statystyki

Konstytucja przybita do żerdzi

autor: Barbara Kasprzycka12.08.2016, 06:56; Aktualizacja: 12.08.2016, 11:30

Debata publiczna dotycząca TK, tocząca się od ośmiu miesięcy, sięgnęła już montypythonowskich wyżyn absurdu - pisze Barbara Kasprzycka, redaktor DGP.

Reklama


Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego od dawna przypomina jeden z najlepiej znanych skeczy Monty Pythona: ten o martwej papudze. Kto zna, ten wie. Dla tych, którzy nie znają, w dwóch słowach: klient grany przez Johna Cleese’a przychodzi do sklepu zoologicznego zwrócić truchło ptaka, którego wraz z klatką kupił pół godziny wcześniej. Sprzedawca, Michael Palin, rżnie koncertowego głupa: „Papuga nie jest martwa, ona tylko odpoczywa. Proszę przy tym spojrzeć, jakie ma piękne upierzenie” – przekonuje. „Kiedy jej się bliżej przyjrzałem, stwierdziłem, że siedziała na żerdzi tylko dlatego, że była do niej przybita” – narzeka jednak klient. „Inaczej powyrywałaby pręty i fruuu!” – odpowiada niezrażony sprzedawca.

Debata publiczna dotycząca TK, tocząca się od ośmiu miesięcy, sięgnęła już montypythonowskich wyżyn absurdu. Kiedy jedna strona wścieka się: „Zabijacie konstytucję!”, druga z uśmiechem odpowiada: „Nic bardziej mylnego, konstytucja nigdy nie była jeszcze tak ożywiona”. Kiedy jedni miotają oskarżenia o gwałcie na demokratycznym państwie prawa, drudzy bez zmrużenia oka uspokajają, że nigdy jeszcze demokratyczne państwo prawa nie czuło się tak dobrze.

W skeczu Brytyjczyków papuga bez wątpienia jest nieżywa. W Polsce o tak czytelną ocenę nie jest łatwo, bo po obu stronach jest trochę racji. I kwestią bardziej światopoglądową niż prawną jest to, czy te racje chcemy dostrzegać. Bo w naszym ładzie (bezładzie?) konstytucyjnym prawdą jest zarówno to, że psim obowiązkiem rządu jest publikować wyroki Trybunału Konstytucyjnego (art. 190 konstytucji), jak i to, że kształtowanie porządku prawnego jest domeną Sejmu (art. 95 tejże); i do czasu negatywnego wyroku trybunału wszyscy – również on sam – muszą rozstrzygnięcia ustawodawcy respektować.

Czwartkowy wyrok trybunału, dotyczący kolejnej już wersji „dobrej zmiany” w ustawie o TK, niczego tu raczej nie zmieni. Co najwyżej dorzuci do tych sporów nowe wątki, choćby ten dotyczący ujawniania, kto jak głosował na naradzie sędziów. Ponieważ jednak skażony jest grzechem pierworodnym – nie szanuje chociażby wymogów co do kolejności rozpatrywania spraw zapisanych w przygotowanej przez PiS ustawie naprawczej – nie będzie ogłoszony. Potwierdził to w środę Jarosław Kaczyński. Status quo zostanie zachowane: ci, którzy szanują wyroki TK zapadłe w tym roku, będą mówić o gwałcie na państwie prawa. Ci, którzy tych wyroków nie uznają, będą mówić o tym samym – tylko mając na myśli zupełnie innego sprawcę czynu nierządnego.

Można przywyknąć. Co więcej – można spróbować myśleć o tym klinczu jako o szansie na naprawdę dobrą zmianę. „Always look on the bright side of life” – śpiewali twórcy Monty Pythona.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama