczej mówiąc, czy w oparciu o art. 3571 k.c. można na nowo ukształtować stosunek między zakładem ubezpieczeń a ofiarą wypadku.

Z przyczyn formalnych SN odmówił udzielenia odpowiedzi. W uzasadnieniu sąd wskazał na aktualną wciąż uchwałę składu 7 sędziów SN z 29 grudnia 1994 r. (III CZP 120/94), w której dopuszczono możliwość podwyższenia sumy gwarancyjnej. Pomimo tego sąd apelacyjny oddalił apelację. Stwierdził, że jest związany stanowiskiem SN, zgodnie z którym roszczenie powoda nie jest związane z art. 3571 k.c. Wtedy powód wniósł skargę kasacyjną. Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu apelacyjnego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd przypomniał, że art. 3571 k.c. jest przykładem prawa sędziowskiego. Sąd może zmienić umowę, a więc nie może ograniczać się do tego, co zgłasza strona. W ocenie SN sąd ma nadać umowie taki kształt, żeby była adekwatna do powołanego przepisu. W uchwale powiedziano, że nie może się to odbywać automatycznie - podkreślił SN. Oznacza to, że sąd automatycznie nie może być związany górną granicą żądania, ale musi ocenić konkretną sytuację. Jednak sąd w ogóle się nie odniósł do art. 3571 k.c. Tym samym błędnie uznał, że jest związany żądaniem pozwu i może powództwo albo uwzględnić, albo oddalić.