Sławomir Wikariak, dziennikarz działu prawo

Jest szansa, że niebawem się to zmieni. A wszystko dzięki zapaleńcom z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, którzy z uporem maniaków domagają się od PZPN ujawnienia budżetu za ostatnie trzy lata. I to razem z załącznikami.

Pierwszą rundę Lato już przegrał. Naczelny Sąd Administracyjny właśnie utrzymał postanowienie nakładające na niego 12 tys. zł grzywny. Na razie jeszcze nie za to, że nie ujawnił informacji, tylko że zlekceważył procedurę sądową. To jednak dopiero początek.

To, że prezes nie ujawnił budżetu, jest oczywiste. Dlaczego jakaś organizacja pozarządowa miałaby poznać cyferki prywatnego stowarzyszenia? Nic im do tego.

Lato poszedł jednak dalej. Doszedł do wniosku, że nie podlega nawet procedurom sądowym. Gdy otrzymał skargę na bezczynność, nie uznał za konieczne przekazać jej do sądu. A potem nie mógł się nadziwić, że są przepisy, które go do tego zobowiązują.

Zdziwienie było tak wielkie, że gdy przegrał sprawę w pierwszej instancji, postanowił zaskarżyć postanowienie do NSA. Tu jednak również nie znalazł zrozumienia. Sąd doszedł do wniosku, że to on, a nie prezes PZPN jest jedynym uprawnionym do badania, czy skarga jest zasadna, czy też nie. A obowiązkiem Laty było jej przekazanie.

Kwota 12 tys. zł raczej nie zrobi na prezesie Lato wrażenia. Nie mam też złudzeń, że PZPN ujawni teraz swój budżet, chociaż z uzasadnienia obydwu orzeczeń jednoznacznie wynika, że podlega przepisom o informacji publicznej.

Będzie walczył przed sądami do końca i nawet gdy zapadnie ostateczny wyrok, to też nie dałbym sobie uciąć głowy, czy go wykona. Niemniej jednak mecz się rozpoczął, a główny zawodnik drużyny działaczy właśnie dostał czerwoną kartkę.