statystyki

Lumpenadwokaci i krezusi

autor: Mira Suchodolska09.09.2016, 00:00; Aktualizacja: 09.09.2016, 06:51

Kiedyś prawnicy to było zwarte środowisko. Dziś są podobnie podzieleni jak reszta Polski. Ale oni przez pieniądze.

Reklama


Ta grupa zawodowa jest dziś tak samo podzielona jak całe społeczeństwo. I rozwarstwiona. A linie podziału nie biegną ideologicznie, ale po kompetencyjnych i ekonomicznych granicach. Wśród mecenasów są proletariusze noszący swoje biuro w teczce i mający kłopot z opłaceniem ZUS-u (nawet tego obniżonego). Oraz maharadżowie, na których konta wpływają kwoty sześcio-, a nawet siedmiocyfrowe.

Zielony żabot na adwokackiej todze jest symbolem nadziei. Dla oskarżonych – na bezstronny proces, równe w nim szanse, na uniewinnienie, a przynajmniej łagodny wyrok. I jeszcze na pomyślne załatwienie swojej sprawy, zrobienie interesu życia, uzyskanie odszkodowania i tak dalej. Ale teraz nadziei potrzebują także właściciele tych szat z zielonym obszyciem. Na to, że uda się im pozostać w wymarzonym zawodzie. Zarobić na życie. I zachować godność. A o to wszystko coraz trudniej. Zwłaszcza młodym wkraczającym dopiero w karierę. Jednak nawet tym doświadczonym także niełatwo się utrzymać.

Przyczyna jest banalna: na rynku usług adwokackich jest tłok. O klientów, a więc pracę i pieniądze, konkuruje jakieś 14 tys. mecenasów i 8 tys. aplikantów. Nie wspominając o radcach prawnych, którzy mają dziś podobne uprawnienia. Kiedyś, jeszcze przed transformacją, sprawa była prosta: jak się komuś udało dostać na prawo, a potem wbić na aplikację (a nie był tumanem i zdał egzamin), był ustawiony do końca życia. Oczywiście – jedni byli lepsi, mogli liczyć na lepsze stawki i sprawy, inni przerabiali drobnicę, ale nikt nie musiał się martwić o to, z czego zapłaci rachunki. Dzisiaj to zmartwienie jest powszechną sprawą. Ba, bywa, że adwokaci ustawiają się w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych. Nie jednostki, ale setki osób. Mimo tego na wielu uczelniach wciąż najbardziej obleganym kierunkiem jest prawo. To nie dziwi, bo młodzi ludzie, decydując się na studia, kierują się bardziej marzeniami niż praktycyzmem i wyczuciem rynku. Otrzeźwienie przychodzi później. W zeszłym roku po raz pierwszy spadła liczba kandydatów na aplikację adwokacką. W tym wszystko na to wskazuje, że będzie podobnie. Ale i tak mecenasów jest za dużo. W każdym razie w stosunku do spraw, jakimi mogliby się zająć.

Za darmo

– Bez pleców jest ciężko. I to dobrych pleców – Krzysztof, trzeci rok aplikacji, ciężko wzdycha. Już samo dostanie się na praktykę do dobrej kancelarii jest trudne. Trzeba mieć wejście. Ale i to niczego nie gwarantuje. Powszechna praktyka jest taka, że przyjmują cię na trzymiesięczny okres próbny z zapewnieniem, że jak się sprawdzisz, to cię zatrudnią. Więc wypruwasz z siebie flaki, siedzisz po nocach, biegasz na zastępstwa, starsi koledzy klepią cię po plecach. A na koniec słyszysz, że jesteś świetny, są bardzo zadowoleni z twojej pracy, ale niestety, rynek jest taki, że kancelarii nie stać na zatrudnienie tak zdolnego młodego człowieka. Oczywiście w kolejce czeka już kolejny chętny na bezpłatnego niewolnika, a ty szukasz kolejnego miejsca, w którym pozwolą ci popracować za darmo. Prawda jest także taka, że jeśli w kancelarii przydaje się aplikant do roboty, to młody adwokat z ambicjami już niekoniecznie. Bo konkurencja, wyższe wymagania finansowe. – I trzeba się z tym pogodzić, jeśli się chce zdobyć doświadczenie, bo podczas studiów nie ma na to szans, trzeba zakuwać. Dobrze jest więc być bogatym z domu, bo przecież trzeba jakoś żyć – ironizuje. Podjęcie dodatkowej, nieprawniczej pracy jest o tyle skomplikowane, że po pierwsze brakuje na to czasu. A po drugie, żeby to robić legalnie, potrzebna jest zgoda dziekana, na którą się czeka miesiącami. Poza tym nie wszystkie zajęcia licują z powagą zawodu adwokata. Dlatego aplikanci i młodzi mecenasi nikomu nic nie mówią, nie zgłaszają, tylko biorą fuchy, jak leci. Na przykład w dzień w kancelarii, w garniturze, a nocą kelnerowanie w nocnym klubie. Kontrola jest praktycznie żadna, więc jakoś dają radę.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama