Minister wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, że obecnie prace nad projektami: rządowym i poselskim, dotyczącymi tej kwestii, zakończyła sejmowa podkomisja, która ma przedstawić z nich łączne sprawozdanie. "Nierozstrzygnięta jest tylko jedna kwestia, czy pozostaną prokuratury apelacyjne" - zaznaczył Ćwiąkalski. Jak powiedział, w tej ostatniej kwestii "głosy są podzielone".

"Ministerstwo stoi konsekwentnie na stanowisku, że prokuratury apelacyjne powinny pozostać; choć jesteśmy gotowi rozmawiać o tym, żeby może zmienić co nieco ich kompetencje" - zaznaczył. Zniesienie prokuratur apelacyjnych zakłada poselski projekt Lewicy.

Według Ćwiąkalskiego w tej kwestii "istnieje pole do kompromisu". Minister dodał, iż prokuraturom apelacyjnym można dołożyć nowe obowiązki oraz przenieść na stałe do nich biura do spraw przestępczości zorganizowanej.

W opinii Ćwiąkalskiego "koalicja nie może na siłę przeforsować projektu ustawy, który potem nie uzyska wsparcia przynajmniej części posłów opozycji, w szczególności Lewicy".

"Na razie nie ma zagrożenia terminowego, gdyż zmiany mają wejść w życie od początku 2010 roku, choć prace muszą się zakończyć do końca pierwszego kwartału przyszłego roku" - dodał.

Według rządowego projektu nowelizacji ustawy o prokuraturze - który jest realizacją obietnic wyborczych PO - prokurator generalny byłby od 2010 r. powoływany na wniosek ministra sprawiedliwości przez prezydenta na jedną, sześcioletnią kadencję, spośród dwóch kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratorów. Kandydatem mógłby być prokurator lub sędzia o co najmniej 10-letnim stażu pracy.

Prezydent mógłby odwołać prokuratora generalnego przed końcem kadencji, m.in. gdyby został skazany lub złożyłby nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne. Sejm mógłby zaś odwołać go na wniosek premiera większością 3/5ágłosów - gdyby premier odrzucił jego roczne sprawozdanie lub gdyby "sprzeniewierzył się on złożonemu ślubowaniu". Projekt przewiduje likwidację Prokuratury Krajowej i wprowadzenie w jej miejsce Prokuratury Generalnej. Odstąpiono od likwidacji prokuratur apelacyjnych.

Projekt Lewicy zakłada zaś, że prokurator generalny byłby powoływany na jedną, siedmioletnią kadencję przez prezydenta, spośród trzech kandydatów wskazanych przez I prezesa Sądu Najwyższego spośród sędziów Izby Karnej SN, sądów apelacyjnych lub prokuratorów Prokuratury Generalnej.

Prezydent mógłby odwołać go przed upływem kadencji m.in. wtedy, gdyby Trybunał Stanu zakazał zajmowania mu kierowniczych stanowisk, albo też na wymagający większości 3/5 głosów wniosek Sejmu - w przypadku odrzucenia przez Izbę rocznego sprawozdania prokuratora generalnego. Projekt zakłada zniesienie prokuratur apelacyjnych.