Zbliża się okres świąteczny. Już teraz sprzedawcy, którzy przecież świetnie znają się na marketingu, kuszą świątecznymi promocjami, kolorowymi neonami i pięknymi opakowaniami. Przedświąteczna gorączka zakupowa to okres, kiedy obroty przedsiębiorców zwiększają się kilkakrotnie. Sprzedawcy doskonale wiedzą, że przeważająca część z nas, pod wpływem świątecznej atmosfery, kupuje więcej i mniej rozważnie. Staje się więc łatwym łupem dla marketingowców. Warto więc pamiętać, że ich działania nie zawsze są uczciwe i zgodne z prawem. Między sprzedawcami toczy się przecież bezpardonowa walka o konsumenta, który wprowadzony w świąteczny nastrój staje się łatwym celem.

Ostatnimi czasy w zabawie w kotka i myszkę celują także firmy windykacyjne, które najwyraźniej zapomniały, że nie można mylić perswazji z zastraszaniem. Pamiętają jedynie o żelaznej zasadzie, że długi trzeba spłacać. I z tym nikt nie polemizuje. Ale przecież prawo chroni wszystkich obywateli, także dłużników. W końcu fakt, że ktoś popadł w długi, nie oznacza, że został wyjęty poza nawias prawny. Dlatego firmy windykacyjne nie mogą zastraszać, wywierać presji czy szykanować dłużników. Zasada oko za oko, ząb za ząb w tym przypadku nie znajduje zastosowania. Żyjemy przecież w państwie prawa. I prawo obowiązuje wszystkich, także firmy windykacyjne. Nikt z nas przecież nie chciałby, żeby dwóch osiłków zapukało którejś nocy do naszych drzwi, bo zapomnieliśmy zapłacić rachunku za telefon. Jednak windykacja to niejedyna branża, z którą prezes UOKiK ma ręce pełne roboty. Wymienianie ich wszystkich nie ma sensu. Można jedynie nadmienić, że robienie w balona klienta to ulubiony sport deweloperów, biur podróży, operatorów telefonicznych, instytucji finansowych, et cetera, et cetera.

Dlatego też dobrze się stało, że powołano urząd chroniący uczestników rynku, którzy wobec pułapek marketingowych często są bezradni. Może dzięki karom finansowym nakładanym na nieuczciwych przedsiębiorców przez prezesa UOKiK, dłużnicy nie będą drżeć z obawy przed wizytą panów w kominiarkach, a konsumenci toczyć bojów o przyjęcie zwrotu suszarki, która nie suszy.