statystyki

Pieniądze wygrywają w sądzie

04.11.2016, 06:59; Aktualizacja: 04.11.2016, 07:02

Terry Bollea przez dziesięciolecia budował swój wizerunek pierwszego zapaśnika Ameryki – Hulka Hogana. Lecz do historii, zwłaszcza dziennikarstwa, przejdzie jako zwycięzca innej rywalizacji. Wygrał w sądzie z Gawker Media, co doprowadziło tę grupę do upadku.

Reklama


Na pozór sprawa wydaje się prosta. Zapaśnik celebryta skarży media za publikację sekstaśmy, sąd przyznaje mu rację, pozwany zostaje karę. Na korzyść Terry’ego Bollei przemawia przedmiot sporu – seks większość ludzi uznaje za najbardziej intymną sprawę. Na niekorzyść Gawkera – reputacja oprawcy celebrytów (tak się mówiło o tej firmie). Sprawa robi się jednak o wiele bardziej skomplikowana, gdy na na jaw zaczynają wychodzić jej szczegóły.

Po pierwsze, Gawker nie maczał palców w produkcji sekstaśmy. Nakręcono ją na zlecenie męża kochanki Bollei. Gawker ujawnił taśmę, traktując ją jak każdy inny materiał prasowy. Po drugie, ważniejsze, sprawa nabrała tempa, gdy zaangażował w nią swoje pieniądze Peter Thiel, miliarder z Krzemowej Doliny, współzałożyciel PayPala oraz członek zarządu Facebooka, który – mówiło się o tym od dawna – miał porachunki z naczelnym Gawkera Nickiem Dentonem. W 2007 r. Denton ujawnił, że Thiel to homoseksualista, a ten nigdy mu tego nie wybaczył.

Bollea wniósł oskarżenie przeciwko Gawkerowi zaraz po publikacji taśmy w 2012 r., lecz sąd na Florydzie odrzucił wniosek, powołując się na pierwszą poprawkę do konstytucji, czyli prawo do wolności słowa, z którego dziennikarze skorzystali. Bollea złożył apelację, lecz i ta nie miała wielkich szans na powodzenie. Przyjęto ją dopiero, gdy zapaśnikiem zaopiekowali się adwokaci Thiela, dysponujący na walkę z Gawkerem 10 mln dol. To oni doprowadzili w efekcie do tego – czym dochodzimy do sedna sprawy – że nałożona na Gawkera kara jest kilkakrotnie wyższa niż odszkodowania w innych, porównywalnych pozwach o naruszenie prywatności.

Kara była tak wielka, że niszczy Gawkera jako firmę i zmienia w bankruta Nicka Dentona. Dziennikarski świat zastyga w zdumieniu. Czy to orzeczenie podeptało pierwszą poprawkę? Czy to sygnał, że interpretację świata będą teraz narzucać ci, których na to stać, a reszta, w obawie o egzystencję, będzie musiała się dyktaturze podporządkować?

Kontrowersyjne posłannictwo Gawkera


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama