statystyki

Copycat effect, czyli zbrodnia inspirowana

autor: Joanna Pasztelańska18.11.2016, 00:00; Aktualizacja: 18.11.2016, 06:55

Potrafią miesiącami przygotowywać się do roli. Podpatrują styl ubierania, mówienia, schemat działania. A potem mordują. Na wzór i podobieństwo.

Reklama


9 listopada 2016 r. Centrum Katowic, środek dnia. Tuż przy wejściu do uczęszczanego Parku Kościuszki. Przypadkowy spacerowicz natyka się na ciało starszej kobiety. Obok siedzi przestraszony pies. Przybyły na miejsce lekarz stwierdza zgon. I raczej nie z przyczyn naturalnych. Kobieta ma podcięte gardło. Na podstawie zeznań ponad dwudziestu osób będących w katowickim parku udaje się sporządzić rysopis mężczyzny, który widziany był przed południem w tym rejonie i który sprawiał podejrzane wrażenie. Z opisu świadków mężczyzna ma około 30 lat, jest średniego wzrostu i szczupłej budowy ciała. Ubrany na ciemno (któryś ze świadków powie, że raczej niechlujnie) i ma ciemne włosy.

Policjanci pod nadzorem prokuratora do późnych godzin nocnych prowadzą na miejscu czynności. Zabezpieczone zostaje miejsce zdarzenia, grupa dochodzeniowo-śledcza prowadzi oględziny oraz niezbędne czynności i ustalenia. Użyte zostaje urządzenie do wykrywania metali, żeby ustalić, czy w pobliżu ciała nie ma przedmiotów mogących mieć związek ze zdarzeniem.

4 listopada 2016 r. Do kin w całej Polsce wchodzi film Macieja Pieprzycy „Jestem mordercą”. Plakatami oblepione są słupy i billboardy w większości miast. Pieprzyca przypomina makabryczną historię, która wstrząsnęła nie tylko Śląskiem, ale i całym krajem w latach 70. Wtedy to seryjny morderca, zwany wampirem z Zagłębia, z zimną krwią i według utartego schematu zamordował 14 kobiet, a siedem usiłował zabić. Wiele ofiar dopadał właśnie w parku, po drodze z kopalni, gdzie pracował jako konwojent. Działał na obszarze ponad 600 km kw., pomiędzy Gliwicami a Sosnowcem. To dlatego przez wiele lat śledczym nie udawało się natrafić na jego ślad. Na Śląsku do dzisiaj każdy zna historię wampira, a ubarwiane przez lata opowieści o seryjnym mordercy są przekazywane na kolejne pokolenie.

Czy film mógł pobudzić uśpione w kimś demony? Czy ktoś mógł dokonać zabójstwa kobiety w parku, wzorując się na seryjnym mordercy z przełomu lat 60. i 70.? Pytań jest wiele, tym bardziej że od dobrych kilkunastu lat mówi się, że prawdziwy wampir z Zagłębia nigdy nie został schwytany.

Marchwicki czy nie Marchwicki


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama