statystyki

Walka z lichwą pomoże rynkowi

autor: Patryk Słowik11.08.2016, 00:00; Aktualizacja: 11.08.2016, 07:06
Pomysł ministra sprawiedliwości na uporanie się z nieuczciwym pożyczaniem może mieć nieoczekiwany skutek: wzmocni on największe instytucje na rynku. Odzyskają one wpływy, które tracą z miesiąca na miesiąc na rzecz platform pożyczek społecznościowych.

Reklama


Social Lending to z prawnego punktu widzenia standardowe umowy pożyczki zawierane zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego. Zyskują one na popularności za sprawą internetowych platform pośredniczących pomiędzy tymi, którzy chcą udostępnić posiadane środki za określony procent w skali roku, a tymi, którzy potrzebują pieniędzy. Środki można w tym wypadku pozyskać trochę taniej niż w firmie pożyczkowej, a jednocześnie nie jest sprawdzana historia kredytowa jak np. w banku.

Pomysł Zbigniewa Ziobry na walkę z lichwą przewiduje jednak wyraźne rozróżnienie limitów odsetkowych dla pożyczek w rozumieniu kodeksu cywilnego i innych dla pożyczek udzielanych przez instytucje na podstawie ustawy o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1497 ze zm.) – i to na gruncie prawa karnego. W pewnym uproszczeniu: do więzienia będzie mógł trafić ten, kto będzie pożyczał na więcej niż 10 proc. w skali roku (w to wchodzą wszystkie koszty pozaodsetkowe, jak np. opłaty za dodatkowe ubezpieczenie transakcji). Dla firm pożyczkowych ten limit będzie wyższy i wyniesie ok. 40–50 proc. Sęk w tym, że social lending opiera się nie na przepisach dotyczących kredytu konsumenckiego, lecz na kodeksie cywilnym. A to oznacza, że pożyczający na ponad 10 proc. w skali roku za pośrednictwem portalu internetowego będzie mógł zostać skazany nawet na karę pozbawienia wolności. To może dobić polski rynek social lending. Trudno bowiem znaleźć osobę, która zechce pożyczyć środki obcemu, bez weryfikacji jej historii kredytowej, na tak niski procent.

Obawy potencjalnych pożyczkodawców są uzasadnione. Z niedawno przeprowadzanej analizy domu maklerskiego NWAI wynika, że windykować trzeba ok. 16 proc. udzielonych pożyczek za pomocą platform internetowych, a dodatkowe 6 proc. ma opóźnienie w spłacie. Gdyby więc jedna osoba udzieliła kilkunastu pożyczek i na każdej mogła zarobić zaledwie 10 proc. rocznie, na swojej działalności statystycznie by traciła, zamiast zarobić.

– Statystyki spłacalności nie świadczą dobrze o opłacalności inwestycji przy oprocentowaniu w wysokości 10 proc. w skali roku – potwierdzają eksperci NWAI.


Pozostało jeszcze 32% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama