Sprawa dotyczyła funkcjonariusza publicznego znanego w środowisku lokalnym. Kilka lat temu pewna gazeta opublikowała artykuł, opisujący sprawę związaną z działalnością zawodową mężczyzny. Pod jego treścią internauta zamieścił komentarz, w którym ujawnił informację ze sfery życia intymnego funkcjonariusza. Link do tego komentarza wkrótce znalazł się w czołówce wyników wyszukiwania po wpisaniu imienia i nazwiska mężczyzny. Ponadto w podpowiedziach sugerowanych przez wyszukiwarkę w trybie autouzupełnienia oraz w informacjach o „wyszukiwaniach podobnych” obok jego nazwiska ukazywała się treść nawiązująca do ujawnionej pod artykułem intymnej informacji.

Sprawą zajęła się HFPC i komentarz został usunięty z portalu gazety i w konsekwencji link do strony, na której się znajdował przestał wyświetlać się w wynikach wyszukiwania. Nadal jednak, pomimo usunięcia informacji ze strony źródłowej, przy wpisywaniu imienia i nazwiska urzędnika, wyszukiwarka wyświetlała automatycznie podpowiedzi, które ujawniały wrażliwe dane.

Po interwencji w polskim oddziale amerykańskiej grupy Google firma usunęła wskazane treści i wkrótce przestała je wyświetlać.

Sprawa, która trafiła do HFPC pokazuje, że do naruszenia prywatności mogą prowadzić także inne treści generowane przez algorytmy wyszukiwarek, w tym autouzupełnienia.

Na prośbę fundacji, sprawę prowadził pro bono adwokat Jakub Czarnecki z Kancelarii Fiks Korpecki Czarnecki Adwokaci.

PS/źródło: HFPC