Niestety, nie było odważnych, żeby wdrożyć ją w życie. Stolica nie jest tutaj wyjątkiem. Gminy ociągają się z uchwalaniem planów zagospodarowania i tylko co piąta działka w Polsce jest nimi objęta. Cierpią na tym inwestorzy, którzy latami muszą czekać na informacje o tym, co mogą wybudować na swoim terenie. Dobrze się stało, że Ministerstwo Infrastruktury postanowiło przerwać ten krąg niemożności. Panaceum mają być lokalne przepisy urbanistyczne. Określą one, co i na jakim terenie można budować. Oby tylko nie okazało się, że gminy uchwalają przepisy z taką samą werwą, co miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego.