statystyki

Tytuły, których nie można znaleźć w księgarniach, pozostaną niedostępne także w internecie

autor: Sławomir Wikariak24.11.2016, 00:00; Aktualizacja: 24.11.2016, 06:33

Przepisy umożliwiające publikowanie w internecie książek czy artykułów prasowych niedostępnych już w handlu, po roku od ich wprowadzenia są martwe. I prawdopodobnie nadal pozostaną, bo analogiczne regulacje francuskie unijny trybunał właśnie uznał za niezgodne z prawem.

Reklama


Reklama


Obowiązująca od roku nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. nr 0 poz. 666 ze zm.) pozwoliła instytucjom kultury i oświatowym na publikowanie utworów niedostępnych w obrocie handlowym. Chodzi o książki, ale też artykuły prasowe, które ukazały się przed 24 maja 1994 r., a które nie są już wznawiane i tym samym odbiorcy nie mogą ich kupić. W ślad za prawem unijnym polski ustawodawca zdecydował, że mogą one być udostępniane w internecie, np. w formie e-booków. W Polsce to szczególnie ważne także w kontekście artykułów prasowych, zarówno jeśli chodzi o oficjalne wydawnictwa, jak i te z drugiego obiegu.

Jak na razie w naszym kraju nie opublikowano jeszcze ani jednego utworu niedostępnego w obrocie handlowym. I prawdopodobnie nie uda się tego zrobić, przynajmniej na podstawie obowiązujących przepisów. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 16 listopada 2016 r. (sprawa C-301/15) uznał bowiem zbliżoną do polskiej regulację francuską za sprzeczną z prawem unijnym. W jej myśl zgodę na korzystanie w formie cyfrowej z książek opublikowanych we Francji przed 1 stycznia 2001 r., które nie są już przedmiotem komercyjnego rozpowszechniania, wyraża samodzielnie właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Autor książki ma prawo zgłoszenia sprzeciwu wobec takiego wykonywania jego praw, jednak tylko w ciągu sześciu miesięcy od umieszczenia danych książki w bazie prowadzonej przez Bibliotekę Narodową Francji.

Zgodnie z wyrokiem autor powinien wyrażać zgodę na upublicznienie swej książki, a nie jedynie mieć prawo do zgłoszenia sprzeciwu w określonym czasie, w ramach mechanizmu typu opt-out.

– Trybunał opowiedział się za ścisłym rozumieniem prawa autora do uprzedniego wyrażenia zgody na zwielokrotnianie lub publiczne udostępnianie jego utworu. Każdy autor musi zostać skutecznie poinformowany o zamierzonym korzystaniu z jego utworu przez osobę trzecią oraz o możliwości sprzeciwienia się temu. Przepisy francuskie nie gwarantowały autorowi takiego prawa – wyjaśnia Tomasz Zalewski, radca prawny w kancelarii Wierzbowski Eversheds.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama